ROZDZIAŁ 1.

9.4K 195 26
                                        


Dryfowałam właśnie nad krawędzią a przepaścią. Na nogach błyszczały moje baletki. Mieniły się w słońcu. Stawiałam na krawędzi jedną nogę po drugiej. Rozkładając ręce i uniosłam jedną nogę do góry z płynną gracją.

– Zoe, wstawaj!

Jeden piruet, drugi...

– Zoe!

Potknęłam się i zaczęłam spadać w przepaść.

Chryste. Poderwałam się do pozycji siedzącej, ciężko dysząc. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i dostrzegłam, że leżę na łóżku w swoim pokoju.

To był tylko zły sen.

– Zoe, do cholery! – usłyszałam głos swojej matki z dołu.

– Już wstaję – stęknęłam, wygrzebując się spod kołdry.

Ostrożnie stawiałam kroki, uważając, by nie przewrócić się o wielkie kartonowe pudła, które spakowałam poprzedniego dnia.

– Chodź na śniadanie! – krzyknęła ponownie mama, więc szybko wciągnęłam na siebie szare dresy i zwykłą czarną bluzkę odsłaniającą brzuch.

– Idę – mruknęłam, a na mojej twarzy samoistnie pojawił się grymas.

– Na pewno wszystko spakowałaś? – zapytała, gdy zeszłam na dół.

– Dlaczego ich jeszcze nie ma? – zainteresowała się mama, wyglądając przez okno.

– Kochanie, dopiero ósma. Pewnie się trochę spóźnią – odpowiedział tata, podchodząc do niej od tyłu i przyciągając ją do siebie, by pocałować ją w skroń.

– Płacę im tyle pieniędzy, że powinni być na czas – odparła.

Zapewne wstała dziś lewą nogą. Albo co gorsza, miała okres.

– El, nie przesadzaj – upomniał ją tata, posyłając mi uśmiech, zanim usiadł naprzeciwko mnie z kubkiem gorącej kawy.

– Nie przesadzam – fuknęła kobieta i usiadła obok mnie – wiesz dobrze, że nie lubię spóźnialskich osób, a chciałam jeszcze po przeprowadzce pojechać do naszej firmy.

– El, spokojnie – powiedział łagodnym tonem, a mama posłała mu piorunujące spojrzenie. Teraz mam już pewność. Ma okres.

– Zoe, dzwoniłam do dyrektora Stanfilda i dziś odbierzesz swój mundurek z sekretariatu, dobrze?

– Yhym – mruknęłam, wkładając kolejną porcję naleśnika do buzi.

Nowa szkoła, nowi uczniowie, nowe znajomości i przyjaźnie. Z tym ostatnim to się okaże.

"High School" w Nowym Jorku. W której trzeba nosić pierdolone mundurki. Nie przywykłam do tego, aby chodzić na co dzień w koszuli pod krawatem i marynarce. Spódniczka akurat była fajna.

– O, nareszcie, to pewnie oni – powiedziała mama, wstając od stołu i kierując się w stronę drzwi po usłyszeniu dzwonka. – O Natalie, proszę wejdź, Zoe właśnie je śniadanie w kuchni.

– Dziękuję, pani Willow.

Od razu odwróciłam głowę w stronę wyjścia, aby dostrzec w niech Natalie Warren. Moją tutejszą i jedyną przyjaciółkę.

– Hej – rzuciła do mnie, po czym spojrzała na mojego tatę – dzień dobry, panie Willow.

– Dzień dobry, Natalie – odpowiedział mój ojciec, a blondynka od razu mnie do siebie przytuliła.

– Całe szczęście, że zdążyłam.

Uśmiechnęłam się do niej, łapiąc ją za ręce, którymi mnie tuliła do siebie.

FRIENDS FOREVER: In Search Of Peace #Forever I. 16+Stories to obsess over. Discover now