„Uśmiech, który zabija"

16 0 0
                                        


Feliks i Hades byli najlepszymi przyjaciółmi od
dzieciństwa. Dorastali razem, znali swoje lęki, sekrety i demony. Mimo dorosłego życia obaj mieli słabość do opuszczonych miejsc i miejskich legend.
Dlatego pewnej jesiennej nocy postanowili zbadać miasteczko Ravens Hollow — miejsce, które według plotek „po prostu zniknęło" z map kilkanaście lat temu.

Kiedy weszli do miasta, mgła była tak gęsta, że zdawała się mieć własny oddech. Latarnie nie działały, a domy wyglądały, jakby ktoś je porzucił w pośpiechu. Na środku głównej ulicy stała stara, obdrapana budka cyrkowa. W świetle latarek wyglądali na dwóch intruzów w miejscu, które nie życzyło sobie gości.

Na drzwiach wisiał napis wypisany czerwonym tuszem — albo krwią:

„CYRK UŚMIECHU. WSTĘP WOLNY. WYJŚCIE... WĄTPLIWE."

Hades poczuł zimno przechodzące po plecach.

— Feliks... Coś tu nie gra — mruknął.

Feliks odpowiedział tylko skinieniem głowy.
Wtedy usłyszeli chichot.

Nie brzmiał jak śmiech żywego człowieka — raczej jak zepsuta zabawka, która odtwarza w kółko tę samą przerażającą melodię.

Z mgły wyłonił się klaun.

Wysoki, drobny, z twarzą pomalowaną na biało. Czerwony uśmiech sięgał mu do połowy policzków — jakby ktoś narysował go nożem. Jego oczy były czarne, zupełnie czarne, jak dwie dziury prowadzące donikąd.

W dłoni trzymał balonik, czerwony jak świeża rana.

— Feliks... Hadeees... — zapiszczał. — Przyszliście na pokaz? Tylko dla was przygotowałem... premierę.

Feliks spojrzał na Hadesa.
Hades przełknął ślinę.

— Kim... ty jesteś?

Klaun przechylił głowę nienaturalnie, jakby miał złamany kark.

— Jestem tym, co zostaje... kiedy śmiech umiera.
Jestem klaunem, którego nie da się zabić...
I uwielbiam nowych gości.
Zwłaszcza takich, którzy krzyczą długo.

Za plecami klauna zapaliły się cyrkowe światła — wszystkie naraz, choć nikt ich nie dotykał. Z cieni zaczęły wychodzić inne postacie: kukły cyrkowe z pustymi oczami, akrobaci wyginający się w nieludzkich pozycjach, zniekształceni żonglerzy poruszający się jak marionetki na niewidzialnych sznurkach.

Klaun zrobił krok w stronę Feliksa i Hadesa.

— Zabawimy się... w złap mnie, jeśli potrafisz.

Feliks i Hades rzucili się do ucieczki. Ich oddech mieszał się z mgłą. Za nimi niósł się śmiech, który nie miał prawa należeć do człowieka.

Wpadli do starego magazynu i zatrzasnęli drzwi.

Hades dyszał ciężko.

— Feliks... ten klaun... to nie żyje. To coś... inne.

Feliks drżał.
Światła zgasły.

A z ciemności, tuż za nimi, zabrzmiał szept, który zmroził im krew:

— Panowie... zaczynamy zabawę

Uśmiech który zabijaCerita yang bikin terobses. Temukan sekarang