Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

prolog

8 1 0
                                        

SCARLETT
Kłamstwo.
To właśnie od niego zaczynał się każdy mój poranek.
- Tata już pojechał do pracy? - zapytała Amelia, wchodząc do kuchni.
Odwróciłam się od ekspresu do kawy i uśmiechnęłam się tak, jak robiłam to od miesięcy.
- Jak zawsze.
- A mama?
- Jest u cioci Lei. Miała zostać jeszcze kilka dni.
Amelia tylko kiwnęła głową.
Uwielbiałam to, że mi ufała.
Nienawidziłam tego, że każdego dnia to wykorzystywałam.
Moja młodsza siostra kończyła czwartą klasę liceum.
Była dokładnym przeciwieństwem mnie.
Wiecznie uśmiechnięta.
Gadatliwa.
Pełna planów.
Ja z kolei od dawna żyłam według jednego.
Przetrwać kolejny dzień.
Spojrzałam na zegarek.
Spóźnię się.

Pobiegłam na górę.
Otworzyłam garderobę.
Na wieszaku wisiała czarna mini spódniczka.
Dobrałam do niej grafitowy, luźny sweter.
Na nogi wsunęłam czarne kozaki na obcasie sięgające za kolano.
Nie lubiłam obcasów.
Nigdy.
Ale na drugim roku prawa prawie każda dziewczyna wyglądała tak, jakby za chwilę miała wyjść na wybieg.
Z czasem przestałam się wyróżniać.
Założyłam maskę.
Tak było łatwiej.
Stanęłam przed lustrem.
Moje ciemne włosy związałam w ciasnego koka.
Kilka kosmyków opadło na twarz.
Zostawiłam je.
Wyglądały naturalnie.
Tak samo jak uśmiech, którego nauczyłam się przed lustrem.
Idealny.
Przekonujący.
Fałszywy.

- Scarlett! - krzyknęła Amelia z dołu. - Jeśli znowu spóźnię się przez ciebie, przysięgam...
- Już idę!
Zgarnęłam torebkę i telefon.
Schodząc po schodach, poczułam lekkie ukłucie w klatce piersiowej.
Zignorowałam je.
Jak zawsze.
- Wyglądasz ślicznie - powiedziała Amelia.
- Ty też.
- Kłamiesz. Mam dziś kartkówkę z matematyki.
Zaśmiałam się cicho.
- To powodzenia.
- Tobie też.

Po chwili siedziałyśmy już w samochodzie.
Najpierw odwiozłam Amelię do liceum.
Pomachała mi na pożegnanie i zniknęła za drzwiami budynku.
Patrzyłam za nią jeszcze przez chwilę.
Była jedyną osobą, dla której chciałam być silna.

Kampus tętnił życiem.
Studenci śmiali się, rozmawiali i biegli na zajęcia.
Zaparkowałam samochód i wysiadłam.
Poprawiłam pasek od torebki.
Jeszcze tylko kilka godzin.
Potem wrócę do domu.
Tak jak codziennie.

- Uważaj!
Nie zdążyłam zareagować.
Ktoś wpadł na mnie z impetem.
Moje notatki rozsypały się po chodniku.
- Serio? - syknęłam, kucając.
Czarne, eleganckie buty zatrzymały się tuż przede mną.
- To ty weszłaś mi pod nogi.
Podniosłam wzrok.
Wysoki.
Ciemne włosy.
Idealnie skrojony czarny garnitur.
Na nadgarstku zegarek, który kosztował więcej niż moje auto.
A na twarzy ten irytujący uśmiech człowieka, który uważał, że świat należy do niego.
- Może następnym razem patrz przed siebie - powiedział chłodno.
Zmrużyłam oczy.
- Może następnym razem nauczysz się słowa „przepraszam".
Zaśmiał się.
Krótko.
Kpiąco.
- Nie licz na to.
Odwrócił się i odszedł, jakby nic się nie wydarzyło.

Patrzyłam za nim jeszcze przez chwilę.
Nie znałam jego imienia.
Ale już wiedziałam jedno.
Nie cierpiałam go.

Before My Heart StopsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz