Mieliście rację.
Choć minęły lata, Viermont wcale nie zmieniło swojej sierści – tylko nauczyło się ją lepiej maskować. Gotycki zamek wciąż góruje nad miastem jak wyrzut sumienia, a jego mury pamiętają więcej grzechów, niż ktokolwiek chciałby przyznać. Ludzie uśmiechają się tu wyłącznie ustami. Ich oczy są puste, martwe – jakby każdy z nich zostawił gdzieś po drodze kawałek siebie, w zamian za nazwisko, koneksje albo zaproszenie do właściwego klubu.
Mieliście rację, mówiąc mi, że będę się tu czuła źle. Że to miejsce nie przyjmuje obcych – ono ich przeżuwa i wypluwa.
Legenda o Dominium nadal krąży w murach szkoły, ale dziś rządzą tu już nie nazwiska z tablic pamiątkowych, tylko elitarne kluby: The Havoc i The Velvet. Ich członkowie poruszają się Po kampusie jakby wszystko należało do nich – budynki, ludzie, prawda. Reszta jest tylko tłem.
Mamo, pamiętasz gazetkę, którą kiedyś prowadziłaś? Dziś to już nie dziennikarstwo. To rubryki towarzyskie, anonimowe donosy i forum plotkarskie, gdzie liczy się tylko to, kto z kim się przespał, kto kogo upokorzył i czyj upadek będzie następny. Sensacja zastąpiła sumienie. Prawda – kliknięcia.
Tato, a twoja drużyna Black Rivers? Dziś to chłopcy z The Havoc. Jeśli naprawdę byłeś w młodości taki jak oni – arogancki, głośny, przekonany o własnej nietykalności – to szczerze dziwię się mamie, że potrafiła cię pokochać. Ci kolesie to chodzące red flagi. Przemoc opakowana w charyzmę. Brutalność sprzedawana jako tradycja.
Tu każdy zna swoje miejsce. Tu sekrety są walutą, a milczenie – zasadą przetrwania. Nocą korytarze wydają się szeptać cudze imiona, a cisza ciąży bardziej niż krzyk.
A jednak tu jestem. Bo czasem trzeba wejść w samo serce ciemności, żeby zrozumieć, przed czym ostrzegali cię ci, którzy już stamtąd uciekli.
Wasza Nyx.
STAI LEGGENDO
Elite of lies. Viermont #2
Storie d'AmoreNyx Veyra nie należy do tego świata. Nie do perfekcyjnych dziewczyn z The Velvet, które rządzą kampusem uśmiechem i reputacją. Nie do chłopaków z The Havoc, dla których rywalizacja, zakłady i władza są codziennością. I zdecydowanie nie do uczelni, w...
