We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Neonowa mgła i zimno spojrzenie

3 0 0
                                        

Mgła neonów spowiła miasto niczym szalony, zimny welon, a wilgotny asfalt odbijał każdy kolor z wszechobecnych reklam i hologramów. W tym cyberpunkowym Paryżu przyszłości, pełnym szumu, ruchu i niekończącego się zgiełku, Lilith Vega stąpała pewnie, jak królowa swojej własnej, zimnej domeny. Jej kroki odbijały się echem od ścian budynków, a każda sylwetka przemykająca w mroku zdawała się ją rozpoznawać – i bać.
Miała dwadzieścia pięć lat, wyglądała jak żywcem wyjęta z kampanii luksusowych marek. Wysoka, szczupła, z włosami ciemnymi jak noc, a oczy o chłodzie, który mógłby zamrozić każdy płomień. Na jej twarzy gościł makijaż doskonały, podkreślający rysy, które były równie bezlitosne, co jej słowa.
Lilith zatrzymała się przed neonowym szyldem „Cień Księżyca” – barze, który przyciągał ludzi takich jak ona. Tu zbierała się cała półświatkówka miasta – od hackerów po najemników i politycznych cwaniaków. Przekroczyła próg i niemal natychmiast poczuła ten znajomy, duszny zapach — mieszanka taniego alkoholu, dymu i czegoś, co przypominało starą papierosową popielniczkę.
Za ladą stał Mick – jej stary kontakt i jedyna osoba, której ufała na tyle, by nie mieć pod górkę. Mężczyzna w średnim wieku, o twarzy zniszczonej przez życie i rękach, które miały więcej blizn niż niejedna powieść kryminalna.
– Lilith, znowu idziesz na wojenkę, czy kłopoty same cię znajdują? – uśmiechnął się, nalewając whisky.
– Kłopoty to mój jedyny prawdziwy związek, Mick – odpowiedziała z chłodną ironią, siadając przy barze i łapiąc szklankę. – A ty jak tam? Nadal udajesz, że ten bar to coś więcej niż moja baza operacyjna?
– Może i tak, ale przynajmniej nie masz nudy. Mam dla ciebie coś nowego. Wiadomość. Ktoś potrzebuje twoich usług. Elita z technologicznej korporacji – Arya Valen – zaginęła.
Lilith zmrużyła oczy. Każde zlecenie miało swoją cenę, ale to brzmiało poważnie. Arya Valen to nie była zwykła dziewczyna z miasta. To była jedna z tych, które mogły mieć w rękach przyszłość. A jeśli ktoś ją porwał, to znaczyło, że gra toczy się o znacznie więcej niż pieniądze.
– Zaginiona, powiadasz? – rzuciła, wpatrując się w migający ekran telefonu. – Ktoś chce, żebym odnalazła ślad, którego nikt inny nie zauważy?
– Tak. I wiedzą, że tylko ty potrafisz poruszać się po tych cieniach bez zostawienia śladów – Mick zrobił pauzę, spoglądając na nią uważnie. – Lilith, uważaj, to nie jest zwykłe zlecenie.
Wzięła ostatni łyk whisky i odłożyła szklankę.
– Wiesz, że nienawidzę, kiedy ktoś próbuje mi mówić, co jest zwykłe, a co nie. Ale tym razem... może mają rację. Zajmę się tym.
Mick kiwnął głową.
– Wiesz, że to może wyciągnąć z twojej przeszłości więcej, niż jesteś gotowa przyznać.
Lilith roześmiała się gorzko.
– Moja przeszłość to jedyne, czego naprawdę się boję. Ale nie na tyle, żeby nie iść dalej.
Kilka godzin później Lilith stała na dachu jednego z wieżowców, patrząc na miasto, które nigdy nie zasypiało. Światła odbijały się w jej oczach, jakby chciały ją oślepić, ale ona widziała coś więcej — ukryte wzory, ukryte gry, których reguł jeszcze nie znała.
Jej myśli krążyły wokół Aryi. Kim była naprawdę? Dlaczego ktoś chciał ją zniknąć? A co najważniejsze – czy Lilith sama jest tylko pionkiem w grze, której reguły ktoś napisał za nią?
Telefon zawibrował. Wiadomość: „Pamiętaj, nie wszystko, co widzisz, jest prawdą.”
Lilith uśmiechnęła się zimno.
– To dopiero początek – szepnęła do siebie.

Dialog z Mickiem – dalszy ciąg rozmowy

– Powiedz mi, Lilith – zaczął Mick, gdy znowu znaleźli się przy barze – czy naprawdę myślisz, że ta sprawa to tylko zniknięcie?
– Nie, Mick. Tu chodzi o coś znacznie większego. Przetestuję granice — swoje i tych, którzy myślą, że mogą mnie złamać.
– A co jeśli nie chcesz znać prawdy?
– Prawda to moje imię środkowe. Lepiej się do niej przyzwyczaj, bo zamierzam ją znaleźć. Nieważne, ile kostek będzie trzeba połamać po drodze.

memory that liesStories to obsess over. Discover now