01. Ucieczka

12 0 0
                                        




Wybiegłam z hukiem z budynku wpadając wprost na przypadkowego przechodnia na chodniku. Rzuciłam szybkie przepraszam i poszłam szybkim krokiem przed siebie. Obraz miasta rozpływał się pod kroplami deszczu padającymi co chwilę. Dzień był szary i ponury, a do tego ciągle padał deszcz, więc byłam zmuszona zaciągnąć kaptur na głowę. Rozejrzałam się nerwowo wkoło siebie i skręciłam w uliczkę po prawej stronie. Weszłam do parku, gdzie nie było kompletnie nikogo wokół. Tętniący życiem miejski park był teraz opustoszały przez okropną pogodę. Schowałam się szybko pod duże drzewo i przykucnęłam chowając się przed deszczem. Wyciągnęłam telefon i wybrałam mój ulubiony numer.

- halo ? - rozbrzmiał cichy głosik w głośniku.  

- Ta jebana suka chciała mnie zamknąć na odwyku. - syknęłam do słuchawki zdenerwowana.

- Ara, uspokój się. - odpowiedziała cicho i stanowczo moja przyjaciółka. - Gdzie teraz jesteś ?

- Przyjdę do ciebie niedługo, muszę jednak wyjechać. - powiedziałam krótko i się rozłączyłam.

- Kurwaa - zaklęłam pod nosem i wyciągnęłam paczkę papierosów. Trzęsącymi rękami odpaliłam papierosa. Dopiero pierwszy buch uzależniającej substancji pozwolił mi się uspokoić.

Siedziałam tak przed dobrą chwilę i obserwowałam okolice. Na całe szczęście nikt się do mnie nie dobijał. Telefon jak mało kiedy milczał. Odwyk nie jest dla mnie bezpieczną opcją w tym momencie. Na głowie miałam groźby i próby zabójstwa mnie. Życie wciąż wystawiało mnie na próbę, a ja uciekałam jak najlepiej umiałam, chociaż ciągle popełniałam najgorsze błędy w życiu. 

Nie mogłam polegać na rodzinie, która miała mnie w dupie od początku. Ojca praktycznie nie pamiętam, a matka.. matka była wiecznie zajęta wszystkim poza mną. To doprowadziło tylko do tego, że w wieku szesnastu lat uciekłam z domu. Zerwałam kompletny kontakt z rodzicami i znalazłam nową rodzinę. Caylee była moją przyjaciółką, siostrą, osobą, która ratowała mnie z każdej opresji. Nie licząc drobnych, męskich pomyłek w moim życiu to nie miałam nikogo poza nią. 

Przyrzekam, tym razem pomaga mi ostatni raz. 

Ręce mi drżały na samą myśl o tym co miałam teraz zrobić. Wyrzuciłam niedopałek przed siebie i wstałam. Pewnym krokiem wyszłam z parku, a deszcz już nie był moim problemem, ponieważ na moje szczęście przestał już padać. Kierowałam się w kierunku przedmieści, na pierwszy lepszy parking. W końcu znalazłam niewielką restaurację, gdzie stało kilka zaparkowanych samochodów.  Rozejrzałam się za potencjalnym ochotnikiem, którego mogłabym pożyczyć.

Na samym końcu, na uboczu stał czarny Dodge. Przygryzłam wargę na myśl jak to zrobić, ale na szczęście nikogo nie było w pobliżu. Poszłam pewnie w jego kierunku, jakby to było moje auto. Chwila kombinacji i udało mi się go otworzyć, gdzie wsiadłam i na szybko spięłam kable pod kierownicą żeby go odpalić.

Silnik zaryczał głośno, zwracając uwagę na siebie, a ja w jednej chwili zrobiłam duże oczy ze zdziwienia. Samochód nie wyglądał na taki co będzie jednak zwracać na siebie uwagę. 

Nie miałam dużo czasu na ucieczkę. Sprawnie wyjechałam z parkingu i udałam się w kierunku domu mojej przyjaciółki. Mieszkała w sąsiednim mieście, więc miałam trochę więcej czasu na ucieczkę. Po drodze łamałam przepisy drogowe jeden po drugim. 

Znowu goniła mnie śmierć, a ja znowu brałam udział w wyścigu o moje życie.

Po pół godzinie podjechałam pod biały domek Caylee. Biegiem udałam się do drzwi, które zawsze były dla mnie otwarte.

- Czekałam na ciebie. - stanęła obok mnie zmartwiona przyjaciółka. - Naszykowałam już twoje torby i trochę jedzenia ci spakowałam.

- Kocham cię. - uśmiechnęłam się do niej czule i pocałowałam w czoło. - Moja najlepsza przyjaciółka.

ZepsutaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz