~7 minutes in heaven~

4.4K 118 1.8K
                                        

SHIPUJE POSTACIE A NIE PRAWDZIWYCH LUDZI.

TAK WATTPAD, SCENA EROTYCZNA W TEJ KSIAZCE WNOSI BARDZO DUZO DO FABUŁY PLS NIE USUWAJCIE MI KSIAZKI

Przez ostatnie tygodnie Multi nie wychodził z podziemi. Całymi dniami pracował nad reaktorem, robił jakieś badania, lub ulepszał swoje maszyny. Już ledwo pamiętał jak wygląda zewnętrzny świat.

Jego jedynymi kompanami była polska husaria. Chłopacy przychodzili do niego głównie w sprawach związanych z reaktorem i radiacją, lecz przynosili mu też pożywienie i czasem na serio przychodzili z nim po prostu pogadać.

Aczkolwiek jego najbliższym kompanem był pewien niski, dość wygadany chłopak...... Quackity.

Przychodził on do Multiego codziennie, nie ważne co się akurat działo, i po prostu siedział. Bardzo często nawet nie gadali, gdyż Multi musiał skupić się na badaniach a to by go rozpraszało, więc ptaszek po prostu siedział gdzieś z boku i obserwował co wyprawia naukowiec.

Jednakże gdy już mieli czas na rozmowy, potrafiły one schodzić na przeróżne tematy.

Mało kto o tym wie, lecz ta dwójka ma coś ku sobie.
Nie są razem, jeszcze brakuje im trochę do tego, ale flirtują ze sobą dość otwarcie, obydwoje z wiedzą, że nie jest to do końca po przyjacielsku.

Dlatego też, gdy Quackity spytał się szczurka czy może pomóc mu przygotowywać imprezę w jego domu, ten nawet nie miał jak odmówić.
Była to dobra okazja by w końcu wyjść z reaktora, no i też wymówka by spędzić trochę czasu z jego ulubioną kaczuszką.

-Co z tym?- chłopak właśnie trzymał w rękach karton z piwem. Zadając pytanie jego wzrok powędrował na Quackitiego.

-Połóż gdzieś na blacie- Odpowiedział mu niższy. Kaczuszka wzieła do buzi lizaka i usiadła na wyspie w kuchni.

Multi wywrócił oczami i wykonał polecenie, po czym stanął i skrzyżował ręce.
Jego spojrzenie latało od stóp do głowy Quackitiego, a na twarzy widniał ten zadziorny uśmieszek. Multi zdawał sobie sprawę z tego, że właśnie wyręcza młodszego w całej pracy, ale tamten też nie próbował tego ukryć.

-A tobie to nie jest czasem za dobrze, co?- Wzrokiem obleciał jeszcze raz po całej jego posturze ciała.
Quackity siedział na blacie, w ustach miał lizaka, oraz wymachiwał lekko nogami- Normalnie jak jakaś księżniczka.

Szatyn wywrócił jedynie oczami, a za nim zdążył odpowiedzieć, dredziarz już stał przed nim.

Ręce Multiego opierały się na blacie na którym siedział brązowowłosy, obie były zaraz przy jego udach, nie zostawiając mu drogi ucieczki.
Atmosfera pokóju zmieniła się, jakby trochę zgęstniała, lecz dalej była im wręcz za dobrze znana.

Multi przysunął się bliżej twarzy Quackitiego. Złapał go za podbródek i przez chwilę po prostu patrzył mu się prosto w te piękne oczy.

-Chyba za bardzo cię rozpieszczam.... - szepnął do niego, a następnie pocałował go, nie pozwalając mu nawet jakkolwiek odpowiedzieć.

To nie pierwszy raz kiedy ta dwójka znalazła się w pocałunku. Szczerze to całowali się wiecej razy niż komukolwiek by to przyznali. Często bywały ponure dni w reaktorze, gdy Multi nie widział od paru dni zewnątrz i zapowiadało się, że nie zobaczy go przez jeszcze kolejne, a fakt, że Quackity zawsze akurat był pod jego ręką.... Jakoś trzeba wyładować swoje potrzeby, tak?
Nigdy jednak nie robili nic więcej niż sam pocałunek. W większości sytuacji Multi był zbyt zmęczony lub miał za mało czasu by poświęcić chłopakowi dłuższą uwagę.

~Naukosick~18+~ 7 minutes in heaven-one shot~PL~QsmpStories to obsess over. Discover now