rozdział 28
Patrzyłam w szybę i zastanawiałam się jaki powinnam zrobić następny krok. Co mi umykało? Nie zwracałam uwagi na złe samopoczucie, układałam w głowie wszystko,a co miałam.
–Myślisz, że mówiła prawdę? – Od bocznej szyby oderwał mnie głos Dawida. Zamrugałam szybko i odwróciłam się do niego.
–Kto?
–Ta lekarka. – Szybko na mnie zerknął i znów spojrzał w przednią szybę. – Że Natalia przestała do niej przychodzić.
–Widziałeś rejestr jej wizyt – odparłam bez emocji. – Ja się bardziej zastanawiam dlaczego zrezygnowała z lekarki, do której przychodziła i dlaczego przerwała leczenie. Przecież nie rezygnuje się z lekarza, z którego jest się zadowolonym. Nie mam racji?
–Prawda – westchnął ponuro. – Może nie była z niej zadowolona.
–To czemu tak długo do niej chodziła? I czemu nie wspomniała o zmianie lekarza koleżance?
–Może powiedziała – znów się na chwilę do mnie odwrócił.
–Tego się raczej nie dowiemy. – Zamyśliłam się i poprawiwszy się w fotelu, znów wbiłam wzrok w krajobraz za szybą. – Coś zgubiłam. – Przymknęłam oczy.
Każde bujnięcie auta wywoływało we mnie falę mdłości. Oddychałam głęboko, ale spokojnie, nie chciałam wzbudzać zainteresowania Dawida. Niestety pod koniec podróży miałam wrażenie, że mój organizm dłużej nie zniesie. Zaciskałam zęby i przełykałam cicho nadmiar śliny. Znów poczułam to dziwne odrętwienie w dłoniach i udając, że się poprawiam, próbowałam nimi poruszać.
Dawid odwiózł mnie do pracy. Kamila miała rację, że się wkurzała i postanowiłam nadrobić zaległości. Dawid nie pozwolił zostawić się na parkingu i wjechał ze mną na górę. Wszystko we mnie dygotało, jakby mi cukier spadł. Trzymałam się dzielnie i z lekkim uśmiechem weszłam do sklepu. Od razu zwróciłam uwagę na stojącą przy Kamili dziewczynę. Widziałam ją pierwszy raz. Przywitałam się z koleżanką, która wciąż była wobec mnie bardzo chłodna.
–To Dagmara – wskazała dłonią młodą dziewczynę z wysoko upiętymi ciemnymi włosami. – Nowa ekspedientka.
–Co? – zmrużyłam oczy, bo pierwsze słyszałam, żeby szef miał zamiar kogoś zatrudniać.
Zanim Kamila się odezwała, z zaplecza wyszedł szef i lekkim skinieniem głowy zaprosił mnie do biura. Niepewna tego, co mnie tam czeka, rzuciłam okiem na Kamilę, która tym razem unikała mojego wzroku.
Pan Leszek wskazał mi fotel naprzeciwko swojego biurka i wyjął spod blaty kartkę.
–Nie możemy tak dalej działać. – Przesunął kartkę w moją stronę. – Ja rozumiem wszystko, ale sklep musi funkcjonować.
–Ale przecież… – wzięłam w dłoń wypowiedzenie umowy.
–Więcej cię nie ma niż jesteś. Kamila to nie jest twoja wyręczarnia.
–Rozumiem – głos mi zadrżał.
–Nie zamierzam się z tobą kłócić o wynagrodzenie. – Ukradkiem zerknął na drzwi, dobrze wiedziałam, że obawiał się Dawida. – Nie policzę ci tych nieobecności i całą wypłatę dziś przeleję na twoje konto. Dostaniesz też miesięczną odprawę. To wszystko.
Nie odezwałam się. Miałam żal do Kamili, że mnie nie uprzedziła, nie wierzyłam, że ta decyzja zapadła z chwili na chwilę. Musiała o tym wiedzieć. Zabrałam kartkę i wyszłam na sklep. Nikogo akurat nie było i wykorzystałam ten moment. Podeszłam do lady i spojrzałam Kamili prosto w oczy. Przez chwilę żadna z nas nie powiedziała słowa. Dagmara chyba zrozumiała sytuację, bo ze zwieszoną lekko głową odeszła w drugą część sklepu.
STAI LEGGENDO
Czerwone drzwi
Romanzi rosa / ChickLitWierzycie w sny? Sonia nie wierzyła, lecz do czasu. Pewnego dnia musiała przyznać, że w snach coś jest... Okładka od xdream7767
