Siemka mam na imię Stacey i pochodzę ze Stanów Zjednoczonych. Ostatnio przeprowadziłam się do Hiszpanii L' Estartit. Poznałam dużo osób w tym moich przyjaciół za którymi skoczyłabym w ogień. Częśc z nich pochodzi z Anglii i USA a 2 z Hiszpanii. Oto moi przyjaciele: Nicole, Kelly, Peggie oraz chłopacy James, Diego, Luke. Kelly pochodzi z Hiszpanii i Diego lecz umieją mówić po angielsku. Gdy obchodziłam 16 urodziny zaprosiłam ich na mini imprezę. Chodzę na lekcje tańca i marzę o wielkim pucharze który można zdobyć w zawodach tanecznych. Na moje urodziny dostałam pięniądze ale też nowy aparat. Bardzo lubię robić zdięcia krajobrazowi. Kelly też chciała zacząć uczyć się tańca lecz jej pasją jest śpiewanie. James ma ojca żeglarza więc on też chciałby zostać żeglarzem. Jego ojciec dużo go uczyć i kiedyś myślałam czy czasem nie popłynęli byśmy gdzieś razem nad morze. Jego ojciec ma mały jacht jak on to twierdzi lecz dla mnie jest ogromny.
- Jemes? - spytałam przekierowując mój wzrok na niego
- Tak? - odpowiedział pośpiesznie
- Może kiedyś byśmy popłynęli gdzie twojego ojca jachtem, z innymi bez twojego ojca?
- Nie mam jeszcze tak dużego doświadczenia - westchnął - ale chciałbym tak dobrze pływać jak mój ojciec.
- Przecież ty znakomicie pływasz. Wkońcu zaniedługo ukończysz 18 lat co nie? - zaśmiałam się delikatnie
- No ale raczej mój ojciec nie pozwoli mi jechać z wami bez niego. Wiesz wszystko może się zdarzyć a z ojcem zawsze bezpieczniej jest.
- Tylko że ja bym wolała bez twojego ojca. Tak to byłoby niezręcznie - skinęłam głową
- Rozumiem cię namyśle się co w tej sprawie okej? - spytał uśmiechając się do mnie
- Jasne.
Taka podróż by nam się przydała. Nawet odpocząć od wszystkiego. Ostatnio było bardzo dużo emocji bo leciałam samolotem pierwszy raz. Bardzo się bałam jak to każdy. Ale przeminęło i jesteśmy tu gdzie jesteśmy czyli w Hiszpanii. Są tu mega fajne restauracje. Myślałam o tym czy czy czasem kiedyś zaprosiłabym Kelly na obiad do restauracji. Chciałabym z nią pogadać bo ostatnio zauważyłam że czymś się zamartwia. Nie spytam się jej ot tak bo i tak nic nie powie. Kelly ma trudny okres w tym czasie. Wiem że jest jej ciężko bo chodzi o jej matkę. Ostatnio słyszałam że ma się w gorszym stanie. Chciałam jej pomóc ale ona odmówiła. Stwierdziła że sama sobie poradzi z matką. Ja wiem że taka pomoc by się jej przydała. Ale nic na siłę. Albo chociaż lekarzy. Oni na pewno by ją zbadali. Nie chciałam się mieszać w nikogo sprawy ale jednak martwiłam się. Kelly myśli że uda jej się wszystko lecz w głębi wie że czasami nie daje rady. Opiekowanie się codziennie chorą matką ją wymeczą i daletgo nie zbyt często się spotykamy. Zawsze jej jakoś brak.
