Prolog

1 0 0
                                        


Powinnam była wyjść wcześniej.

Może wtedy, kiedy muzyka zrobiła się za głośna. Może kiedy wypiłam drugiego drinka, chociaż pierwszy już wystarczył, żeby ciepło rozlało mi się po policzkach. A może dużo wcześniej.

Może od początku powinnam była posłuchać tego cichego głosu z tyłu głowy, który przez cały wieczór powtarzał mi, że chcę wrócić do domu. Tylko że wtedy jeszcze nie wiedziałam, że czasami najważniejsze ostrzeżenia przychodzą tak cicho, że łatwo pomylić je ze zwykłym niepokojem.

Dom był pełen ludzi. Niektórych znałam ze szkoły, innych kojarzyłam tylko z widzenia. W salonie ktoś tańczył na kanapie, w kuchni grupa chłopaków przekrzykiwała muzykę, a gdzieś na piętrze co chwilę trzaskały drzwi.

Normalna impreza. Przynajmniej wtedy tak o niej myślałam.

— Lily!

Odwróciłam głowę. Zoe stała kilka metrów dalej, unosząc kubek w moją stronę.

— Chodź tutaj!

Uśmiechnęłam się i pokręciłam głową.

— Zaraz!

Nie zamierzałam iść. Potrzebowałam chwili ciszy. Albo powietrza. Albo czegokolwiek, co nie pulsowało basem w mojej klatce piersiowej.

Oparłam się o ścianę i przymknęłam oczy.

— Znowu uciekasz?

Otworzyłam je.

Ryan.

Stał przede mną z tym swoim uśmiechem, który jeszcze kilka tygodni temu sprawiał, że automatycznie odwzajemniałam go własnym. Teraz nie zrobiłam tego.

— Nigdzie nie uciekam.

— Cały wieczór mnie unikasz.

— Rozmawiałam z dziewczynami.

— Przez trzy godziny?

Westchnęłam.

— Ryan, proszę.

Coś zmieniło się w jego twarzy. Minimalnie. Tak mało, że gdybym wtedy wiedziała to, co wiem dzisiaj, może zwróciłabym na to większą uwagę.

— Chodź.

— Gdzie?

— Chcę z tobą porozmawiać.

Rozejrzałam się odruchowo. Maxa nie widziałam. Viktor też gdzieś zniknął. Olivia rozmawiała z kimś przy schodach, a Zoe nadal stała w salonie.

Powinnam była zostać.

Ta myśl wraca do mnie czasami. Jest bezsensowna. Wiem. Ale wraca.

Gdybym została. Gdybym powiedziała Zoe, że chcę wracać. Gdybym znalazła Maxa. Gdybym zrobiła cokolwiek inaczej.

Tylko że wtedy nie wiedziałam.

Więc poszłam za Ryanem.

Na piętrze muzyka była trochę cichsza. Nadal czułam jej rytm pod stopami, ale głosy z dołu zmieniły się w niewyraźny szum.

Ryan otworzył jedne z drzwi.

— Tutaj?

— Przecież tylko pogadamy.

Weszłam. Usłyszałam za sobą zamykające się drzwi.

Kliknięcie zamka było ciche.

Ale je usłyszałam.

The weight of coming blackHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora