SELENE
Nie wiem, jak pachnie powietrze o poranku. Nie wiem, jak smakuje wiatr na policzku. Nie wiem, jak wygląda świat poza tym zamkiem.
Ale wiem, że tam jest. Czuję go pod skórą. Czasami słyszę jego echo za oknem, w dźwiękach ptaków, których nigdy nie widziałam. Mówią, że to dla mojego dobra, że tak jest bezpieczniej.
Ojciec mówił, że świat się mnie boi. Że moja moc to dar tylko wtedy, gdy jest ukryta.
Że gdybym się ujawniła zniszczyliby mnie, zanim zdążyłabym wypowiedzieć imię. Teraz już go nie ma.
Umarł, zanim zdążyłam zadać mu pytanie, które noszę w sercu od dzieciństwa:
Dlaczego kochałeś matke a nie potrafiłeś pokochać mnie?
Teraz rządzi mój brat Felis. Rzadko mnie odwiedza. Kiedy przychodzi, jego spojrzenie mówi więcej niż słowa. Jest rozdarty między obowiązkami związamymi z władzą a rodziną, pasjami, planami. Był za młody gdy przyszło mu zmierzyć się z ciężarem korony. Jednak za stary by mieć choć trochę nadziei na lepsze.
Ale ktoś inny przychodzi. Często i bez zapowiedzi. Dziadek Gregory. On nigdy nie patrzy na mnie jak na zagrożenie. Nie nazywa mnie „tą z mocą". Dla niego jestem po prostu Selene. Siada obok mnie pod oknem, pije ziołową herbatę i mówi o dawnych czasach. O mojej matce, którą pamięta, a ja próbuję ją sobie wyobrazić.
Ona zmarła, gdy byłam jeszcze mała. Nie mam żadnego wspomnienia jej głosu. Ale gdy dziadek opowiada o niej, mam wrażenie, że na chwilę ją przywraca, nie przez moc, ale przez miłość. To on nauczył mnie, że samotność nie musi być cicha. Że czasem dobrze mówić nawet jak nikt nie słucha.
Moja komnata jest duża, pełna światła, książek i miękkich poduszek. Złota klatka. Luksusowa, ale nadal klatka. Mam tam wszystko. Wszystko poza wyborem.
Czasami zamykam oczy i wyobrażam sobie, że wychodzę przez główne wrota. Że idę przez pałacowe ogrody, których nigdy nie dotknęłam. Że spotykam ludzi i mogę ich dotknąć bez obawy, że wyciągnę z nich coś, czego nie chcą pamiętać. Bo to jest moja moc.
Potrafię wydobywać wspomnienia. Te, które ludzie zakopali głęboko. Czasami robię to niechcący. Czasami ktoś dotknie mojej dłoni i wtedy to przychodzi. Obrazy. Dźwięki. Cierpienie, którego nie wypowiedzieli. I wtedy wiem, dlaczego ojciec się bał.
Dziadek przyszedł wcześniej niż zwykle. Milczał dłużej niż zazwyczaj. Kiedy zapytałam, co się dzieje, położył mi dłoń na ramieniu i powiedział tylko:
- Czasy, w których istnienie można było ukryć, dobiegają końca.
Nie zrozumiałam. Ale jego wzrok był cięższy niż kiedykolwiek. Po jego wyjściu zapanowała dziwna cisza.
Wieczorem nie przyszła służba. Nikt nie przyniósł kolacji. Korytarze, które zwykle tętniły życiem, wydawały się... zamarłe.
Spojrzałam przez okno. Nad horyzontem nie było widać księżyca. Tylko ciemność. Czasami czuję, że coś się zbliża. Nie umiem tego nazwać. Nie ma jeszcze twarzy, imienia, głosu. Ale jest.
Jak cień. Jak dłoń, która zaraz uchyli drzwi, których nigdy nie powinna dotykać.
Coś nadchodzi.
I myślę, że już nigdy nie będę taka jak dawniej.
JE LEEST
shadows
FantasyGdy syn tyrana wypowiada wojnę ojcu, a dziewczyna o mocy pamięci zostaje porwana z domowego więzienia rozpoczyna się bitwa nie tylko o władzę nad galaktyką, ale o duszę człowieka, który musi wybrać między krwią a uczuciem.
