Lilia
Urodzilam sie w ubogiej rodzinie mugolskiej. Niby zdarzalo sie ze nie starczalo nam pieniedzy lecz rodzice starali sie dawac mi wszystko czego chcialam, za co jestem im wdzieczna. Moja mama pracuje jako nauczycielka w przedszkolu, za to tata pracuje jako kierownik budowy.
Uczylam sie w domu, poniewaz nie stac nas bylo na wszystkie zakupy do szkoly oraz postanowilismy, ze tak bedzie latwiej, choć wiedzialam, ze to nie prawda. Rodzice zawsze wracaja pozno z pracy, wiec to ja zawsze sprzatam dom, robie obiad, wynosze smieci i wiele wiecej.
Nienawidze ludzi. Pewnie spytacie dlaczego, otoz od zawsze bylam wyzywana z wygladu i z charakteru. Ilekroc wyszlam na spacer, ktos musial mnie zaczepic i gadac o mnie wredne rzeczy. Dlatego zmienilam sie. Zmienilam kolor wlosow, sposob malowania sie, moje zachowanie itd. Kiedys bylam bardzo naiwna. Za bardzo ufalam ludziom. Bylam dla nich za mila. Teraz przeklinam, wyzywam oraz ponizam innych (oprocz rodzicow oczywiscie. Przy nich musze udawac miłą dziewczynke).
Aktualnie jestem 15-sto latką. Czasami chcialabym po prostu zniknac z tego swiata, choc mam ogromna tanatofobie (dla nie wiedzacych, to jest lęk przed smiercia). Mam po dziurki w nosie moje zycie, bo to ja musze zawsze wszystko ogarniac. Mam juz tego dosyc. A jesli pytacie czy mam kogokolwiek ze znajomych czy cos w tym stylu, to odpowiedz jest prosta - nie. Tak jak juz mowilam, nienawidze ludzi i nienawidze ich poznawac. Chlopaka nigdy nie mialam, ale co sie dziwic. Nikt by nie chcial takiej dziewczyny jak ja.
Pewnego dnia siedzialam na fotelu przy kominku zgaszonym oczywiscie, poniewaz rodzice mowili, by oszczedzac drewno na czasy, gdy bedzie w domu bardzo zimno. Czytalam ksiazke czasami spogladajac przez okno. Uwielbiam takie momenty, dlatego że wtedy czuje jak przenosze sie do swiata z ksiazki i zapominam o tym moim swiecie, Wtedy usłyszałam trzask drzwi wejściowych.
Spojrzałam na zegarek. Było po dwudziestej pierwszej.
— Nareszcie — mruknęłam pod nosem.
Odłożyłam książkę na stolik i podniosłam się z fotela. Po chwili w salonie pojawiła się mama, a zaraz za nią tata. Oboje wyglądali na wykończonych.
— Cześć, skarbie — powiedziała mama, uśmiechając się do mnie.
— Hej.
— Jadłaś coś?
— Tak.
Oczywiście kłamałam. Nie miałam ochoty robić sobie jedzenia, a poza tym zostało mi jeszcze trochę nauki. Mama jednak nie dopytywała. Zdjęła płaszcz i powiesiła go na wieszaku.
— Jak minął ci dzień? — zapytał tata.
Wzruszyłam ramionami.
— Normalnie.
Nie miałam zamiaru mówić im, że znowu przez pół dnia siedziałam sama i próbowałam wmówić sobie, że wszystko jest okej.
Mama podeszła do mnie i pocałowała mnie w czoło.
— Jesteś jakaś blada.
— Jestem zmęczona.
— To idź odpocząć.
— Zaraz.
Uśmiechnęłam się lekko, żeby nie zaczęła zadawać kolejnych pytań.
Kiedy rodzice poszli do kuchni, wróciłam do fotela. Znowu otworzyłam książkę, ale nie potrafiłam się skupić.
Coś było nie tak.
Nie wiedziałam jeszcze co.
Następnego ranka obudziło mnie głośne stukanie w okno.
Otworzyłam oczy i spojrzałam w stronę szyby.
— Co do cholery...?
Stukanie powtórzyło się.
Podniosłam się z łóżka i podeszłam do okna. Na parapecie siedziała... sowa.
Zmarszczyłam brwi.
ESTÁS LEYENDO
Heart can lie
FanfictionNie znosi ludzi. Nie znosi Hogwartu. Lilia nigdy nie należała do osób, które potrafią udawać, że wszystko jest w porządku. Przeklina, kiedy się wkurzy. Przewraca oczami, kiedy ktoś gada głupoty. Nie ma cierpliwości do ludzi i zdecydowanie nie zamier...
