1 rozdział

4 1 2
                                        

- Naprawdę zamierzasz wyjechać?! Z tym... - nie dokończyła, gdy zauważyła, że tata stoi w drzwiach. Prychnęła, odwracając wzrok. - Rob co chcesz. Jeszcze będziesz wracać do mnie z podkulonym ogonem, nie wytrzymasz z nim nawet miesiąca. Dziwisz się, że wzięliśmy rozwód?! Tak, bo jestem złą matką... Wmówił ci to! Teraz zobaczysz jaki naprawdę jest... - wysyczała w moją stronę.

Dziś miałam pożegnać się z mamą, miesiąc temu zażądała rozwodu, a ja chciałam zostać z tatą. Ta rozmowa miała być spokojna, nie chciałam zapamiętać jej jako krzyk. Mimowolnie w moich oczach pojawiły się łzy, opuściłam głowę, patrząc na swoje białe, lekko brudne buty. Poczułam jak ktoś kładzie mi rękę na ramieniu, dodając otuchy, wiedziałam, że to tata. Dzięki niemu podniosłam ponownie wzrok.

- Mamo, pożegnajmy się... Na spokojnie. - wyszeptałam, lecz kobieta, zamiast patrzeć na mnie, patrzyła na mojego ojca.

- Nie mam zamiaru rozmawiać w jego obecności. - warknęła, wskazując palcem na Elias'a.

- Dobrze, w takim razie będę czekał przy samochodzie. Żegnaj, Ingrid. - skinął głową w stronę mamy, żegnając się z nią. Jak można się było spodziewać kobieta nic mu nie odpowiedziała, zamiast tego odprowadziła do wzrokiem.

- Będziesz żałować, że wybrałaś jego. - syknęła, a ja skuliłam się w sobie. Nie tak miała wyglądać ta rozmowa, czemu wszytsko się tak komplikuje?

- Będziemy w kontakcie i... Może wpadnę na wakacje...? - zaczęłam, sama nie wiedząc co powiedzieć. Wszystkie myśli wyleciały z mojej głowy, pozostawiając pustkę. Skubałam rękaw bluzy, próbując się uspokoić.

- Już to widzę jak pozwala ci do mnie przyjechać... - prychnęła. Jak zwykle zaczęła narzekać, zbaczając z tematu. Nie potrafiłam dłużej ciągnąć tej rozmowy, niepewnie podeszłam do niej, przytulając ją lekko. Nim zdążyła odwzajemnić uścisk odsunęłam się od niej. Patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami, jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego co się dzieje.

- Pa, mamo. - uśmiechnęłam się lekko, próbując pohamować cisnące się łzy. Ingrid tylko otworzyła lekko usta, wyciągając rękę w moją stronę, chcąc mnie zatrzymać. Nie zaczekałam aż mi odpowie, wyszłam szybko z domu, kierując się do auta, w którym siedział już tata.

Otworzyłam drzwi pasażera, usiadłam na miejscu i zapięłam pasy, zrobiłam to wszystko w ciszy, nie patrząc ojcu w oczy. Nie potrafiłam. Gdybym to zrobiła, to nie mogłabym pohamować łez. Tata nie narzucał się, wiedział, że gdy będę gotowa, to sama opowiem mu przebieg rozmowy z mamą. Włączył radio, po czym ruszył. Patrzyłam za okno, napawałam się widokiem miasta, chłonąc go. Kto wie, kiedy będzie dane po raz kolejny mi go zobaczyć? W oddali zobaczyłam tabliczkę, która oznaczała, że wyjeżdżamy z Bergen.

Moim nowym domem od dziś miało być Oslo. Z jednen strony ekscytowałam się tą zmianą, a z drugiej... Wszystkie moje wspomnienia, czy to dobre, czy to źle, były właśnie stąd. A teraz, mam to wszytsko zostawić, zacząć nowe życie. Ułożyć wszytsko do nowa. Po około godzinie jazdy postanowiliśmy pojechać do McDonald's. Zatrzymaliśmy się na parkingu, wzięłam sobie zwykłego burgera, tak samo jak tata.

- Ile jeszcze będziemy jechać? - spytałam, gryząc bułkę.

- Siedem godzin? - otworzyłam szerzej oczy, prawie krztusząc się jedzeniem.

- Strasznie długo... - mruknęłam, na co tata zaśmiał się.

- A czego się spodziewałaś? Idź spać szybciej ci minie. - odpowiedział, kończąc swoje śniadanie. Gdy ja także skończyłam wziął ode mnie śmieci i wyszedł z auta wywalając je do śmieci. Biegiem wrócił do samochodu, szybko zamykając drzwi. - Zimno. - skomentował, a ja zaśmiałam się, gdy zauważyłam rumieńce na jego policzkach. Po raz kolejny ruszyliśmy w drogę, a mi po zjedzonym posiłki poprawił się humor.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Aug 25 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

.Stories to obsess over. Discover now