jebniety kolega i astma

22 3 21
                                        


ogólnie to miałam wf co nie i na tym wf nie grałyśmy z chłopakami tylko że dziewczyny w kosza a chłopacy w dwa ognie cztery ognie jak zwał tak zwał mniejsza i my z koleżanką gdy tam chłopi se rzucali piłkę w mordy poszłyśmy grać w siatę i chyba z 30 min grałyśmy w tą siatę jak skończyłyśmy to obie miałyśmy czerwone ręce wiecie tam na nadgarstkach tak jakby od odbijania piłki cn i dosłownie miałyśmy minutę na złapanie oddechu bo trzeba było się jeszcze dobrać w drużyny i jakieś inne gówna no i nas dziewczyn grających było 7 w klasie jest nas 26 w tym 11 dziewczyn tylko reszta nie chciała ćwiczyć bo wiecie „ja nie ćwiczę bo się spocę" „ ja mam zwolnienie" i inne takie typu jeszcze „proszę pani bo ja mam okres i mnie brzuch boli" fajnie mieć okres co dwa tygodnie anka wiesz ale mniejsza o to i my w tego kosza miałyśmy grać z trójką chłopaków że w jednej było 4 laski i jeden chłop a w drugiej 3 laski i 2 chłopów i pani takie do mnie „lena masą grać bo może na zawody pojedziesz"  (nie nawidzę kosza) no to ja takie „dobrze dobrze" no i gramy cn i mamy w drużynie takiego bartosza który jest chory na nawet nwm czy upośledzenie czy zespół downa chuj mnie to wsm i my se gramy kompletnie mając go w dupie i se gramy ja jestem astmatykiem posiadam astmę i ngm zbyt długo biegać (to gdzie ja kurwa na zawody jak ja po 5 min nie mogę oddychać) i tam dosłownie ledwo oddycham mam takie że zaraz się zżygam powietrzem i wgl nagle mam jakieś natchnienie że chce wypierdolic koleżance piłkę no to biegnę...

wywaliłam jej tą pilke

i przy okazji siebie

i kuźwa słyszę jak ten bartosz do mnie gada „lena ale ty jesteś słodka"

kurwa

ja mam takie zaraz mu wjebie spojrzałam na niego z takim wzrokiem mówiącym „spierdalaj ja jestem przez kogoś ważnego zajęta" (kocham tą osobę nad życie i się cieszę że ją mam) no i tam juz mam w dupie
co on powiedział GRAM DALEJ  minutę później ledwo oddycham patrze na zegarek i widzę „10 min do końca lekcji" pytam się pani do kiedy gramy a ona takie „do dzwonka" jak padłam na podłogę to się zastanawiałam czy ja wrot piekielnych nie widzę (bo przez to co czytam to na niebo nie liczę) i ja se siedzę przy kotarze bo mamy halę dzielona na sektory i podłazi do mnie pani i taki kolega 180 cm wzrostu (mam 170 niska nie jestem ok? wyższa od changbina jestem jest czym się cieszyć) pani się mnie pyta czy tam u mnie git ja mówię że tak i tam ten kolega zaczyna monolog o jakimś gownie nie słuchałam go do końca lekcji siedziałam na tej podłodze myślałam że umrę tam i dopiero w szatni doszło do mnie co ten bartosz do mnie powiedzial i ja wam przysięgam na mojego kota (ten kot to moje pierwsze dziecko) (teraz mam inne z moją miłością) (czyli moją przyjaciółkę ale olać młodsza jest to dziecko) przysięgam na tego kota że ja mu chciałam na korytarzu wjebac

morał jest taki że nie lubię komplementów odnośnie tego jaka jestem (znaczy zależy od kogo) (go nie lubie to nie przyjmę)

emm to ten dobranoc
boże jakie wypociny

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Dec 15, 2025 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

moje wypociny i wyżalania Stories to obsess over. Discover now