[Scena: rynek w średniowiecznej wsi. Handlarz rozstawia towary na swoim straganie - suszone zioła, przyprawy, tkaniny, oraz rożne drobiazgi. Obok niego stoi bratanica młoda i urodziwa. Nagle podchodzi młody mężczyzna z blizną na brwi, wyraźnie zauroczony dziewczyna]
Neven:
Dzień dobry mości kupcze...i pani miła
(Kłania się nisko, patrząc tylko na dziewczynę)
Nazywam się Neven jestem synem kowala, przyszedłem zobaczyć, cóż to pan sprzedaje...ale widzę, że nie tylko wasz towar jest wspaniały.
Arthur:
Ha! Neven, widzę, że nie na przyprawy ani zioła łakome twe oczy. a co, ładna ci się wydaje moja Aveline?
Aveline:
(Marszczy brwi i spogląda na stryja z lekkim oburzeniem)
Stryju! Nie przystoi
Neven:
(Speszony, ale uparcie kontynuuje)
Nie śmiem panienki oburzać ale prawdę muszę rzec. Wasza uroda, panno Aveline jak blask wiosennego poranka - olśniewa i raduje serce
Aveline:
( przewraca oczami, bierze do reki koszyk z ziołami i zajmuje się pracą)
Zioła po dwa grosze za garść, jeśli to interesuje, poranki wiosenne polecam na polach podziwiać, a nie tu na targu
Arthur:
(śmieje się jeszcze głośniej, klepie nevena po ramieniu)
A widzisz Neven, Aveline to nie byle chłopskie dziewcze, co się słowami pięknymi zwieść da. Trza ją zdobyć jak mężny rycerz, a nie słodkimi porównaniami
Neven:
(Z determinacją)
Panno Aveline, przysięgam że zniosę najcięższe próby, by zaskarbić twe serce!
Aveline:
(Spogląda na niego chłodno ale widocznie rozbawiona)
Ach, mości Nevenie, nie męcz się, w sercu mym brak miejsca na takie zabawy. Jeśli zaś naprawdę masz coś kupić, to lepiej przemyśl zanim dnia ci zbraknie
Neven:
(Zawstydzony, ale uparty)
Może i dziś wyjdę z pustymi rekami, ale nie stracę nadzieji! Do zobaczenia panno Aveline i waszmości kupcze
(Odchodzi zerkając przez ramie na Aveline która wraca do rozkładania towaru)
Arthur:
(Spogląda na Aveline i się uśmicha)
Cóż moja droga, serce z kamienia masz, czy to serce czeka na lepszego?
Aveline:
(Z przekąsem)
Stryju, puki co to czekam tylko na to by sprzedać to co dzisiaj tutaj przywieźliśmy. A Neven?
Choć nie brzydki niech sobie innej panny szuka, co doceni jego górnolotne słowa.
Arthur:
(Śmieje się pod nosem i wraca do zajęć)
Oj dziewcze dziewcze... ale powiem ci jedno: takich adoratorów to będziesz mieć z tuzin, zanim wieczór zapadnie!
[Aveline tylko kręci głową, rzucając mu przelotne spojrzenie. Rynek powoli wypełnia się ludźmi, a dzień na targu trwa dalej]
[scena 2: Aveline dowiaduje się o pożarze we wsi wilczy bór
Świt, w lesie. Aveline i jej wujek, kupiec Arthur, zmierzają już z wozem ciągniętym przez konia w stronę Erydonu. Słychać śpiew ptaków i szum liści. Arthur prowadzi wóz, Aveline siedzi z tyłu, przeglądając drobne towary]
Aveline:
(Spokojnie)
Stryju, myślisz że uda nam się dotrzeć do chaty przed zmrokiem?
Arthur:
(Rozgląda się)
Jeśli droga będzie tak dobra jak dotychczas, to tak. Ale wiesz jak to bywa.
(Nagle z boku drogi pojawia się zmęczony wieśniak w podartym ubraniu. Jest blady i zziajany. Jego twarz wyraża strach)
Wieśniak:
(Krzyczy)
Nie idziecie dalej! Tam...tam tylko zgliszcza zostały!
Arthur:
(Zaskoczony zatrzymuje wóz)
Człowieku co się stało?
Wieśniak:
(Dysząc)
Wioska...wioska płonie! Nocą wybuchł pożar. Wszystko stracone...
YOU ARE READING
Ashes
Adventure„Ku wolności przez żelazo i ogień" - opowieść o buntownikach, duchach przeszłości i nadziei, która tli się nawet w najciemniejszych czasach. W cieniu tyranii króla Henryka rodzi się opór - Bractwo Żelaznej Korony. Zdesperowani, poranieni, a mimo to...
