ETHAN
Dziesięć i pół roku wcześniej
Słońce skryło się już za horyzontem, ustępując miejsca ciepłemu, lekko wietrznemu wieczorowi. Kontynuuję spacer wzdłuż jeziora, aż docierają do mnie dźwięki imprezy. Dudnienie dobiegającej do moich uszu muzyki staje się coraz intensywniejsze, a śmiechy uczestników głośniejsze. Wsuwam dłoń do kieszeni moich krótkich spodni i po raz pięćdziesiąty upewniam się, czy nie wypadło z niej pudełko z prezentem. Jest.
Moje kroki tłumi na przemian miękka trawa i umykający spod moich stóp piasek. Dostrzegam ciepłe, migoczące światła. Bawiące się towarzystwo jest już mocno rozweselone. To nie tylko impreza na pożegnanie lata. To także jej urodziny.
Dostrzegam ją od razu. Mimo panującego tu tłoku mój wzrok biegnie do niej automatycznie. Jest najjaśniejszym punktem wśród obecnych. Mój puls przyspiesza coraz bardziej z każdym pokonanym metrem. Im bliżej niej jestem, tym mocniej rozmazuje mi się świat naokoło. Kiedy dziewczyna unosi głowę, a jej spojrzenie kieruje się w moją stronę, moje tętno osiąga już stan przedzawałowy. Odgłosy imprezy cichną, zagłuszone przez uderzenia nadpobudliwego, pompującego krew narządu. Jej uśmiech sprawia, że zalewa mnie fala gorąca nie mająca nic wspólnego z panującym na dworze upałem. Jej skóra połyskuje zdrowo złotym blaskiem. Tym samym, który tańczy w pasmach jej włosów i piwnych, ciepłych oczach. Ocieram wilgotne dłonie o materiał spodni i przełykam ciężko ślinę. Szatynka przystaje pół kroku przede mną i unosi kąciki pełnych ust jeszcze wyżej. Staje na palcach, by złożyć na moim gładkim policzku czuły pocałunek, a po mojej skórze, w miejscu, które spotkało się z jej słodkimi wargami, rozchodzą się elektryzujące iskierki. Próbowałem zapuścić zarost, ale ten młodzieńczy blond wąsik wcale nie sprawia, że wyglądam dojrzalej, tylko... głupio. Przyciągam do siebie dziewczynę na ułamek sekundy, obejmuję jej smukłą, odzianą we wzorzystą sukienkę talię, zaciągam się owocowym zapachem jej perfum i w końcu się odsuwam. Mam nadzieję, że moje usta układają się w kształt uśmiechu, a nie wywołanego stresem grymasu. Serce zaraz chyba wypadnie mi z piersi.
– Cieszę się, że przyszedłeś, Ethan – wita się ze mną miękko. Jej dźwięczny głos pieści moje uszy.
– Nie mogłem tego przegapić – odpieram, ponownie unosząc kąciki ust. – Wszystkiego najlepszego, Becky – dodaję ochryple, po czym odchrząkuję i ponownie przełykam ciężko ślinę.
YOU ARE READING
Rubin
RomanceEthan nie spodziewał się spotkać swojej pierwszej, szkolnej miłości właśnie w taki sposób. Zwłaszcza że jego pożegnanie z Rebeccą ponad dziesięć lat temu nie należało do udanych. Kiedy trafia pod jej skrzydła podczas rotacji na chirurgii, oboje wied...
