Dlaczego za każdym razem, gdy tylko go ujrzę, czuję się jakby coś chciało ze mnie wyjść. Każdy próbuje mi wmówić, że powinnam sobie go odpuścić. Dlaczego? Dlaczego mam go sobie odpuścić? Jest totalnie w moim typie.
Nigdy z nim nie rozmawiałam. Boję się. Boję się, że mnie nie pokocha, że będę wyśmiana przez wszystkich i nie będę mogła już nigdy wyjść do ludzi.
Ale to, że z nim nie rozmawiam nie znaczy, że nic o nim nie wiem. Wiem o nim wszystko. Jego ulubiony kolor, jego zainteresowania, ulubione dania, na co jest uczulony, całe drzewo genealogiczne, miejsce zamieszkania. Nie, że się chwalę, ale mogę powiedzieć jego całą tygodniową rutynę na pamięć z zamkniętymi oczami!
Jesteśmy dla siebie stworzeni. On tego jeszcze nie wie, ale może wkrótce.. :)
...Chyba ktoś obok mni-
„Przestałaś już wypisywać te brednie?"
Ah tak, Kaja. To moja najlepsza przyjaciółka. Ma całkiem trudny charakter, ale zdołałam się przyzwyczaić.
„Kto...ja?"
„No a kto? Błagam, ogarnij się, bo mnie już zaczynasz wkurwiać. Pamiętniki są dla dziwaków." Wyrwała mi notes z rąk.
„Znowu o tym chłopaku?" Widziałam jak jej oczy spadały z linijki na linijkę. „-...To się leczy." Po chwili rzuciła we mnie zeszytem, ale udało mi się go w porę złapać.
„Widziałaś go może dzisiaj?" Zapytałam. Zawsze się pytam. To ona robi po szkole spacery, ja wolę usiąść w jednym miejscu.
Bardzo mi się podoba tu gdzie teraz siedzę. On często tędy chodzi, więc mogę go obserwować.
„Nie. Nawet jakbym go widziała, to bym ci nie powiedziała." Usiadła obok mnie, opierając plecy o ścianę. „Masz fioła."
„Nie mam fioła. To jest nastoletnia miłość Kiki." Odpowiedziałam jej, po czym ona jedyne co zrobiła to się zaśmiała.
Nagle poczułam się dziwnie. Czułam w środku siebie, że ktoś się zbliża. Że on się zbliża.
„Idzie idzie!" Wykrzyknęłam Kai do ucha, po czym ta odepchnęła mnie od siebie, ale mnie to nie obchodziło kiedy akurat miałam zobaczyć jego.
I gdy tylko to wykrzyknęłam, zza rogu wyszedł ON. Był piękny, jak zawsze w sumie. W sposób jaki chodził, jak się zachowywał, ubierał, jakim tonem rozmawiał... zawsze sobie wyobrażam, jak mówi, krzyczy, jęczy moje imię.
Przez chwilę nie mogłam oddychać, czułam jak robiło mi się mokro.
Chciałabym, żeby on też tak o mnie sądził.
Gdy poszedł dalej, czułam, że muszę iść za nim, ale gdy już chciałam wstawać, Kaja złapała mnie mocno za rękę i pociągnęła w dół.
„Nigdzie nie idziesz."
„No ale co jak zaraz zrobi coś fajnego? Ja tam muszę być. Zobaczysz, będę niezauważona." Chciałam wstać, ale zostałam pociągnięta w dół. Znowu.
„Mówię, że nigdzie nie idziesz to siedź na dupie."
No i siedziałyśmy tak pod ścianą i gadałyśmy. Dotąd, dopóki nie zadzwonił dzwonek.
„No i dupa z siedzenia. Zasrane dzwonki.." Kaja coś gadała pod nosem. Mi lekcje nie przeszkadzały. Mogłam wtedy rysować, albo pisać w moim pamiętniku.
„Nie będzie tak źle. Chodź." Wstałam i odczekałam chwilę, aż wzrok mi wróci, po czym pomogłam wstać Kai i razem poszłyśmy na lekcje.
Dobrze, że jesteśmy razem w klasie. Nie dałabym sobie rady sama. Z tymi ludźmi wokół? Nie ma opcji.
