Droga Śmierci!
Gdzie żeś ty była gdy cię przyzywałam?
Czy me modlitwy wszystkieś wysłuchała?
A czy Ci nie żal jest dziecka tak karać?
Przecież Cierpienie to Twój zawadiaka.
Czy nie pragnęłaś mnie Życiu odebrać?
Ja bym za Tobą i w ogień podeszła.
Byle cię złapać, byle dogonić.
Byle już nie czuć w mym sercu agonii.
Byle cię dorwać, chwycić, nie puścić.
Polecieć w Zaświaty od Pandory Puszki.
Nie czuć, nie pragnąć i nie łkać do Boga.
Byle by życia skończyła się trwoga.
Tyś kłody pod nogi lubiła mi rzucać.
Wołała do siebie, ta syrenia sztuka...
Pragnęłam ja Ciebie przecież nad swe Życie.
A tyś nie przyszła... Jednak żeś nie w sile?
Mocna w wołaniach, w czynach nader wątła.
Przejrzałam ja Ciebie, w mych daremnych smutkach.
I odrzuciła mnie Twa dziwna cnota.
Twoje fałszerstwa i Twoja brzydota.
I to jak nękasz, jak ściskasz me serce.
Jak nie masz litości nad ludzkie dziecięcie.
Brzydzę się Tobą, Twą złudną nadzieją.
Twym hardym spojrzeniem i nieludzką siłą.
Jedno chcę tylko na koniec ci orzec:
Dziękuję, żeś mnie ostała w mym technikolorze.
YOU ARE READING
Tryptyk Śmierci
PoetryTrzy wiersze i jeden bohater - Śmierć. Zebrałam je razem, głównie ze względu na komfort czytania, ale także żeby po raz ostatni ukazać Kruczą Poezję w jednym miejscu i jako niejaką całość. Mam nadzieję że takie zwieńczenie tryptyku przypadnie Wam...
