Korekta/Redakcja: pom.aga.m_z_tekstem
Beta: MercedesQuick
Próbuję dopłynąć do brzegu, lecz nie jestem w stanie. Z każdym kolejnym ruchem oplatające mnie sznury zaciskają się coraz mocniej. Opór wody też nie pomaga. Kiedy opadam, promienie słońca oświetlają wszechobecny muł. Moim pierwszym odruchem jest rozerwanie siatki, ale brakuje mi sił. Mróz przenika do każdej komórki ciała. Mętna, brudna woda wlewa mi się do ust, kiedy staram się złapać powietrze. Stopniowo tracę przytomność, gdy nieznana siła wypycha mnie na zewnątrz.
Krztuszę się wodą. Smród jest okropny. Pomimo plucia i wyrzucania powietrza nosem, nie potrafię usunąć tego zapachu. Nawet najlepsze kosmetyki nie zabiją takiego odoru. Po chwili ściągam siatkę, odrzucając do wody walczącą o życie rybę. Dopiero wtedy łączę kropki. Zostałam złowiona przez człowieka stojącego z boku. Dziadyga patrzy przerażony i słusznie. Nie ujdzie im to na sucho.
– Oskarżę was o próbę morderstwa, ledwo co przeżyłam! – wrzeszczę w stronę faceta i zauważam jego dziwaczny strój.
Jakieś stare, obsmarowane błotem szmaty. Ma szeroko otwarte oczy, a resztki zębów dumnie zdobi próchnica. Czy kiedykolwiek użył pasty do zębów? Jeszcze bezczelnie wskazuje w moim kierunku palcem, jakbym była jakąś promocją typu drugi produkt za jednego centa.
– Guǐ! – woła, a jego twarz blednie.
– Żadną marką perfum nie pokryję tego smrodu! – mówię urażona. – Dawaj kontakt do twojego menedżera! – Obejmuję dłonią czoło i stukam językiem o podniebienie.
– Odejdź, demonie! – Podbiega po kij, którym chce mnie dźgnąć.
– Ty idioto! – Łapię za narzędzie i próbuję mu je wyrwać. – Kto wymyślił ten głupi żart?
Facet puszcza broń i ucieka, gubiąc buty. Ruszam za nim, lecz błoto z powodzeniem mnie zatrzymuje, wskutek czego zaliczam zbliżenie pierwszego stopnia z naturą.
– Cholera! – ryczę, szybko wstając.
Czuję się, jakbym dostała darmowy bilet na kąpiel błotną. Błoto dosłownie pokrywa każdy zakamarek mojego ciała. Ręce, nogi, twarz. Sukienka wcale nie wygląda lepiej. Gdzie ja w ogóle jestem? Odwracam się. Oprócz małego jeziora z drewnianym mostkiem zewsząd wyrasta las.
Chcę chwycić za telefon, ale został w torebce u Clary. A ją gdzie powiało? Czy o tym wszystkim wiedziała? Ostatnio wspomniała, że nadchodzi coś wielkiego. Czy o to jej chodziło? Jeśli tak, muszę zachować klasę. Niech ludzie zobaczą, że nawet w takich warunkach jestem perfekcyjna.
Tylko dlaczego jest tak jasno? Gala miała miejsce po osiemnastej. Kulejąc na jednej szpilce, podchodzę do brzegu. Biorę kilka głębszych wdechów. Powietrze jest tu zupełnie inne. Nie przypomina pekińskiego smogu. Będę musiała potem zapytać o adres, by zrobić tu sesję. Może mają też domki do wynajęcia? Przyjemnie byłoby spędzić tu wolny weekend.
Wszystko jednak przestaje mieć znaczenie, kiedy dostrzegam swoje odbicie w tafli wody. Jest tragicznie... Już widzę memy na socialach. Najpiękniejsza kobieta dwudziestego pierwszego wieku zamieniona w glonojada. Glonojad i bestia... Nie. Musisz, kochana, przetrzymać ten głupi żart. Twoja marka jest ważniejsza. Zapewne zarząd jest odpowiedzialny za ten cały cyrk. Chcą ukarać mnie za ostatni występ, kiedy ich nie posłuchałam. Spokojnie, powoli nabieram wody w dłonie i przemywam twarz. Na szczęście tamta Chinka użyła wodoodpornych kosmetyków. Czekaj... czyżby jej wcześniejszy uśmiech świadczył o tym, że wiedziała o wszystkim?
Mam ochotę wrzasnąć. Ktoś powinien mnie poinformować, bym mogła się przygotować. Kiedy kończę poprawiać wygląd, wstaję i... co teraz? Nie mam nawet GPS-u, a nikt nie pozostawił strzałek, dokąd mam się udać. Nie ma tu dróg, tylko wydeptane ścieżki wśród dziko rosnącej zieleni. W tle słyszę śpiew ptaków, a po krótkiej rozterce wybieram kierunek, w którym uciekł tamten chłop.
YOU ARE READING
Teatr jedwabnych nici
RomanceW Jednej chwili reklamuję kolejną badziewną markę, a w drugiej ląduję w jeziorze. Jako top influencerka i najpiękniejsza kobieta XXI wieku zostaję potraktowana jak śmieć. Choć myślę, że to reality show, tak kończę w sali tronowej, gdzie czeka na mni...
