1

4 1 1
                                        

4 lata wcześniej...

Patrzyłam na katastrofę, która działa się przed moimi oczami, w osłupieniu. Czułam się jak w transie.
-Liliano...- załamał mi się głos a obraz stawał się coraz bardziej zamazany.

Klęcząc obserwowałam moją martwą siostrę nie mogąc się ruszyć. Była noc i znajdowałyśmy się na jakimś skrzyżowaniu. Zima dawała o sobie znać,ale nie mogłam się w tamtym momencie przejmować taką błahostką jak zmarznięte ciało, kiedy moja Lilly leżała na zaśnieżonym asfalcie wykrwawiona. Słyszałam ludzi. Widziałam światła ambulansu oraz wycie syren. Czułam na sobie obcy dotyk. Jednak jedyne co miałam w głowie to tą cholerna scenę. Śmianie i śpiewanie świątecznych piosenek z radia. Zwierzę. Gwałtowne hamowanie. Pieprzony srebrny samochód. Lilly wypadająca przez przednią szybę z przeraźliwym krzykiem, i krew. Dużo krwi. Zamknęłam oczy zbyt zmęczona na cokolwiek.. albo zasłabłam?

Kiedy otworzyłam ponownie oczy ze zdziwieniem rozglądałam się po białym pomieszczeniu. Powoli dochodziły do mnie większe szczegóły. Okno, dźwięk pikającej maszyny... kroplówka? Wtedy w jednej chwili wspomnienia uderzyły we mnie ze zdwojoną siłą. Zerwałam się z łóżka szpitalnego wybiegając na korytarz. Nie miałam pojęcia jak wyglądam i nie ukrywam, nie zbyt mnie to interesowało. W tym momencie jedyne co chciałam, to znaleźć pierwszego lepszego lekarza i kazać uratować mi siostrę nie ważne ile miałoby to kosztować.

Biegłam przed siebie ignorując spojrzenia i krzyki rzucane w moją stronę. Kiedy zobaczyłam lekarza, złapałam go za ramiona.

-Liliana Williams. Gdzie jest Liliana Williams!? Jestem jej siostrą..proszę mi powiedzieć gdzie jest.-Nie zdałam sobie nawet sprawy, że nim szarpałam. Musiała tu być. Musiała żyć.

-Pani Josephine, proszę się natychmiast uspokoić.- mężczyzna w białym fartuchu odpowiedział szorstkim głosem. Miał twarz poranioną starością i bliznami, jego ostre spojrzenie wzbudziło we mnie cholerny dyskomfort i jedne czego pragnęłam to mojej siostry... Poczułam dziwne ciągniecie na ręce, przeraziłam się gdzie zobaczyłam moją zakrwawioną rękę i wenflon widocznie nie na miejscu. Nie lubiłam krwi. To w sumie mało powiedziane, ponieważ z całego serca jej nienawidziłam.
-Odpowie mi pan nareszcie?!
-Mówiłem już, proszę się uspokoić..Jadle!- po chwili na korytarzu obok nas pojawił się blond włosy chłopak okołu dwudziestki. Przyglądałam się jego szyi z zaciekawieniem i poirytowaniem. Zaciekawieniem, bo na jego szyi znajdował się wielki czarny tatuaż, który wygląda jakby się goił, a poirytowaniem, gdyż nikt nie raczy mi powiedzieć gdzie do cholery jasnej jest Liliana.
-Gsfe-x,500- spojrzałam na lekarza, którym szarpałam a w następneumonia chwili było mi słabo. Moje serce biło  tak jakby miało zaraz wyskoczyć a moje ciało kompletnie odmówiło posłuszeństwa.
-Lilly...- szepnęłam, powoli mrugając czując się niezwykle lekko, jakbym zaraz mogła wylecieć z tego jebanego szpitalu.
-Pani siostra nie żyje od czterech lat.

Has llegado al final de las partes publicadas.

⏰ Última actualización: Feb 03, 2025 ⏰

¡Añade esta historia a tu biblioteca para recibir notificaciones sobre nuevas partes!

ZaoriaDonde viven las historias. Descúbrelo ahora