Rozdział 1

2 0 0
                                        

W życiu każdej kobiety jest tylko jeden facet, którego będzie kochała do końca swoich dni. U mnie też tak jest, jedyna różnica, że on już kompletnie o mnie zapomniał. A ja muszę skupić się nad swoim życiem.
Swoją drogą wcale nie tak tragicznym życiem. Mam dobrą, płatną pracę. Pracuję w dużej firmie zajmującej się nieruchomościami „PedroHome". Pracuję już tam od roku, codziennie od poniedziałku do piątku. Tylko, że nie sprzedaje mieszkań. Ja jestem sekretarką swojego szefa. Tzw. Grubej ryby u nas w firmie. I to wcale nie takim złym jak go każdy określał. Jest przystojnym, wysokim facetem, dobrze zbudowany i umięśnionym. Brunet krótko ścięty i jego brązowe oczy, potrafią czasami się śnić po nocach jak w jakimś koszmarze. Może dlatego, że dużo czasu z nim spędzać.
Potrafi do mnie podejść z jakąś najprostszą rzeczą na świecie tylko po to, żebym mogła mu pomóc.
Szykuje nam się po weekendzie wyjazd do Seattle, na konferencję odnośnie powiększenia nam firmy o kilka pięter lub przeniesienie nas do innej lokalizacji. Ciekawa jestem tylko, czy zapyta, żebym pojechała z nim.

- Alex, proszę podejdź do mnie.
Wychyliłam się zza swojego komputera i spojrzałam na gabinet swojego szefa. Nie patrzył na mnie, udawał, że coś przegląda w papierach. Wstałam z krzesła, poprawiłam swoją sukienkę i ruszyłam w jego kierunku. Nie pukałam, weszłam jak do siebie, bo zawsze ma otwarte drzwi.

- W czym mogę pomóc?
Uśmiechnął się i skierował ręką na fotel, żebym usiadła.

- Czy zrobiłaś to o co Cię poprosiłem dzisiaj rano?
Podniosłam głową i spojrzałam na niego, pytasz się mnie o tyle rzeczy, że czasami zapominam co mam zrobić. Zmarszczyłam lekko brwi.
- A konkretnie, jeżeli mogę spytać?
- Czy zarezerwowałaś pokój w hotelu w Seattle? Prosiłem Cię dzisiaj o to z samego rana jak tylko weszłaś do działu.
- Ah, tak zarezerwowałam. Wtorek na 11:00, w centrum miasta. Hotel Hilton.
- Dobrze, bardzo dziękuję. - Uśmiechnął się do mnie i wrócił do przeglądania papierów. Miałam już wychodzić jak usłyszałam lekkie chrząknięcie
- Jeszcze jedno, poczekaj. - Wstał zza biurka i podszedł do mnie. - Pomyślałem, że może byś poleciała ze mną? Odkąd pracujesz jeszcze nie byłaś na żadnym spotkaniu, zobaczysz z czym to się je i ile trzeba znosić.
Lekko się uśmiechnęłam, bo to było coś o czym marzyłam od roku. Pojechać na jakieś spotkanie z firmy, zwiedzić trochę miasta, oderwać się trochę i poczuć się swobodnie.
- Jeżeli to nie problem dla Pana, skorzystałabym z oferty.
- Oh, Alex. Tyle razy Ci mówiłem, że możesz zwracać się do mnie po imieniu jak jesteśmy sami. Gdyby to był dla mnie problem, to nie proponowałbym tego. Zarezerwuj sobie pokój.
- Faktycznie, zapomniałam. Przepraszam, Paul. Ale czasami jest to dla mnie nie w porządku, zwracać się do mojego szefa po imieniu. - Spojrzałam mu w oczy wymawiając. Czy ja już wspominałam, że jego oczy potrafią wywiercić dziurę w ciele? Przechodzą mnie takie dreszcze jak na niego patrzę. Swoją drogą, wcale się nie dziwię.
- W porządku. W takim razie do zobaczenia po weekendzie.
Kiwnęłam głową i wyszłam z jego gabinetu. Chyba, w życiu nie poczułam takich dreszczy jak na niego patrzyłam. Boże, ja nie mogę mieć takich uczuć do swojego pracodawcy! Każda z kobiet tutaj do niego wzdycha, nie dziwię się, jest typowym przystojnym facetem.
Wróciłam do swojego biurka i zarezerwowałam sobie pokój w tym samym hotelu. Przynajmniej, nie będzie musiał po mnie podjeżdżać. Uśmiechnęłam się pod nosem, poznam wyższą ligę z naszej firmy. A kto wie, może otworzą się przede mną jakieś inne drzwi.

***
-Ale mamo, tyle razy Ci mówiłam, że ja naprawdę sobie świetnie radzę. - Rozmawiałam z mamą w drodze do domu po pracy, jak zwykle czepia się o wszystko. - Mam świetną pracę, przyjaciół. Ba nawet kota w domu! - Zachichotałam.
- Dziecko moje, ja się pytam czy poznałaś kogoś, a nie czy dobrze sobie radzisz. Powinnaś już się za kimś rozglądać.
Za każdym razem słowa mojej mamy przyprawiają mnie o smutek. Zawsze mi przypomina, że jestem samotna jak palec, wracam do domu, gdzie wieje sama pustka.
- Tak mamo, wiem. Słuchaj, muszę kończyć. Właśnie parkuje na podjeździe, a mam dużo zakupów do wzniesienia. Kocham Cię, zadzwonię jutro!
Nim mama mi odpowiedziała to się rozłączyłam.
- Świetnie, nawet własna matka, musi mnie dobijać na ten temat.
Siedziałam w samochodzie jeszcze krótką chwilę zanim weszłam do domu. Boże, czasami naprawdę jest męczące bycie sama.

Yayınlanan bölümlerin sonuna geldiniz.

⏰ Son güncelleme: 4 days ago ⏰

Yeni bölümlerden haberdar olmak için bu hikayeyi Kütüphanenize ekleyin!

Wieczna miłość Bağımlısı olacağınız hikayeler. Şimdi keşfedin