PROLOG

9 2 0
                                        

Wracałam z uczelni nie zbyt pięknego, zwykłego dnia. Pocieszałam się faktem, że jest to ostatni dzień przed feriami zimowymi. Nie mogłam się doczekać dni, w których będę mogła spać do późnych godzin i nie będę martwiła się nauką i nadchodzącymi testami. W drodze do domu poszłam do małej kawiarni niedaleko mojego domu. Na umilenie dnia kupiłam sobie pyszną kawę i kawałek pistacjowego ciasta. Podczas jedzenia przeglądałam Pinteresta oraz pisałam z moją przyjaciółką  z drugiego końca miasta. Nie miałam za wielu przyjaciół przez to, że żyłam w dość patologicznym osiedlu, a ja do niego nie pasowałam. Na co dzień starałam się żyć życiem poukładanym, bez jakichkolwiek substancji. Minęła jakaś godzina i powoli zaczęłam się zbierać, wiedząc, że za niedługo powinna przyjechać moja mama z pracy. Rodzice byli dość surowi i nie lubili, gdy się spóźniałam. Na szczęście tato był na delegacji w Berlinie, a mama do późna pracowała, więc czasami mogłam pozwolić sobie wyjść na miasto tak, aby  nikt się nie dowiedział. 

Gdy weszłam do domu, pierwsze co zauważyłam, że było strasznie cicho. Zazwyczaj przywitałyby mnie odgłosy gitary, ponieważ mój młodszy brat kochał grać na tym instrumencie, szczególnie w tych godzinach. Pomyślałam jednak, że wyszedł z domu i zaraz przyjdzie. Dlatego bez żadnego zmartwienia poszłam do swojego pokoju, aby się przebrać i odrobić pracę domową. Nie wiem dlaczego, ale ciągnęło mnie, żeby pójść do pokoju Harry'ego. Przez to uczucie nie mogłam się skupić na lekcjach, więc zdecydowałam, że tam pójdę. Gdy zajrzałam przez małą lukę w drzwiach zastałam bardzo szokujący widok. Teraz już gwałtownie otworzyłam drzwi i zaczęłam płakać. Na podłodze obok łóżka leżał mój braciszek, miał podcięte żyły, a obok niego leżały kartki z napisanymi imionami.

- Harry! Harry, proszę obudź się! - darłam się w niebogłosy, wiedząc, że nastolatek mnie nie słyszy. Nie wiedząc za bardzo co zrobić zadzwoniłam po pogotowie i do mamy. Nigdy nie byłam tak przerażona. Karetka przyjechała po około 10 minutach wraz z moją mamą. Widok ratowników wynoszących ciało mojego brata i mówiących do mojej mamy, że Harry odszedł wzbudził we mnie ogromny smutek. 

Nigdy nie miałam bardzo bliskich kontaktów z moim bratem, jednak też nigdy nie chciałam, żeby umarł. Bez jego gry na gitarze, zarażającego śmiechu i wspaniałego poczucia humoru, życie nie miało sensu. Po 5 dniach od jego śmierci w końcu odważyłam się otworzyć i przeczytać list pożegnalny. Napisał tam, że jego decyzja była spowodowana przez naszą matkę, która poświęcała więcej uwagi jej niż jemu i że nigdy tak naprawdę nie czuł się kochany ani ważny. ,,Beze mnie ten świat będzie lepszy dla ciebie jak i dla całego otoczenia. I proszę Cię tylko o jedno. Nie zrzucaj winy na siebie, jedyna osoba, która była winna to nasza matka. Kocham Cię Emi." te słowa zabolały inaczej. Czułam pustkę. Najgorsze było to, że właśnie to ja miałam wyrzuty sumienia, moja matka nawet po przeczytaniu listu wmawiała każdemu, że jej syn zabił się przez za dużą ilość narkotyków. Jak usłyszałam to tandetne kłamstwo wiedziałam, że już nigdy nie spojrzę na tą kobietę tak samo. Nie chciałam jej znać, jednak w dalszym stopniu byłam od niej zależna. Więc zrobiłam to w inny sposób, zniszczyłam się na jej oczach. Gdzieś miałam jej czy innych opinię. Robiłam to dla Harry'ego. Powoli wchodziłam w świat, do którego zawsze bałam się wejść. Od tamtej pory stałam się nikim.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Oct 15, 2024 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

rotting flowerWhere stories live. Discover now