Rozdział I - Dlaczego? | Część 1

17 0 0
                                        

Nigdy wcześniej nie miałem własnego pokoju.

Dziwnie to brzmi, kiedy ma się dziewiętnaście lat. Większość ludzi pewnie nawet nie pamięta chwili, w której dostała własne cztery ściany. Dla nich to coś oczywistego. Dla mnie było czymś zupełnie nowym i chyba właśnie dlatego przez pierwszych kilka miesięcy nie bardzo wiedziałem, co właściwie powinienem z tą przestrzenią zrobić.

Na początku stało w niej tylko to, czego naprawdę potrzebowałem: łóżko, niewielkie biurko, szafa i półka nad blatem. Koniec. Nigdy nie rozumiałem, po co komu pięć komód, trzy regały i meblościanka zajmująca pół pokoju. Im mniej rzeczy miałem wokół siebie, tym łatwiej było mi oddychać.

Z czasem jednak pokój zaczął zmieniać się razem ze mną.

Najpierw na biurku pojawił się notatnik. Potem drugi. Na podłodze zaczęły lądować kartki z kolejnymi wersami piosenek, które częściej przekreślałem, niż kończyłem. Przy łóżku prawie zawsze stał kubek po herbacie, czasami nawet dwa, bo jakoś nigdy nie mogłem zapamiętać, kiedy zrobiłem sobie następną. Między zeszytami walały się kostki do gitary, słuchawki i długopisy, których wiecznie brakowało dokładnie wtedy, kiedy wpadał mi do głowy dobry tekst.

Dla większości ludzi wyglądałoby to jak zwykły bałagan.

Dla mnie wszystko miało swoje miejsce.

Naprawdę.

Nie byłem typem człowieka, który gubi portfel albo zapomina, gdzie zostawił klucze. Za to całkiem często wchodziłem do kuchni i po drodze zapominałem po co albo odkładałem okulary na szafkę, zajmowałem się czymś innym, a pięć minut później szukałem ich po całym mieszkaniu.

Nie dlatego, że nie pamiętałem, gdzie je położyłem.

Po drodze mój mózg zdążył już znaleźć sobie coś ważniejszego.

Aron śmiał się, że żyję we własnym świecie.

Może trochę miał rację.

Swój pokój znałem jednak lepiej niż ktokolwiek. Wiedziałem, pod którą kartką leży tekst napisany tydzień temu, gdzie schowała się kostka do gitary i który długopis jeszcze pisze, a który tylko udaje, że ma ochotę współpracować.

Aron również doskonale o tym wiedział, dlatego nigdy nie próbował robić porządku za mnie. Mój pokój był moją przestrzenią i szanował to chyba bardziej niż ja sam. Prosił tylko o jedno — żebym od czasu do czasu doprowadził go do stanu, który nie przyprawi właściciela mieszkania o zawał, gdyby postanowił sprawdzić, czy wszystko jeszcze stoi.

Z różnym skutkiem.

Od kilku tygodni było zresztą gorzej niż zwykle.

Pisałem coraz więcej.

Nie dlatego, że marzyłem o sławie ani dlatego, że nagle uznałem się za poetę. Odkryłem tylko, że kiedy przelewam myśli na papier, w głowie robi się trochę ciszej. A cisza zamknięta między kolejnymi wersami była znacznie łatwiejsza do zniesienia niż ta, która zostawała ze mną po odłożeniu długopisu.

Muzyka pojawiła się w moim życiu trochę przypadkiem.

Została już całkiem świadomie.

Nigdy nie śpiewałem po to, żeby ktoś mnie usłyszał. Chciałem tylko kiedyś napisać piosenkę, po której sam w końcu zrozumiem, co właściwie siedzi mi w głowie.

Może dlatego na podłodze leżało tyle przekreślonych kartek.

Żadna nie brzmiała jeszcze tak, jak powinna.

Aetherion - Tom IStories to obsess over. Discover now