Obudziła się z głębokiego, męczącego snu i przez pewien czas miała problem z zebraniem myśli, a w głowie kręciło się jej niemiłosiernie. W końcu jednak siadła powoli na łóżku. Pierwsze co stwierdziła, to że nie jest to jej pokój. W ogóle miejsce w którym się obudziła, trudno było nazwać pokojem. Była to raczej malutka cela, odgrodzona od większej części piwnicy, grubą stalową kratą.
Gdy sobie to uświadomiła, serce zabiło jej z trwogi, wstała gwałtownie, co było błędem, bo natychmiast zakręciło jej się w głowie, tak, że stęknęła i znów opadła na łóżko, skrywając twarz w dłoniach, póki ból nieco zelżał.
Po chwili wstała po raz kolejny i podeszła do kraty, w której znajdowały się drzwi z takich samych prętów. Nacisnąwszy na klamkę, upewniła swoje złe przeczucie, że jest tutaj zamknięta. Zachowywała się cicho, nie chcąc zaalarmować kogoś, kto ją tu zamknął. Obeszła swoją celę, rozglądając się. Po jej stronie w ścianie nie było żadnego okna, jedyne wyposażenie to łóżko, stolik, w kącie zaś była toaleta i kran w ścianie, pod którym stało plastikowe wiadro.
Poza tym podłoga wyłożona była drewnopodobnymi płytkami a ściany i niski sufit, pomalowane na biało, tak samo jak po długiej stronie krat, gdzie wyposażenie było bardziej urozmaicone.
Gdy Wiktoria znów podeszła do kraty, by spojrzeć co znajduje się po drugiej stronie i w półmroku zaczęła widzieć przedmioty jakie się tam znajdowały, poczuła jak włoski jeżą się jej na całym ciele, a tętno gwałtownie skacze w górę.
Co do przeznaczenia niektórych, nie miała pojęcia do czego mogły służyć. Na przykład drewniana belka umieszczona na nóżkach, przypominająca koziołek, który mógłby być wykorzystywany przy biegach z przeszkodami podczas lekcji wychowania fizycznego, czy inna drewniana konstrukcja wyglądająca jak wielka litera X.
Za to przeznaczenia innych rzeczy, domyślała się i to napawało ją przerażeniem. Zwoje zwisających sznurów, kolekcja wibratorów, dildo oraz klamerek, leżąca na pobliskim stoliku, dyby, pejcze, packi i wiele innych okropieństw jakie zdołała dostrzec, spowodowało, że po raz pierwszy, mimowolnie coś powiedziała.
- O kurwa - mruknęła. Zamknęła na chwilę oczy i nawet uszczypnęła się w policzek, mając nadzieję, że to jakiś chory sen, lecz, gdy znowu otworzyła oczy, nadal była w piwnicy z przerażającymi instrumentami do BDSM.
Gwałtownie wciągnęła kilka razy powietrze i zrobiła coś, co zazwyczaj robi się w filmach i książkach, chociaż to była rzeczywistość Wiktorii. Chwyciła za kraty i zaczęła wrzeszczeć.
- Halooo! Pomocy!!! Hallooo! Proszę o pomoooc! Jestem w piwnicyyyyy! Pomocy!!!
Krata ani drgnęła, absolutnie nic się nie działo. Przez te kilka minut, póki dziewczyna, opadła po kracie bez sił na kolana, ze zdartym gardłem.
Dopiero wtedy usłyszała, jakby jakieś niewidoczne drzwi otworzyły się i zamknęły i zza rogu piwnicy, miejsca, którego nie mogła dostrzec że swojej celi, wyszła para.
Mężczyzna i kobieta, oboje w wieku około trzydziestu paru lat. Oboje wysocy, wyżsi od Wiktorii. Oboje... Piękni. Niczym para z obrazka ukazująca idealną parę. Dziewczyna dostrzegła to, mimo przerażenia, jakie tliło się z niej, od momentu gdy się obudziła w tym miejscu.
- Witaj, mała - kobieta odezwała się pierwsza. Na jej ustach gościł uśmiech triumfu, gdy patrzyła z góry Wiktorię, która nadal klęczała po drugiej stronie kraty, zmęczona po wzywaniu pomocy i bezowocnym szarpaniu krat.
- Mała, ale jaka krzykliwa - mruknął mężczyzna, z chłodną drwiną ironią w głosie i przedstawił się - Jestem Michał, a to moja żona, Ewa. Od teraz należysz do nas.
- Będziesz posłusznie nam służyć, wykonywać nasze polecenia... - kobieta, zwana Ewą zaśmiała się dwuznacznie i dodała szeptem, ociekającym podnieceniem - ... i spełniać nasze najskrytsze fantazje.
- Możemy to zrobić na dwa sposoby - znów wtrącił mężczyzna, obejmując żonę, która oparła głowę o jego ramię i uśmiechała się z tym samym wyrazem triumfu, patrząc na osłupiałą Wiktorię. Michał kontynuował - Pierwszy i prostszy jest taki, że pokornie przyjmujesz swoją rolę i robisz to czego od Ciebie wymagamy. A drugi... No cóż. Będzie o wiele mniej przyjemny, póki nie zostaniesz na tyle zdyscyplinowana, żeby zostać uległą, jaką pragniemy mieć.
Wiktoria słuchała tego wszystkiego z niedowierzaniem, lecz na ostatnie słowa prychnęła nerwowym śmiechem. Uświadomiła sobie, że wciąż klęczy na podłodze i wstała. Para śledziła każdy jej ruch. Odchrząknęła.
- Słuchajcie - rzekła nieco zachrypniętym głosem od poprzednich krzyków gardłem - nie wiem o co Wam chodzi, ale jeśli mnie teraz wypuścicie, obiecuje, że nigdzie tego nie zgłoszę - skłamała. Gdy tylko opuści tą piwnicę, pierwsze kroki skieruje na policję. Odchrząknęła znowu i dodała, gdyż na parze jej słowa nie zrobiły wrażenia. Pomyślała, że może jednak powinna być nieco bardziej stanowcza - chociaż powinnam to zgłosić, byście nie zamknęli tu innej osoby i nie grozili jej tak jak mi. Wiecie, że to i przetrzymywanie jest nieleg...
- Nie będzie tu innej kobiety. Wybraliśmy Ciebie już kilka miesięcy temu. Przygotowaliśmy to tylko dla Ciebie, mała - przerwała jej kobieta i zrobiła ruch ręką, jakby chciała przedstawić jej piwnicę wraz z zawartością.
Wiktoria zaniemówiła przez chwilę i poczuła gęsią skórkę na karku. Ostatnimi czasy miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Czy to robiła zakupy, czy jechała autobusem, czy gdy spotykała się ze znajomymi w kawiarni. Spojrzała na parę, lecz nie kojarzyła, by kiedykolwiek wcześniej widziała tego postawnego mężczyznę, czy tą rudowłosą kobietę.
- Śledziliście mnie? - zapytała, starając się, by jej głos nie zadrżał.
- Nie do końca - rzekł mężczyzna - no ale w wielkim uproszczeniu. Zainteresowałaś nas swoją osobą i chcielibyśmy zgłębić tajemnice.
Oboje zachichotali, podczas gdy Wiktoria stała jak wryta, zastanawiając się, co to wszystko znaczy. Pojedyncze wyrwane z rozmowy słowa wirowały jej w głowie. Zainteresowała ich? Uległa? Dyscyplina?
Podkręciła głową.
- Nie mam za dużo pieniędzy na żaden okup, źle się rozeznaliście - zaczęła siląc się na drwinę - pochodzę z niezbyt zamożnej rodziny.
- Nie nie. Nie zrozumiałaś. Chyba powiedzieliśmy Ci wyraźnie - rzekł Michał nieco poirytowany, jakby nie lubił się powtarzać - nie chcemy okupu. Chcemy Ciebie. Będziesz naszą uległą. Będziesz nam służyć i ...
- ... Spełniać nasze fantazje! - zawołała Ewa.
- Więc jak, Wiktorio? - zapytał mężczyzna - zaczniemy na próbę po dobroci...?
- Posłuchaj! - przerwała mu podniesionym głosem Wiktoria - wypuścicie mnie teraz. Bo to co gadacie... To... To... Jakieś głupoty!
- Zadał Ci pytanie - powiedziała kobieta, ton jej głosu, był teraz chłodny i stanowczy - masz odpowiadać, gdy o coś pytamy. W przeciwnym przypadku zostaniesz ukarana.
- A co mi niby zrobisz? - zapytała wojowniczo Wiktoria - tylko mnie tknij, a obiecuje że pożałujesz! Oboje pożałujecie, psychole!
Wiedziała, że nie powinna drażnić porywaczy, ale wyrzuciła to z siebie, nim pomyślała, gdyż targała nią złość. Mężczyzna podszedł gwałtownie do kraty, że zaskoczona Wiktoria aż się cofnęła o krok. Na jego twarzy panował gniew.
- Nie podnoś głosu, jak z nami rozmawiasz. I od teraz zwracasz się do mojej żony "Pani" a do mnie "Pan". Dodatkowo, gdy jesteś przed naszym obliczem, to ULEGŁA NA KOLANA! - ostatnie słowa wykrzyknął, aż Wiktoria podskoczyła.
Oboje patrzyli na nią wyczekująco.
- Na kolana - powtórzył mężczyzna, ciszej, lecz brzmiało to równie złowróżbnie, jak przed chwilą, gdy krzyknął.
- Nie - powiedziała Wiktoria, prostując się dumnie, chociaż drżała ze strachu przed obcą parą.
- Wiktorio, masz ostatnią szansę - rzekła Ewa, nieco pojednawczym tonem, trzymając mężczyznę za ramię, jakby chciała go uspokoić - możesz być uległą po dobroci... Albo możemy Cię w tej uległości wyszkolić, a to nie będzie przyjemne.
- Uklęknij - rzekł krótko mężczyzna.
- Pierdol się - mruknęła Wiktoria i splunęła w jego stronę; jej ślina wylądowała koszulce na jego piersi, obok logo ekskluzywnej firmy odzieżowej.
- Chcieliśmy po dobroci - westchnął mężczyzna i uśmiechnął się zrezygnowany do żony, trąc dłonią mokry materiał.
- Och, Wiktorio - westchnęła Ewa i dodała groźnie - zatem czeka Cię ostry rygor.
YOU ARE READING
W ich posiadaniu +18
RomanceOpowieść +18... Wiktoria budzi się nieznanym miejscu. Szybko domyśla się, że została uprowadzona. Wkrótce pojawia się para, która mówi wprost, czego od niej oczekują... Dziewczyna stawia się i nie zgadza na ich warunki, co jest wielkim błędem...
