Po upewnieniu się, że osoba obok niego zasnęła, Hua Cheng wstał, ostrożnie aby nie wykonać żadnych gwałtownych ruchów. Otworzył swój pierścień do przechowywania, wyjął pędzel, atrament, papier i zabrał się do pracy.
Po ośmiusetach lat w jego duszy osadzono obraz korony kwiatowej Boga Martiala. Tak głęboko, że mógł narysować portret z zamkniętymi oczami i nadal umieszczać drobne szczegóły w dokładnym miejscu.
Ale Hua Cheng nie rysował już tylko czegoś do własnej kolekcji. Nie śmiał oderwać wzroku od gazety. Jego dłoń z wdziękiem machała pędzlem, tworząc elegancki obraz.
Dlaczego, tak, Jego Wysokość była uosobieniem elegancji, więc ten wierny naśladowca nie mógł być niedbał.
Jednak po kilku minutach uległ pokusie i rzucił okiem. Osiemset lat tęsknoty i gonitwy, teraz Jego Wysokość wreszcie był u jego boku, bezpieczny.
Nawet po setkach lat ta osoba nigdy się nie zmieniła.
Jego palec wydostał się, aby wytrzeć zabłąkany kosmyk włosów z twarzy Xie Liana. Zrobił to tak lekko, jak to tylko możliwe, jakby bał się zagłusić śnieżnobiałą skórę drugiego. Ta osoba zawsze była czysta i piękna.
Ale choć nadawały mu to delikatny wygląd, Hua Cheng wiedział, jak odporna może być ta osoba. Świat mógłby go pociągnąć w dół i zdeptać po ciele, ale Xie Lian nie ustąpiłby. Ten świat mógłby próbować, ale nigdy nie udałoby im się pokonać jego ducha.
A Hua Cheng nigdy nie pozwoliłby im odnieść sukcesu. Zmiażdży ich pierwszy, zanim w ogóle dotkną Xie Liana.
Kiedy mocniej ścisnął pędzel, na papierze rozprysły się plamy atramentu. To wyrwało go z zamyśleń. Hua Cheng wymienił go na nowy i ponownie pracował nad portretem, tym razem nie pozwalając sobie na odwrócenie uwagi.
Kiedy w końcu był zadowolony ze swojej pracy, odłożył ją i podziwiał. Całkiem nieźle, jeśli tak powiedział.
Nie można jednak go porównać do prawdziwej osoby.
Jego wzrok powędrował z powrotem do śpiącej postaci. W tym momencie Xie Lian obrócił się na bok, twarzą w twarz z Hua Chengiem.
Jego umiejętności nigdy nie dorównałyby wdziękowi i pięknu tej osoby.
Ale to nie zniechęciło Hua Chenga. To sprawiło, że chciał więcej ćwiczyć, uczyć się więcej. Rysować, aż zapamięta każdy zakamarek ciała Xie Liana i uchwycić wszystkie zmiany w jego wyrazie twarzy.
Zainspirowany, sięgnął po kolejny stos papierów i ponownie wyciągnął swoje materiały do rysowania. Musiał zdobyć wszystko i opanować śpiącą postać Xie Liana.
To będzie długa noc...
-------------------
Opowiadanie z ao3
Autor: crystalline (eternal witch)
