Ceridwen usiadła pod murem z twarzą zwróconą w stronę płonącego szpitala. Miała dość. To było jej ostatnie słowo. Nie zamierzała więcej podpalać, więcej zabijać, ani więcej pomagać. Czekała cierpliwie słysząc kroki Josha. Wyczuwając jego szczere, pełne wściekłości myśli, podszyte dobrocią, którą przez brak taktu wszyscy ignorowali.
Josh zatrzymał się nad nią i zaczekał skołowany, aż zadrze brodę do góry.
– Nie zwiewasz?
– Po co? – szepnęła, przekonana, że jej głos załamałby się, gdyby spróbowała go podnieść. Josh poczuł się jeszcze bardziej skołowany. Nie znał jej, a lepiej od jej zajebiście zorientowanych kumpli wiedział, że to do niej niepodobne. Szarpnął ją do góry i skuł nadgarstki. Nie opierała się. Po co?
Nic nie mówiła, gdy prowadził ją w stronę aresztu. Po co? Słuchała tylko jego myśli. Pełnych pytań, pozbawionych odpowiedzi. Dlaczego dziewczyna, która wielokrotnie pomagała jego kumplom nagle zaczęła zabijać? Dlaczego przestała uciekać? Dlaczego zawsze czekała, aż ją zauważy? Dlaczego nikt oprócz niego nie widział, że ta dziewczyna jest zepsuta?
Zaczęła się śmiać. Niesamowite, że człowiek uznawany powszechnie za najmniej empatycznego ze wszystkich mieszkańców południowej strażnicy od czasów Chiro jako jedyny potrafił rozpoznać osobę, która potrzebuje resocjalizacji. Taką, którą przed jej przejściem należy oddzielić od społeczeństwa.
– Czego rżysz? – spytał ostro, choć bezbłędnie wyczuła jego zaniepokojenie.
– Clyde znienawidzi cię jeszcze bardziej, wiesz? – rzuciła chichocząc.
– To jego problem – odparł. Wcale nie był tego taki pewien. Po prostu, musiał robić co słuszne, nawet, jeśli oznaczało to zerwane relacje.
Dotarli do aresztu. Josh w ciszy zatrzasnął Ceridwen w celi, ale nie porzucił jej od razu. Mimo wszystko było mu przykro patrzeć na drżącą niczym szaleniec nastolatkę. Martwił się o nią. Cóż za ironia. Człowiek, który śmiertelnie obraził chłopaka, w którym była beznadziejnie zakochanamartwił się o nią.
– Mam pytanie – odezwała się, gdy Josh zmierzał już do wyjścia – wiesz czemu to ja zawsze kradnę wódkę?
Strażnik zatrzymał się. Spojrzał na nią przenikliwie. W pierwszej chwili nie zrozumiał pytania, ale za coś w końcu przyznali mu papiery śledczego. Zauważył bezsilność w niewidzących oczach, zwrócił uwagę na drobne uniesienia brwi, gdy łapał ją za przedramiona, przypomniał sobie wszystkie sytuację, gdy piła z jego przyjaciółmi...
Wiedział. Człowiek, który był tak daleko od ich świata, który nie spędził na ulicy ani jednego dnia, człowiek, który nie bał się śmiać z tego, co mogło być nieodpowiednie wiedział, że za każdym razem, gdy to ona odrzucała każdą lepszą formę pomocy wszyscy wokół po prostu zapominali o tym, że czasem można pozwolić komuś być skorupą i być tą skorupą razem z nim.
Po chwili połączył wreszcie także ostatnie kropki. Ktoś taki jak ona, ktoś, kto z niszczenia krajobrazu miasta przerzucił się na mordowanie ludzi tylko po to, by zwrócić na siebie czyjąś uwagę nie był po prostu skorupą. Był śmieciem i potrzebował drugiego śmiecia.
– Nie wiem – odpowiedział i wyszedł.
***
Ceridwen spędziła w areszcie trzy dni naiwnie wierząc, że usłyszy pełne żalu myśli chłopaka, który zignorował jej pocałunek upierając się, że nikt go nie kocha, albo że nagle otrzyma pstryczka w nos od idioty, którego przez długie miesiące zmuszała do życia.
Nie, jeden z nich dalej nie wiedział jak odnaleźć się bez wzroku, drugi był zajęty ignorowaniem całego świata. Pierwszą osobą, która zajrzała do jej celi była flaszka wódki podana ręką złośliwego strażnika miejskiego.
– Dalej go nie przeprosiłem – oznajmił, a uczucie, że był śmieciem, które wypełniało jego serce było równie szczere co jej własne, nawet jeśli zawinił o wiele mniej.
– Nie ukradłeś jej – mruknęła uśmiechając się półgębkiem.
– Oczywiście, że ukradłem. Po prostu Alex mnie nie pozwie – odparł i odszedł.
Ceridwen doskonale wiedziała, że zdążył jeszcze zauważyć łzy, które napłynęły jej do oczu.
ČTEŠ
Śmieci - one shot
NezařaditelnéTW: szczerze mówiąc, nawet nie jestem pewna, ale tu chyba powinien być jakiś trigger warning. 75% wspomnianych postaci miało problemy z autoagresją, również 75% kiedyś kogoś zabiło (chociaż tego chyba nawet nie wstawia się jako tw, imo to trochę pr...
