Wakacje, te dwa miesiące w roku, do których stosunek mam bardzo dziwny. Czas spędzany z moimi rodzicami oraz rodzeństwem bardzo często mnie po prostu rani, jednak wakacje to czas, z którego bardzo często się cieszę bo zamiast nauki mogę czytać. Mija już piąty dzień siedzenia w domu i zagłębiania się w kolejne historie. Za tydzień mamy wyjechać na Karaiby, lecz szczerze uważam, że akurat ten plan może nie wyjść. Moi rodzice chyba zaczynają się rozchorowywać a jak rozchorują się na dobre to zamiast Karaibów będą mieć prywatną sprzątaczkę, kucharkę, worek treningowy i w ogóle wszystko co sobie zażyczą. Jakby na codzień tego nie mieli. Postanowiłam odłożyć na chwilę "MVP" i pójść się przejść, oczywiście na szybko wymyśliłam jakąś wymówkę i przybrałam już wyćwiczony poker face.
- Mamo, mogłabym wyjść na boisko ? Wezmę Antka i pójdziemy pograć w piłkę. - zapytałam milutko.
- Dobrze, ale masz być miła dla brata.
Pokiwałam szybko głową i pobiegłam powiedzieć bratu, że idziemy na boisko i on w tej sprawie nie ma nic do gadania. Bo co by miał mieć ? Oczywiście wszystko byle pokrzyżować moje plany.
- Antek idziemy na boisko pogramy w piłkę, siatkę czy coś - uśmiechnęłam się przymilnie i pomachałam piłką do nogi przed jego twarzą.
- Dobra.
Gdy tylko usłyszałam, że tak łatwo się zgodził prawie się przewróciłam bo nie przyzwyczaił mnie do tak łatwych interesów. Chociaż czy to można nazwać interesem skoro on nawet nie wiedział, że robię nie dla niego tylko dla siebie ? W sumie on też na pewno czegoś ode mnie chce bo nie zgodził by się tak łatwo, ale przybrałam minę miłej, kochającej i szcegliwej starszej siostry. Chwyciłam mój telefon i wyszłam na dwór, spodziewałam się tego, że będę musiała na niego czekać a on już otwierał furtkę i tylko wyczekującym wzrokiem popatrzył się na mnie i powiedział :
- Ile można czekać ?
Nawet tego nie skomentowałam bo ten bahor zawsze mógł wbiec do domu i zacząć płakać, że na niego nakrzyczałam a wtedy to bym dostała opieprz. Po niecałych pięciu minutach doszliśmy do boiska a wtedy położyłam piłkę na ziemie i już chciałam pytać się czy gramy ale Antek ponownie się odezwał :
- Przecież ty nawet nie umiesz grać.
- I co z tego ?
- Serio ? Ty serio chciałaś tu przyjść żeby pograć ze mną w piłkę ? No nie jaa w takim razie wolę wracać niż umrzeć tu z nudów jak ty będziesz sobie turlała piłeczke.
- Spoooko. Ja rozumiem. Postrzelaj sobie gole bo ja serio kumam to, że musisz się dowartościować kopaniem goli jak nie ma bramkarza i ponizanie siostry, że nic nie potrafi bo nie potrafić strzelić ani jednego na meczu albo na treningu. - Powiedziałam całą prawdę i nich się obraża jak tak mu lepiej mi i tak to wisi.
Po wypowiedzeniu tych słów gwałtownie się obróciłam i pomaszerowałam do ławki, jednak gdy już miałam siadać to zobaczyłam czarną postać opierającą się o drzewo i przyglądającej się mi. Zrobiło się trochę strasznie a atmosfera zgęstniała jeszcze bardziej gdy nieznajomy odwrócił się do mnie i poruszył palcami na znak bym do niego podeszła. Byłam po sprzeczce z bratem więc mój mózg coś przyćmiło gdy zaczęłam iść w jego stronę. Gdy powoli się do niego zbliżałam, zaczęłam dostrzegać drobne szczegóły takie jak ten, że końcówka jego czarnej podeszwy, jakby zlewała się z otoczeniem. Z początku to olałam bo stwierdziłam, że to trawa tak otacza jego podeszwę, że daje to wrażenie jakby była jakaś zmutowana. Bardziej, niż jego dziwne buty zastanawiało mnie to dlaczego był ubrany jakby był środek zimy. Gdy już byłam wystarczająco blisko odezwał się cicho :
- Cześć, jestem Aidan.
Niezbyt wiedziałam co mam odpowiedzieć. Jakiś dziwaczny ubrany cały na czarno typek, zawował mnie w krzaki a teraz tak beztrosko mi się przedstawia.
- Hej, Vespera - odpowiedziałam w końcu wyciągając rękę w jego stronę.
On tylko spojrzał na nią przelotnie i kontynuował rozmowę.
- Moglibyśmy pogadać ?
- O czym niby ? - prychnęłam
- Ej, chcę już wracać - krzyknął mój brat gdy chłopak chciał się odezwać.
Przewróciłam oczami, uśmiechnęłam się przepraszająco do chłopaka i odkrzyknęłam bratu :
- Już idę !
Może w jakiś sposób to wybawiło mnie od tego dziwnego typa, jednak coś mnie do niego przyciągało, a jak już odeszłam chciałam wrócić.
ESTÁS LEYENDO
Między galaktykami
De TodoVaria wiedzie życie przepełnione bólem i cierpieniem, nikt poza nią samą nie ma pojęcia o tym jak cierpi. Jej historia całkowicie się zmienia gdy pewnego dnia poznaje chłopaka, który wydaje się być normalny, jednak Vairze coś mówi, że wcale tak nie...
