Ludzie mówią, że w piłce najważniejsza jest praca zespołowa.
Ludzie mówią też mnóstwo innych głupot.
— DINGAAN!
Piłka przeleciała dobre dwa metry przede mną.
Zatrzymałem się.
Popatrzyłem na nią.
Potem na Dingaana.
Potem znowu na piłkę.
Nie.
Nie wierzyłem.
— Co?! — krzyknął.
— Co to było?!
— Podanie!
Roześmiałem się.
Naprawdę.
Nie mogłem się powstrzymać.
— To miało być podanie?
— Skarra, przecież prawie ją miałeś!
— Prawie? — ruszyłem w jego stronę. — Prawie to ty jesteś piłkarzem, idioto.
Dingaan przewrócił oczami.
— Zaczyna się.
— Gdzie ty patrzyłeś?!
— Na ciebie!
— To zacznij patrzeć lepiej!
— Może zacznij szybciej biegać?
Zatrzymałem się.
Dingaan uśmiechnął się.
Odważny.
Głupi, ale odważny.
— Co powiedziałeś?
— Że jesteś wolny jak—
Ruszyłem.
— O cholera.
Dingaan od razu uciekł.
— WRACAJ TU!
— MAM TRENING!
— JA TEŻ!
— To trenuj!
— ZARAZ BĘDĘ TRENOWAŁ KOPANIE CIEBIE W DUPĘ!
Usłyszałem śmiech pozostałych.
Dingaan schował się za jednym z chłopaków.
— Powiedz mu, żeby się uspokoił!
— Nie mieszaj mnie w to.
— Tchórz!
— Dingaan.
Wychyliłem się.
Spojrzał na mnie.
— Tak?
— Masz trzy sekundy.
— Przed czym?
— Raz.
— Skarra...
— Dwa.
— Przecież jesteśmy przyjaciółmi!
Zapadła cisza.
Powoli opuściłem ręce.
— Co?
Dingaan wyglądał na zaskoczonego.
— No... jesteśmy.
— Kto ci takich bzdur nagadał?
— Nikt.
ESTÁS LEYENDO
NIEPOKONANY IDIOTA
RomanceSkarra nie potrzebuje przyjaciół. Nie potrzebuje litości. I zdecydowanie nie potrzebuje nikogo, kto będzie mówił mu, jak ma żyć. A przynajmniej tak twierdzi. Arogancki, bezczelny i wiecznie wściekły zawodnik Niepokonanych wciąż żyje rywalizacją z Sh...
