Prolog

15 1 1
                                        

Serafin

Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, że świat, którego tak chętnie doświadczamy, jest zaledwie ułamkiem tego, z czego się składa.

Mimo, że minęły setki lat, myślami wciąż wracam do tamtego dnia...

Średniowiecze było okresem zbiorów - zarówno dla nas, jak i dla Nieskazitelnych. Jednakże biorąc pod uwagę wszechobecny strach napędzany przez księża, wielu ludzi zaczęło odwracać się od Kościoła i religii... A co za tym idzie - od przypisanych reguł zachowywania się - oczywiście tych spisanych przez Anioły.

Wbrew pozorom to w naszym świecie znajdowało się miejsce na miłosierdzie i moralne zrozumienie.

Brzdęk stali był ciągły i nie ukrywam, że już monotonny. Ludzie walczyli w imię władcy, który bał się najbardziej z nich wszystkich. A to wszystko w imię czego? Honoru? Boga? Ojczyzny? - Ci, którzy najgłośniej to krzyczeli, sami upijali się, grabili wszystko co się da i gwałcili kobiety... Często swoje krewne...

Przechodziłem między walczącymi szukając kolejnego zdesperowanego śmiertelnika do zawarcia paktu. Wyczuwałem jego paniczną potrzebę złapania oddechu... Był blisko. Wreszcie go dojrzałem. Miał rozcięte płuca, jednakże cięcie nie było wystarczająco głębokie, aby natychmiastowo odebrać mu życie. Zamiast tego męczył się, szarpał niczym dzikie zwierzę, drapał paznokciami w zakrwawione podłoże - kto wie, może część z tej krwi była jego - przerażony rozglądał się dookoła.

I wtedy mnie dostrzegł.

- Mogę cię uratować. - wyciągnąłem pergamin z zapisanymi warunkami. Chociaż dobrze wiedziałem, że mężczyzna nie potrafi ani czytać, ani pisać... Jego piwne oczy ponownie spojrzały w moim kierunku. I tyle mi wystarczyło, aby wszystko z niego wyczytać. Każdy najmniejszy grzech, każde najdrobniejsze przewinienie...

Interesujące... Jak miał dwanaście lat zabił ukochanego psa swojej matki, bo był o niego zazdrosny. Gdy miał dwadzieścia lat zgwałcił córkę sąsiadki, którą następnie zastraszał przez następne pół roku. Dziewczyna w końcu z bezradności popełniła samobójstwo... Potem, gdy dorósł wcale nie był lepszym ojcem dla dwójki swoich dzieci. Dzisiaj jedno z nich wstąpi w moje szeregi...

Mężczyzna miał silny organizm, ale zbyt małe doświadczenie w boju, aby posłużyć mi za zabójcę... Całe życie był kowalem. Ma potencjał, aby rozwinąć swoje zdolności pod okiem moich zrekrutowanych... W obecnych czasach wojny, potrzebuje więcej takich ludzi jak on.

Ale mężczyzna nie był zainteresowany. Spojrzał na mnie jak na największe zło chodzące po świecie i resztkami sił splunął mi krwią w twarz. Odszedł godnie.

Jak na człowieka pozbawionego szansy na zbawienie.

Jak już wspominałem, w moim świecie pełnym Cieni jest miejsce na moralność, której nie akceptuje się w Świecie Jasności.

Zwinąłem pakt i podniosłem się z ziemi. Na przeciwko mnie stał mężczyzna, który z szokiem obserwował to swoje martwe ciało, to brudne od krwi i piachu dłonie.

W końcu jego spojrzenie powędrowało ku mnie.

- Witamy w piekle, Kowalu. - rozejrzał się po polu bitwy i zamarł. To już nie była bitwa ludzi. To była bitwa między aniołami i demonami niczym z obrazów Hansa Memlinga, z tą różnicą, że tutaj nie ma Boga.

Za to jest Szatan.

***

Mijały tygodnie, a szala zwycięstwa z każdym dniem przechylała się na moją stronę. Anioły zaczęły naginać swoje surowe zasady i przygarniały dusze, które nie zawsze były wystarczająco na ich standardy czyste. Mimo to, ich szeregi wciąż były za słabe... Wkrótce będę miał na tyle liczne wojsko, że z łatwością podbiję Świat Jasności...

SplamieniWhere stories live. Discover now