We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

rodział 1

0 0 0
                                        

Lily

- Lily, odbierz ten telefon!
Westchnęłam ciężko, patrząc na ekran.
Mama.
Po raz piąty.
- Mamo, naprawdę muszę iść.
- Dobrze się czujesz?
- Tak.
- Na pewno?
- Tak.
- Zjadłaś śniadanie?
- Mamo...
- Dobra, dobra. Powodzenia.
Rozłączyłam się z uśmiechem.
Pierwszy dzień studiów.
Nowe miasto.
Nowi ludzie.
Nowe życie.
Byłam jednocześnie przerażona i podekscytowana.
Poprawiłam torbę na ramieniu i ruszyłam przez kampus.
Wszędzie byli ludzie.
Grupki studentów.
Śmiechy.
Rozmowy.
Muzyka lecąca z czyjegoś głośnika.
A ja czułam się jak zagubiona turystka.
- Gdzie jest ten cholerny budynek A?
Mruknęłam do siebie.
- Może na mapie?
Podskoczyłam.
Odwróciłam się gwałtownie.
Przede mną stał chłopak.
Wysoki.
Bardzo wysoki.
Miał burzę brązowych loków i ciemne oczy.
Spod czarnej koszulki wystawały tatuaże.
I wyglądał na niesamowicie pewnego siebie.
- Podsłuchujesz mnie?
- Trudno nie słyszeć, kiedy rozmawiasz sama ze sobą.
- Nie rozmawiam sama ze sobą.
- Właśnie to robiłaś.
- Nie pytałam o zdanie.
Kącik jego ust drgnął.
- Widać.
Już mnie irytował.
- A ty zawsze jesteś taki zarozumiały?
- A ty zawsze taka niemiła?
- Tylko dla wyjątkowych ludzi.
- Czuję się zaszczycony.
Przewróciłam oczami.
- Gdzie jest budynek A?
- Tam.
Wskazał ręką kierunek.
- Dzięki.
- Nie ma za co.
Ruszyłam przed siebie.
Po kilku krokach usłyszałam za plecami:
- Hej.
Odwróciłam się.
- Co?
- Idziesz źle.
Zmarszczyłam brwi.
- Słucham?
- Budynek A jest po drugiej stronie.
- Żartujesz sobie?
- Trochę.
Miałam ochotę rzucić w niego torbą.
Naprawdę.
- Jesteś idiotą.
- Aiden.
- Co?
- Mam na imię Aiden.
- Nie obchodzi mnie to.
Odwróciłam się i odeszłam.
Tym razem naprawdę.
A przynajmniej próbowałam.
Bo po chwili usłyszałam jego śmiech.
I z jakiegoś powodu działał mi na nerwy bardziej niż wszystko inne.

Aiden

Patrzyłem, jak odchodzi.
- Stary.
Obok mnie pojawił się Noah.
- Co?
- Czemu się gapisz?
- Nie gapię się.
- Jasne.
Wzruszyłem ramionami.
Dziewczyna była śliczna.
Ale przede wszystkim miała charakter.
A to zdarzało się rzadko.
Większość dziewczyn znała mnie jako kapitana drużyny koszykarskiej.
Uśmiechały się.
Flirtowały.
Próbowały zwrócić na siebie uwagę.
Ta?
Nazwala mnie idiotą po mniej niż trzech minutach.
- Kto to? - zapytał Noah.
- Nie wiem.
- Podoba ci się.
- Nie.
- Kłamiesz fatalnie.
- Zamknij się.
Noah wybuchnął śmiechem.
- To będzie zabawne.
- Co?
- Ty i ona.
- Nie będzie żadnego „ja i ona".
- Jasne.
Spojrzałem jeszcze raz w stronę szatynki.
Zniknęła już między budynkami.
A jednak nie mogłem przestać o niej myśleć.
I nawet nie wiedziałem jeszcze, jak ma na imię.
_________________
DAJCIE ZNAC JAK PODOBA SIE PIERWSZY ROZDZIAŁ 💕💕💕💕

only herStories to obsess over. Discover now