1.

36 2 1
                                        

Nie planowałam tego dnia nic szczególnego.Miałam tylko jedno zadanie zrobić niespodziankę pewnemu osobnikowi.
Jak zwykle moje życie miało na ten temat zupełnie inne zdanie.
Szłam przez boisko treningowe, przeglądając coś w telefonie, kiedy nagle ktoś gwałtownie we mnie wszedł.

Telefon prawie wypadł mi z ręki.

— Kurwa, uważaj! — syknęłam, podnosząc wzrok.

— To ty we mnie wlazłaś — odpowiedział chłopak z irytacją.

Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem.

— Naucz się, kurwa, najpierw chodzić, potem pogadamy.

— A ty, dziewczynko, naucz się kultury.

Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.

— Panie mądralo, zacznij, kurwa, od siebie, a potem pogadamy, suko jebana.

Pablo aż uniósł brwi.

— Co ty właśnie powiedziałaś?

— Dobrze słyszałeś.

— Ty jesteś jakaś pojebana.

— A ty jesteś jakiś głuchy. Mamy remis dziadku.

Wtedy zza jego pleców dobiegł znajomy głos:

— Pablo, co tu się, do cholery, dzieje?-Usłyszłam znajomy mi głos

I wtedy go zobaczyłam.Hector.

-Jakaś zjebana fanka tu wpadła weź kurwa-Dodał Pablo.

-Pierdolne ci z ręką na sercu mały fiucie.-wymamrotałam.

-Niech Pani opuś..Valeria!?-Hector mnie przytulił-Co tu tu do cholery robisz!? Nie wierzę

-Niespodzianka Fort-przytuliłam bruneta.

-To jest Pablo.Pablo To Valeria. Widzę że wymieniliście kilka zdań.-dodał Hector spoglądając na nas.-Chodź do szatni-Powiedział Hector i zaczął mnie tam prowadzić.

Gavi szedł tuż obok, a jego morderczy wzrok dosłownie wypalał dziurę w moim karku. Widok porywczego nastolatka, który wyraźnie nie nawykł do tego, że ktoś nie pada przed nim na kolana, sprawiał mi czystą satysfakcję.

— Poczekaj przed szatnią, szczylu — rzucił Pablo z cwaniackim, prowokującym uśmieszkiem, otwierając drzwi. — Bo jeszcze zobaczysz nas nagich i z wrażenia zemdlejesz.

Przewróciłam oczami i posłałam mu tak bezczelne spojrzenie, że na moment zastygł w miejscu.

— Pomarzyć byś mógł, żebym w ogóle chciała na ciebie patrzeć, Gavi. Szkoda mi wzroku na małe ego w za dużych spodenkach.

W tym samym momencie z wnętrza wyłonił się Yamal z ręcznikiem przewieszonym przez ramię. Spojrzał najpierw na mnie, potem na zszokowanego Pabla, aż w końcu wzrokiem odnalazł Forta. Na jego twarzy natychmiast wykwitł szeroki, łobuzerski uśmiech.

— Héctor, co to za laska? Twoja nowa dziewczyna? — zawołał Lamine, zacierając dłonie z wyraźnym rozbawieniem.

— Błagam cię, Yamal, ona by go zjadła na śniadanie — prychnął Pablo, choć kącik jego ust uciekł delikatnie do góry. — To po prostu kolejna wariatka, którą Fort gdzieś po drodze zgarnął.

Héctor tylko parsknął głośnym śmiechem, pewnie obejmując mnie ramieniem i puszczając do Lamine'a oko.

— To Valeria, moja przyjaciółka z dzieciństwa. I uwierz mi, Lamine, lepiej z nią nie zadzierać, bo w pięć minut ustawia do pionu cały pierwszy skład.
— Szybko się ogarnę i lecimy do mnie, młodziaku — rzucił Hector z uśmiechem, opierając dłoń na drzwiach szatni. — Resztę przecież znasz.

Entre Nosotros |Ferran TorresHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora