Rozdział 1. Przeszłość powraca.

22 5 1
                                        

Biegałem jak zawsze. Po tej samej polanie niedaleko domu. Wokół latały motyle, a wśród trawy rosły kwiaty. Biegnąc próbowałem zrobić przewrotkę do tyłu lecz skończyło się upadkiem i nabiciem guza. Zignorowałem lekki ból zaczynając się śmiać. Dla mnie był to typowy dzień. Wszystko jak w tamtych czasach. Leżąc na ziemi patrzyłem na błękitne niebo po którym wędrowały puchowe białe chmury. Usiłowałem odgadnąć co dana chmura mi przypomina. Drgnąłem gdy nagle przed moją twarzą pojawił się niebieski motyl. Owad usiadł prosto na moim nosie machając swoimi skrzydłami. Kiedy zaczął ponownie latać podniosłem się szybko.

-Hej! Zaczekaj! Też będę latać!- Zawołałem wstając na nogi. Zacząłem gonitwę za motylkiem który latał spokojnie. Śmiałem się gdy kilka innych motyli latało wokół mnie. Wyglądało to jakby chciały mnie złapać i pomóc latać. Zacząłem się zbliżać do skarpy. Zatrzymałem się dopiero słysząc wołanie. Popatrzyłem jak motylek poleciał dalej na co westchnąłem patrząc jak owad znika w oddali. Nagle usłyszałem znany mi sygnał. Kryształ. Ten sam który sygnalizował gdy ktoś ma kłopoty. Próbowałem się odwrócić lecz moja noga zsunęła się z krawędzi skarpy. Krzyknąłem przerażony gdy nagle znana mi osoba podbiegła do mnie szybko. Złapała mnie, a następnie odepchnęła w bok. Przeturlałem się i spojrzałem w skarpę. Osoba która mnie uratowała nagle zaczęła spadać.- Nie!- Krzyknąłem siadając szybko. Mój oddech był przyśpieszony. Rozglądałem się po wnętrzu sterowca. Było pusto i cicho. Wszystko tak jak powinno być. Zasłoniłem dłonią oczy łapiąc nerwowe głębokie oddechy. Czułem drżenie mojego ciała. Wyszedłem z łóżka i podszedłem do ukrytych drzwi od małej łazienki. Po otworzeniu drzwi podszedłem do zlewu. Zatkałem odpływ i odkręciłem zimną wodę. Kiedy zlew wypełnił po części wodą zanurzyłem w niej ręce i ochlapałem swoją twarz. Chłód pokrył moją twarz od razu. Wypuściłem z płuc drżący oddech. Nie pamiętałem kiedy ostatnio śnił mi się ten koszmar. Ten sam który dręczy mnie od trzydziestu lat. Wyszedłem z łazienki i wlałem do kubka wody. Wypiłem ją duszkiem po czym odstawiłem szklankę na stół. Spojrzałem na ścianę.- Piąta trzydzieści... Wspaniale.- Mruknąłem i wróciłem do łóżka. Miałem nadzieje, że rano nie będzie widać po mnie tego jaki jestem niewyspany. Ułożyłem się wygodnie nakrywając się kołdrą aż do brody. Zamknąłem oczy próbując zasnąć.

&

Witam każdego w mojej nowej książce. Jak widać jest to książka z Leniuchowa. Wiem kolejna już i kolejna zaczęta książka. Ale nie będę psuć sobie nastroju. W tej oto książce poruszę głównie wątek przeszłości i tajemnic dotyczących postaci Sportacusa. Jednak już to możecie od razu zobaczyć na okładce gdzie jest Sportacus i jego sterowiec która jest zrobiona przez AI. Ale czy moje teorie które poruszę są potwierdzone? Nie wiem. Może w przyszłości poznam Magnusa Schevinga i poznam odpowiedzi na moje teorie. W dodatku mam nadzieję, że bonus jaki będzie w rozdziale 26 bardzo się wam spodoba bo troszkę nad nim pracowałam. 

Sterowiec cichych tajemnicStories to obsess over. Discover now