We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Rozdział 1 - Julia

27 1 0
                                        

Julia

Moje życie od zawsze miało swój rytm.

Pobudka.

Trening.

Regeneracja.

Mecz.

I znowu od początku.

Dla większości ludzi sport wyglądał jak coś prostego. Widzieli tylko momenty na boisku - wygrane punkty, uśmiechy po zwycięstwie, zdjęcia po meczu.

Nikt nie widział tych wszystkich godzin spędzonych na hali.

Tych dni, kiedy ciało mówiło „nie", a ty i tak musiałaś wstać.

Ale ja to lubiłam.

Siatkówka była jedyną rzeczą, przy której nigdy nie miałam wątpliwości.

Miałam dwadzieścia lat i od kilku sezonów grałam zawodowo.

Nie byłam jeszcze największą gwiazdą.

Nie tego szukałam.

Chciałam po prostu być coraz lepsza.

Każdy mecz traktowałam jak kolejną lekcję.

Każdą porażkę jak coś, co mogłam poprawić.

Tego dnia trening skończył się później niż zwykle.

Moje koleżanki z drużyny już dawno wyszły z hali, a ja jeszcze siedziałam na ławce i wiązałam buty.

- Ty zawsze zostajesz najdłużej?

Usłyszałam głos.

Podniosłam wzrok.

Przy drzwiach stał wysoki chłopak.

Nie wyglądał jak ktoś z naszej drużyny.

Miał ciemne włosy, spokojny wyraz twarzy i ten rodzaj pewności siebie, który nie był wymuszony.

- A ty zawsze zaczepiasz obce osoby?

Odpowiedziałam.

Uśmiechnął się.

- Tylko te, które siedzą same na pustej hali.

Przewróciłam oczami, ale sama się uśmiechnęłam.

- Bartek.

Powiedział po chwili.

- Julia.

Odpowiedziałam.

I na tym mogłoby się skończyć.

Zwykłe przedstawienie się.

Kilka sekund rozmowy.

Nic wielkiego.

Ale jakoś żadne z nas nie spieszyło się, żeby odejść.

Okazało się, że Bartek czekał na znajomego, który miał skończyć trening obok.

Zaczęliśmy rozmawiać.

O sporcie.

O podróżach.

O tym, jak dziwnie wygląda życie, kiedy wszyscy czegoś od ciebie oczekują.

Było w tym coś dziwnego.

Nie znałam go.

A mimo to rozmowa przychodziła łatwo.

Nie próbował mnie zachwycić.

Nie zadawał pytań tylko po to, żeby coś o mnie wiedzieć.

Po prostu słuchał.

- Nie masz czasem dość?

Zapytał nagle.

Spojrzałam na niego.

- Czego?

- Tego wszystkiego.

Wskazał na halę.

- Treningów. Presji. Tego, że cały czas musisz być najlepsza.

Zastanowiłam się.

- Czasami.

Przyznałam.

- Ale chyba bardziej miałabym dość życia bez tego.

Pokiwał głową.

- To chyba znaczy, że robisz to, co kochasz.

Uśmiechnęłam się lekko.

- Chyba tak.

Kiedy wychodziłam z hali, wymieniliśmy się numerami.

Bez wielkich słów.

Bez planów.

Po prostu.

Może kiedyś kawa.

Może kolejna rozmowa.

Nie spodziewałam się, że ten zwykły wieczór będzie początkiem czegoś większego.

Bo czasami najważniejsze osoby pojawiają się w naszym życiu wtedy, kiedy wcale ich nie szukamy.

Off Limits// BarsztosStories to obsess over. Discover now