Prolog + opis bohaterów, motywy.

266 23 4
                                        

Prolog.

Nie biegałam od trzech dni. Ostatnio coraz częściej brakuje mi ruchu. Brakuje mi rozruszania mięśni, ale przede wszystkim oczyszczenia umysłu. Dlatego dzisiaj pozwoliłam sobie na dłuższy dystans niż trzy mile.

Po powrocie do domu już w korytarzu usłyszałam, że Maggie z kimś rozmawiała. Szybko rozpoznałam, do kogo należał drugi głos. Do rehabilitanta Abigail. Dziwne, Zack miał być dzisiaj u nas później.

Kiedy stanęłam w progu kuchni, wszystko stało się jasne. Dwie osoby, które w ciągu dwóch lat stały się moimi serdecznymi przyjaciółkami, siedziały przy stole naprzeciwko siebie. Między nimi leżała koperta, którą wcisnęłam do szafki i dodatkowo wsunęłam ją pod makarony. Ani jedno, ani drugie tam nie zaglądało. Jakim więc cudem znaleźli list od Tiny?

W środku spoczywał bilet lotniczy na Bahamy. Moja przyjaciółka, która kilkanaście lat temu przeprowadziła się do USA, od jakiegoś czasu próbowała namówić mnie na wspólne wakacje. Kiedy bez przerwy odmawiałam lub ucinałam temat, wzięła sprawy w swoje ręce i postawiła mnie przed faktem dokonanym.

- Co to ma być? – zapytałam cicho, krzyżując ręce na piersiach.

- To raczej my powinniśmy za... - zaczął Zack, ale Maggie weszła mu w słowo.

- Musisz polecieć na te wakacje, Linda.

- Nic nie muszę – burknęłam pod nosem, po czym podeszłam do lodówki, żeby wyciągnąć z niej sok pomarańczowy.

- Nie martw się o córkę. Będziemy się nią zajmować – zapewnił przyjaciel.

Wyjęłam z szafki szklankę i nalałam do niej soku. Pragnęłam podrzeć kopertę z jej zawartością i zakończyć temat raz na zawsze.

- Już raz obiecałam ci zostać z Abby. – Maggie wstała i podeszła do mnie. - Zack poprzesuwa pacjentów tak, żeby wieczory mieć wolne, a rano będzie przychodzić do mnie Diana.

- Twoja córka ma swoje życie, obowiązki, pracę. W też. – Obróciłam się do nich. - Nie mogę prosić was o to, żebyście dla mnie zmieniali swój rytm dnia.

- Zasługujesz na kilka dni odpoczynku. Dobrze wiesz, jak bardzo jesteś ostatnio przygaszona i przemęczona.

Ufałam Maggie. Wiedziała, co robi. Od wielu lat zajmowała się pacjentami w stanie podobnym do Abby. Ucisk w klatce nieco zelżał. Pierwszy raz też przez moją głowę przebiegła myśl, że może jednak powinnam wyjechać. Bo z faktem, że potrzebowałam jakiegokolwiek wyjazdu, nie musiałam dyskutować. Może nie potrzebnie tak się zapierałam?

- A jeśli coś się stanie z Abby podczas mojej nieobecności? – wyszeptałam.

Poczucie niepokoju znowu ucisnęło mnie w piersiach. Opieka nad nią to przecież praca przez całą dobę.

- Nie, nie mogę...

- Możesz – powiedziała Maggie, kładąc mi dłoń na ramieniu.

Zack też wstał i stanął po mojej drugiej stronie.

- Linda... musisz pomyśleć o sobie. Jeśli będziesz tak ciągnąć dalej zmęczona i przytłoczona, prędzej czy później zrobisz Abby niechcący krzywdę. Musisz być przy niej wypoczęta i w lepszej formie.

Westchnęłam. Miał rację. Ostatnio byłam przy Abby bardziej ciałem niż duchem. Chciałam być przy niej obecna, wspierać ją, żeby naprawdę czuła, że jestem obok. A jednocześnie wiedziałam, że jeśli wyjadę, nie będę mogła całkiem oderwać myśli od domu. Będę się o nią martwić w każdej minucie wyjazdu.

A jednak część mnie pragnęła tego wyjazdu. Tina tak długo mnie o to prosiła, tyle razy to ona przylatywała do mnie, a ja ciągle nie zrewanżowałam się tym samym. Prawda była taka, że potrzebowałam swojej przyjaciółki. Potrzebowałam spędzić czas z nią i jej rodziną. Chciałam poczuć, że wciąż miałam prawo do własnego życia, do radości, do oddechu.

Twoja skóra smakuje pomyłkąCerita yang buat anda obses. Terokai sekarang