Cały tydzień upłynął mi na ciężkiej nauce (studia prawnicze zobowiązują), więc wracając w piątek do mieszkania myślałam tylko o odprężającej kąpieli i ciepłym łóżku.
Zdążyłam tylko przekroczyć próg domu, kiedy zobaczyłam podekscytowanego Harry'ego biegającego z pokoju do pokoju.
- Jak dobrze, że wróciłaś - ucieszył się na mój widok. - Wybrałem ci sukienkę na dzisiejszy wieczór, idziemy na imprezę!
Jęknęłam z niezadowolenia i padłam na kanapę.
- Czy nie możemy chociaż raz sobie odpuścić albo nie możesz pójść sobie sam? - spytałam zmarnowana.
- Zawsze chodzimy razem! - wyrzucił ręce w powietrze. - No już, masz dwie godziny, żeby się przyszykować, a i tak będziesz się guzdrać. Za dobrze cię znam.
Zwlokłam się niezadowolona z sofy i powłóczyłam się do swojej sypialni. Na łóżku leżała przyszykowana mała czarna i ciemne szpilki z czerwoną podeszwą. Mogę się założyć, że Styles zrobił temu zdjęcie, dodał czarno-biały filtr i wstawił na instagrama.
Wzięłam szybki prysznic, pomalowałam się na nowo i ubrałam się w sukienkę. Zeszłam na dół, gdzie Harry nakładał już swoje cudowne złote buty.
- Gotowa na bycie moim kierowcą? - spytał uśmiechnięty, na co przewróciłam oczami i wzięłam kluczyki do auta.
Po dwudziestu minutach parkowałam przy klubie, w którym impreza musiała już się nieźle rozkręcić, bo muzykę było słychać chyba w promieniu trzech przecznic wokół budynku. Schowałam kluczyki do torebki i poszłam za Harrym.
W środku, jak chyba w każdym klubie, śmierdziało alkoholem, potem i papierosami. Oczywiście ja nie mogłam pić, więc zamówiłam sobie tylko jakiś sok i obserwowałam otoczenie. Mnóstwo tańczących, upitych bardziej lub mniej, pełnoletnich i niepełnoletnich ludzi. Musiałam mieć na oku Harry'ego, żeby nie popełnił żadnego głupstwa. Czułam się jak nadopiekuńcza mamuśka, ale z drugiej strony nie chciałam odwozić go do szpitala z połamanymi żebrami.
Przechadzałam się po klubie, kołysząc się lekko w rytm muzyki. W jednej części pomieszczenia utworzył się ciasny tłum. Zainteresowana, przepchałam się się na początek, a moim oczom ukazał się mechaniczny byk do ujeżdżania. Zaśmiałam się pod nosem i obserwowałam, jak jakiś blondyn siada na urządzeniu. Chłopak nie wyglądał na pijanego, jak miło. Jedna z dwóch osób w całym klubie, która umiała lub musiała być trzeźwa całą noc.
Byk poruszał się coraz szybciej, ale chłopak dzielnie się trzymał. Szło mu cholernie dobrze, ja bym pewnie spadła, zanim bym wsiadła.
Zabawa skończyła się w momencie, kiedy blondyn spadł z maszyny. Nie rozszedł się jednak charakterystyczny plask materaca, bo Niall (wywnioskowałam jego imię ze skandowania tłumu) unosił się nad ziemią, a wokół niego tliło się delikatne światło.
Kurwa, on latał.
Zanim ktokolwiek zdążył się zorientować co się dzieje, wskoczyłam na materac, chwyciłam Nialla za rękę i pobiegłam z nim do łazienki. Wepchnęłam go do wolnej kabiny i zamknęłam za sobą drzwi.
- Co, chętna na ujeżdżanie mojego byka? - zapytał pewnie i przyciągnął mnie do siebie.
- Latałeś - sapnęłam i chwyciłam go za ramiona.
- Co? - zakłopotał się nagle. - Jesteś pijana, wydawało ci się.
- Nie jestem pijana, a już na pewno nie ślepa. - prychnęłam. - Jesteś stworzeniem, prawda?
Chłopak pokiwał powoli głową, po czym spojrzał na mnie pytająco.
- Jestem Cudem - westchnęłam.
Zapadła cisza. Patrzyliśmy na siebie. On był zawstydzony, jakby ktoś przyłapał go na gorącym uczynku, a we mnie rosło podekscytowanie.
- Chyba powinienem już iść - przekręcił zamek w drzwiach, a ja nagle sobie o czymś przypomniałam.
- Zaczekaj - zatrzymałam go.
Blondyn zdążył się tylko obrócić w moją stronę, a ja przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam w usta. I to chyba mocniej, niż zamierzałam, bo zaraz stałam przyparta do ściany i czułam ręce na swojej pupie.
- Niall, nie - wydusiłam z siebie i próbowałam go od siebie odepchnąć.
- Mam gumkę, nie martw się - wymruczał i nie dawał za wygraną. - Nikt się nie dowie...
- Zostaw mnie! - krzyknęłam, a drzwi naszej kabiny otworzyły się.
-Słyszałeś, zostaw moją przyjaciółkę - warknął Harry, odciągając ode mnie NIalla.
Horan wyszedł niezadowolony i zdenerwowany z łazienki, posyłając mi rozgniewane spojrzenie. Oddychałam ciężko i przytuliłam Stylesa.
- Wszystko okej? - spytał zmartwiony. - Ten kutas nic ci nie zrobił? Mam go znaleźć i mu wpierdolić?
- Znalazłam kolejne stworzenie Kazalesa - ujęłam jego twarz w dłonie. - Jestem coraz bliżej.
Zostało mi już tylko dwóch. Albo tylko dwie. Stworzenia, znajdę was.
Dostałam limitu na twitterze przez głosowanie mtvhottest i mija druga godzina a ja nadal nie moge nic napisac ;-;
W każdym razie, bardzo dziękuję za głosy i komentarze, bo widzę że ktoś czyta moje wypociny i nie piszę tego sama sobie :)
Miłego dnia Wam życzę, komentujcie głosujcie, udostępniajcie. Niech nas będzie więcej!
PS. Mam pomysł na nowe fanfiction, ale na razie to będzie moja słodka tajemnica.
YOU ARE READING
Believe In Magic // 1D
FanfictionStudentka prawa Pauline Miracle posiada sześć nadnaturalnych mocy. Nie jest dziełem ludzi. Stworzył ją Kazales - bóg Innego Świata. Dziewczyna, ze względu na ilość supermocy, jest nazywana Cudem. Jej przyjacielem, a zarazem współlokatorem, jest Harr...
