Kiedy Tymo skończył trzynaście lat, zaczął słyszeć rzeczy, których nie słyszał nikt inny.
Nie były to głosy ludzi, zwierząt ani dźwięki miasta. To były szepty. Ciche, delikatne jak powiew wiatru, a jednak wyraźne. Pojawiały się tylko wtedy, gdy zbliżał się do pewnego, zapomnianego parku na obrzeżach Warszawy – zarośniętego i owianego dziwną ciszą.
Nazywano go „Parkiem Ciszy”, bo gdy tylko przekroczyło się jego bramę, wszystko milczało. Nie było tam śpiewu ptaków, szumu liści, nawet odgłosów samochodów zza ogrodzenia. Tylko cisza. I szepty – ale to słyszał tylko Tymo.
Pewnego dnia, wracając z przejażdżki rowerowej po uliczkach Bemowa, zatrzymał się przy zarastającej krzewami furtce. Rowerek zaskrzypiał, gdy opierał go o mur.
– Wiem, że tam jesteście – szepnął, nie wiedząc, do kogo mówi. – I chyba czas się spotkać. Park jakby westchnął. I wtedy krzewy poruszyły się, a w murze ukazało się przejście, którego wcześniej tam nie było.
Tytuł: Las za Ciszą
Tytuł: Las za Ciszą
Rozdział 1: Szepty drzew
Kiedy Tymo skończył trzynaście lat, zaczął słyszeć rzeczy, których nie słyszał nikt inny.
Nie były to głosy ludzi, zwierząt ani dźwięki miasta. To były szepty. Ciche, delikatne jak powiew wiatru, a jednak wyraźne. Pojawiały się tylko wtedy, gdy zbliżał się do pewnego, zapomnianego parku na obrzeżach Warszawy – zarośniętego i owianego dziwną ciszą.
Nazywano go „Parkiem Ciszy”, bo gdy tylko przekroczyło się jego bramę, wszystko milczało. Nie było tam śpiewu ptaków, szumu liści, nawet odgłosów samochodów zza ogrodzenia. Tylko cisza. I szepty – ale to słyszał tylko Tymo.
Pewnego dnia, wracając z przejażdżki rowerowej po uliczkach Bemowa, zatrzymał się przy zarastającej krzewami furtce. Rowerek zaskrzypiał, gdy opierał go o mur.
– Wiem, że tam jesteście – szepnął, nie wiedząc, do kogo mówi. – I chyba czas się spotkać.
Park jakby westchnął. I wtedy krzewy poruszyły się, a w murze ukazało się przejście, którego wcześniej tam nie było.
Rozdział ||
Brama, która nie istnieje
Tymo patrzył na otwarte przejście w murze z mieszaniną lęku i ekscytacji. Cień parku kładł się długim pasem po ziemi, zapraszając go do środka. Wziął głęboki oddech, zostawił rower i przekroczył próg. Momentalnie otoczyła go cisza tak gęsta, że aż dzwoniła mu w uszach. Zamiast hałasu miasta, słyszał bicie własnego serca.
Za murem świat wyglądał zupełnie inaczej. Drzewa były wyższe, ich liście miały ciemniejszy odcień zieleni, a powietrze pachniało starością i deszczem, chociaż niebo było bezchmurne. Tymo zrobił kilka ostrożnych kroków w głąb ścieżki. Była wysypana starym, mokrym żwirem, który cicho chrzęścił pod jego stopami.
Nagle zauważył coś na ziemi. Leżała tam stara drewniana tabliczka, ledwie widoczna pod liśćmi. Odsunął je i przeczytał wyblakły napis: „Nie wracaj, jeśli nie jesteś gotów”.
Zadrżał. Chciał się cofnąć, ale za plecami nie było już przejścia – mur był ciągły i pokryty bluszczem. Przełknął ślinę i spojrzał przed siebie. Las czekał. Nie mógł się już wycofać.
– No dobrze – szepnął. – Idziemy dalej.
Gdy zrobił kolejny krok, coś poruszyło się między drzewami. Cień. Albo ktoś.
Z lasu dobiegł szept. Tym razem wyraźniejszy:
– Pamiętaj swoje imię.
Zatrzymał się. Serce biło mu szybciej. „Tymoteusz” – pomyślał, choć nikt nie nazywał go tak od lat. Mama mówiła „Tymo”, koledzy „Tyśka”, a nauczyciele – kiedy byli poważni – „Tymoteusz Nowicki”. Ale ten głos wypowiadał to imię inaczej. Jakby było stare. Jakby pamiętało.
YOU ARE READING
Tajemnice Lasu Światu
RandomGdy Tymo i jego przyjaciele wyruszają z Warszawy, by odkryć sekret tajemniczego lasu, nie spodziewają się, że ich przygoda zmieni się w walkę o przetrwanie i odnalezienie zaginionego przyjaciela. Labirynt Świateł, strażnicy cienia i pradawne moce...
