POV: RON
Siedziałem w biurze, wypełniając dokumenty i czekając na mojego posłańca, który miał mi przynieść listy. Po krótkiej chwili usłyszałem pukanie.Podniosłem leniwie wzrok znad kartek i dałem pozwolenie na wejście. Kiedy osoba za drzwiami usłyszała moją zgodę, masywne wrota zaczęły się rozchylać z charakterystycznym dla nich skrzypieniem. Muszę coś z tym wreszcie zrobić, bo doprowadza mnie to do szału.
- Przepraszam, Panie, za tak późne przyjście, ale przyniosłem listy - powiedział chłopak, kłaniając się nisko mej osobie.Ja tylko kiwnąłem głową i patrzyłem na niego srogo. Kiedy zauważył, że mu nie odpowiem, szybko odłożył listy, ponownie się ukłonił i uciekł w popłochu.- Ehhhhh, mam wypełniać te głupie papiery i jeszcze te listy, jakbym nie miał lepszych rzeczy do roboty - westchnąłem głośno na myśl o pracy. Wziąłem pierwszy list z góry i otworzyłem go małym nożykiem do listów.
„Drogi Rzeczpospolito Obojga Narodów, chciałbym ci powiedzieć, że bla bla bla bla..." Nie chce mi się tego czytać. Najpierw zobaczę, od kogo to i czy jest warty mego czasu. Patrząc na róg kartki, moja twarz wygięła się w obrzydliwy grymas. Szwecja. Jak ja go, kurwa, nienawidzę. Zatruwa mi moje wspaniałe życie tymi swoimi listami. Szybko przeleciałem wzrokiem po kartce, czytając litery. Kolejny przeklęty liścik miłosny. Czy on nie rozumie słowa „nie"? Bo, jak widać, nie.Zacząłem otwierać kolejną kopertę, a co tam zobaczyłem? Propozycję ślubu. Kolejną... Boże, czy mu się to kiedyś znudzi? To już trzecia w tym miesiącu, a mamy dopiero sobotę. Czytanie kolejnych listów od niego to będzie strata czasu. Zobaczę szybko, kto co napisał, a te od Szweda spalę w kominku.
Jak powiedziałem, tak zrobiłem. Zacząłem rozrywać listy po kolei - każde było od tej paskudy. Kiedy został mi ostatni ze sterty, zauważyłem inną pieczęć: węgierską. Aż mi się humor poprawił na myśl o moim kochanym braciszku. Bez zastanowienia zacząłem czytać zawartość.
„Kochany Rzeczpospolito Obojga Narodów, chciałbym cię zaprosić na bal z okazji moich urodzin, który odbędzie się ####### w moim starym zamku, który dokładnie znasz i kochasz. Mam nadzieję, że zdołasz mi towarzyszyć w tak ważnym dla mnie dniu jako mój brat i przyjaciel. Dodatkowo chciałbym ci złożyć kondolencje z okazji śmierci twojej żony, Katarzyny. Mam nadzieję, że mimo tych okoliczności i pochówku dasz radę nas odwiedzić.
Z poważaniem,
"Królestwo Węgierskie."
Kończąc czytać treść listu, zawołałem sługę, żeby mu przekazać, że będziemy musieli się udać do Imperium Austriackiego na bal, i żeby przygotował podarunki. Powinniśmy wyruszyć za około trzy dni, więc w tym czasie przygotuję prezent dla mojego krewnego i butelki alkoholu najlepszej jakości. Wiem, że ma słabość do trunków, więc powinien się ucieszyć. Dodatkowo dam mu jeszcze kilka drobiazgów.
Na balu u Królestwa Węgierskiego i Cesarstwa Austriackiego
Kiedy dotarłem, zauważyłem karoce, panie wysiadające z nich, a panów zsiadających z koni. Skierowałem się powolnym krokiem do środka, tak żeby pokazać, kto tu jest lepszy.Docierając do środka, szybko obejrzałem całe pomieszczenie, żeby zobaczyć, gdzie kto stoi. Po chwili dojrzałem mój cel: Węgier, a obok niego ten parszywy Austriak. Jak ja go nie lubię. Uśmiechnąłem się do mojego kochanego braciszka - nawet jeśli nie jest rodzony, to kocham go całym moim serduszkiem. A obok niego stał ten prostak, Austria. Dobrze, że nie mogą widzieć mimiki mojej twarzy przez chustę z moją flagą, którą noszę na twarzy.
Witam cię, RON - powiedział Węgier z uśmiechem na twarzy, za to ten prostak przycisnął jego ramię, przez co jego obojętny wyraz twarzy wrócił na miejsce. Podszedłem bliżej i pociągnąłem mężczyznę za rękaw, prowadząc do uścisku. Przytuliłem go mocno do siebie, przez co wyrwałem go od tego czegoś. Patrzyłem mu prosto w oczy, złożyłem życzenia urodzinowe i wyrwałem podarunek z rąk mojego sługi. Podarowałem go prosto Madziarowi. Wiem, że tak nie wypada, ale to ważne, żeby otworzył go na uboczu, bez ciekawskich oczu zaglądających do środka. Odwróciłem się od razu po tym, ignorując ciekawskie spojrzenie.
Jedyne, co wyszeptałem Austrii na ucho, tak żeby tylko on słyszał, to że to nie jego prezent, więc ma się trzymać z daleka. I że jak dowiem się, że coś mu zrobił, to połamię mu wszystkie palce u rąk, żeby już nigdy nie mógł go tak złapać jak teraz. Taka mała drobnostka. Dostojnym krokiem skierowałem się do pięknej damy, Królestwa Francji.
Kobieta była ubrana w złoto-białą suknię, pięknie podkreślającą jej urodę, i miała subtelny makijaż.
YOU ARE READING
miłość za kare
FanfictionMam pomysł na pojebaną akcje dzięki proszkowi do pieczenia i piwu
