Rozdział 1

843 64 6
                                        

Byłam tak otumaniona. Ciemność i ciepło. Czyiś zapach. Słodki, intensywny. Czyjeś ręce na mojej talii, czyjeś nogi zaplątane z moimi. Czyjeś ciche wzdychanie. Otworzyłam leniwie oczy. W pokoju było ciemno, ale ciepło. Okna zasłonięte. Ciemno. Moja głowa wbijała się w miękką poduszkę, moje ciało gorące od cudownej satynowej pościeli. Było mi tak gorąco. Gorąco mimo iż jest środek zimy. Odwróciłam się powoli na drugi bok. Zrozumiałam kogo sapanie słyszałam. Thomas spał. Mimo iż było ciemno widziałam lekki jego zarys. Włosy ułożone z nieładzie, jego twarz tak bliska mojej. Zrobiło mi się go żal. Co noc musi znosić moje włosy na swojej twarzy, a nawet się nie skarży. Po za tym wszystkim, leżałam na jego wyciągniętej ręce. Uśmiechnęłam się nie w pełni świadoma wszystkiego. Na zegarze widniała godzina czwarta. Wypuściłam powietrze i wtuliłam się w niego. Objęłam go rękami, założyłam mu nogę na biodro. Wtuliłam się w niego, tak po prostu. Jakby był moim misiem. Wtuliłam się. Wdychałam zapach jego koszulki i czułam równe i miarowe bicie jego serca. Serca które należało już do mnie. Zasnęłam ponownie. Wtulona. Wtulona w niego.


***


Weszłam do pokoju. Biały szlafrok lekko owijał mnie całą. Jak to możliwe, że w nocy było tu tak ciepło? Nie chciałam odsuwać zasłon, bo tak słodko spał. Przystanęłam obok łóżka i spojrzałam na niego. Był niczym anioł. Nieziemsko zniewalający i nawet tak zaspany wyglądał seksownie. Jego usta lekko drgnęły, po czym wygięły się w uśmieszku zwycięstwa.

- Wiem, że się na mnie gapisz. - Wymamrotał w poduszkę, która nieco odkształciła jego wypowiedź, chodź ja usłyszałam wszystko dobrze.

- Coś ci się nie podoba? - Fuknęłam.

- Tak. Na przykład to, że cię teraz tu obok mnie nie ma. - Nadal trzymając nos w poduszce wyciągnął do mnie rękę po czym znów bezwładnie ją opuścił.

Rzuciłam szlafrok na pobliskie krzesło i wpięłam się na łóżko. Szybko odkryłam kołdrę i wśliznęłam się pod nią, czując ciepło rozchodzące mi się przyjemnie po ciele. Tommy odwrócił się do mnie i szybko mnie pocałował.

- A to za co? - Zmarszczyłam nos i podejrzliwie na niego spojrzałam.

- Na dzień dobry. - Pocałował mnie tym razem w nosek, a ja nie wiedzieć czemu się roześmiałam.

Mocno się do niego przytuliłam, a właściwie do niego przyległam całym ciałem. Po chwili jednak położyłam się na nim, opatulając nas kocem.

- Nie za wygodnie ci? - Zapytał głaszcząc mnie po plecach. Najwyraźniej nie przeszkadzał mu ciężar mojego ciała i tego że w każdej chwili mogę mu połamać żebra. Jeszcze się nawet z tego cieszył!

- Nie. - Fuknęłam. - Mógłbyś jeszcze mi podać poduszkę, bo jesteś trochę twardy.

Zaśmiał się, a ja skradłam mu kolejnego całusa. W tej samej chwili zrobił się poważny. Chwycił mnie mocno i równie mocno obdarzył mnie głębokim pocałunkiem. Drażnił językiem moje podniebienie, a mi zakręciło się w głowie. Podniósł się do pozycji siedzącej. Oplotłam go nogami w pasie, a on przykrył nas kocem nie odrywając się od moich ust. Pierwszy raz mnie tak całował. Tak mocno i zachłannie, zupełnie tak, jakby miał być to nasz ostatni pocałunek.

- Thomas ... - Odczepiłam się od niego, ale on znów ponowił swoją wcześniej przerwaną czynność.

- Ciii. - Przyłożył palec do ucha, a potem skazał na drzwi.

Uśmiechnęłam się lekko i znów zagłębiłam się w cudownej słodyczy jego ust. Przeniósł mnie na poduszki, a sam wylądował nade mną. Wsunęłam palce w jego włosy, czasami mocno zaciskając pięści. Bałam się tego co się działo. Wiedziałam, że nie tak wygląda pocałunek. Nie tak. Mimo wszystko pozwoliłam mu na to. Ufałam mu.

You Are Everything / T.B.S (2)Where stories live. Discover now