Królestwo Artemis nie było zwykłym państwem; było żywym organizmem, wykutym w granicie i obmywanym przez krystaliczne nurty rzeki Aethel. Leżało w sercu kontynentu, chronione od północy przez szczyty Gór Smoczych, których wierzchołki wiecznie skrywały się w chmurach, a od południa przez nieprzebyte, szepczące lasy. To tutaj, na ziemiach bogatych w żyły najczystszego złota i rzadkiego, błękitnego żelaza, Hemal z rodu Bolatów wzniósł potęgę, o której pieśni śpiewano nawet w najdalszych zakątkach świata.
Hemal nie był królem, który kochał krew. W przeciwieństwie do swoich przodków, którzy wznosili mury na kościach wrogów, on wierzył w potęgę intelektu i dyplomacji. Był mężczyzną o postawie wyniosłej, lecz nie groźnej. Jego twarz, poorana zmarszczkami, które nie były śladem gniewu, lecz tysięcy godzin spędzonych nad mapami i traktatami, budziła respekt samym spojrzeniem. Miał oczy koloru bursztynu – te same, które później odziedziczył jego pierworodny syn, Alp.
Rządy Hemala nazywano „Złotym Wiekiem Pokoju". To pod jego ręką Artemis stało się spichlerzem i skarbcem. Król wiedział jednak coś, czego nie rozumieli jego poddani: że pokój jest najdroższym towarem na świecie i wymaga najcięższej straży. Dlatego, choć miłował naukę i sztukę, nigdy nie pozwolił, by miecze jego rycerzy zardzewiały.
W architekturze stolicy, białego miasta Astrea, widać było tę dwoistość. Marmurowe kolumny bibliotek sąsiadowały z surowymi, bazaltowymi murami koszar. Hemal przechadzał się nocami po balkonach swojego pałacu, patrząc na tysiące świateł w dolinie. Wiedział, że każdy z tych płomieni to rodzina, która śpi spokojnie tylko dlatego, że on nie śpi. Jego mądrość polegała na opanowaniu – rzadko podnosił głos, a jego wyroki były sprawiedliwe, choć surowe. Nie znosił chaosu i nieprzewidywalności. Wszystko w Artemis miało swoje miejsce: rolnik na polu, kupiec na trakcie, a książę na tronie.
Jednak los, jakby na przekór królowi, który tak bardzo cenił porządek, przygotował dla niego próbę, której nie dało się przewidzieć w żadnym traktacie. Próbę, która miała nadejść wraz z drugą gwiazdą na niebie Bolatów.
Królowa Freya była słońcem tego dworu. Delikatna, o dłoniach, które potrafiły uleczyć najgłębsze smutki, była jedyną osobą, przed którą Hemal zdejmował swoją niewidzialną koronę i stawał się po prostu mężczyzną. Ich miłość była legendą, fundamentem, na którym opierała się stabilność królestwa. Gdy Freya zaszła w drugą ciążę, całe Artemis wstrzymało oddech. Alp, młody następca tronu, miał już trzy lata i był dzieckiem radosnym, obietnicą świetlanej przyszłości. Drugie dziecko miało być dopełnieniem tego szczęścia.
Nikt jednak nie przypuszczał, że ta noc narodzin przejdzie do historii jako „Noc Lodowego Wichru".
Zima tego roku przyszła nagle i z siłą, jakiej nie pamiętali najstarsi kronikarze. Mróz był tak dotkliwy, że ptaki zamarzały w locie, a kamienne mury pałacu pękały z hukiem przypominającym wystrzały armatnie. W tę właśnie noc, gdy niebo stało się czarne jak otchłań, a wiatr wył w kominach niczym legiony potępieńców, Freya poczuła pierwsze skurcze.
Hemal stał przy oknie, patrząc na szalejącą zamieć. Czuł dziwny niepokój, którego nie potrafił stłumić. To nie był zwykły poród. To była walka.
W miarę jak godziny mijały, a krzyki królowej stawały się coraz słabsze, król zaczął rozumieć, że cena za życie drugiego syna może być najwyższą, jaką kiedykolwiek zapłacił. Korytarze pałacu wypełniły się zapachem palonych ziół i gorącej krwi. Medycy i akuszerki biegali w milczeniu, a ich twarze, oświetlone migoczącym blaskiem świec, przypominały maski tragedii. Freya, zwykle tak pełna życia, teraz wydawała się znikać w pościeli, jej ciało drżało w okowach gorączki i bólu, który zdawał się nie mieć końca. Komnata królowej Freyi stała się polem bitwy, na którym nie szczękał oręż, lecz toczyła się walka o samą duszę dynastii Bolatów. Hemal, król, który zawsze znajdował rozwiązanie każdego problemu państwowego, po raz pierwszy w życiu poczuł absolutną bezradność. Siedział na dębowym krześle w korytarzu, a jego dłonie, zwykle pewnie trzymające pióro lub rękojeść miecza, teraz drżały niekontrolowanie. Każdy stłumiony jęk dobiegający zza ciężkich, obitych aksamitem drzwi wbijał się w jego serce głębiej niż ostrze wygnańca.
ESTÁS LEYENDO
Serce Wykute w Mrozie
FanfictionKrólestwo Artemis to kraina zbudowana na fundamencie niezłomnego spokoju, wykuta w mroźnym granicie i strzeżona przez legendarną dynastię Bolatów. Pod mądrymi rządami króla Hemala państwo rozkwita, stając się bastionem dobrobytu. Jednak cena tego po...
