Rodział 1:Pół Asgardu

10 2 0
                                        

Pov:Loki
Ciemna, zimna i niejaka noc. Mój brat nadal niewie, że udało mi się przeżyć i przybrałem się pod postać naszego ojca, którego odesłałem na Mindgard. Thor zamieszkiwał też tam wraz z ta dziewczyna. Uff dziewczyny. Powiedziałbym, że z nimi to wieczne problemy, sam wsumie mógłbym teraz być taka. W sypialni Odyna przybierałem swoja postać wiedzac, że nikt tam nie wejdzie. Nie mogłem spać, bawiłem się moimi mocami. Przesuwałem coś tu, coś tam. Powiem, że ojciec ma nawet nie zły ten pokój. Zasnałem. Mój sen był bardzo poprany. Była w nim jakaś dziewczyna z mocami telkinezy. Była...hmmm...p-piękna.? O matko! Czerwonyyyy. Nie dogadamy się, niech strój zmieni czy coś. Może na zielony. Dobry pomysł. Zaliczyła by się do Wiedźm, ale czekaj, ona jest w Avengersach chyba. Jeszcze gorzej. Przestałem przypominać sobie ten beznadziejny sen, wiedzac nawet, że ten dzień nie bedzie sie różnił niczym innym o tych pozostałych. Był wczesny ranek. Czułem się nie wyspany, postanowiłem zrobić sobie dzień wolny, jak zawsze. Stałem długo na balkonie, przygladajc się jaki jest z niego widok. Szczerze przyznam, chyba miałem pokój z najgorszym widokiem. Wszedłem do pokoju i patrzac czy nie kręci, się żaden typ. Zmieniłem swoja postać w razie czego. Przechodziłem spokojnie po korytarzach, przypominajac sobie jak kiedyś z Thorem bawiliśmy się na nich. Pomyśleć sobie do czego zaszło wszystko i jak teraz wygladaja nasze życia. Wszedłem do swojej sypialni
i podeszłem do balkonu. No mówiłem, najgorszy widok mam. Z ciekawościa podeszłem szybko też do pokoju brata, sprawdzić jego widoki. Nie wierzyłem, własnym ocza, miał on dosłownie widoki na jakieś góry. Czyli mam lepsze, poniważ widze pół Asgardu. Wróciłem jednak jeszcze do swojej sypialni. Przyjałem swoja postać i padłem na swoje łóżko. Było zimne, bardzo zimne. Nie przeszkadzało mi to. Nagle zaczeło mnie boleć ciało i to nawet bardzo. Spojrzałem na balkon i na niebie zobaczyłem grzmoty. Podniosłem się do pozycji siedzacej, by upewnić się czy to co widziałem było prawdziwe.
I było. Wybiegłem z pokoju, zapominajac o przybraniu. Biegłem przez korytarz i zatrzymałem się przy oknie i spojrzeć czy jeszcze zagrzmi. Oczywiście jak i inaczej zagrzmiało i to mocno oraz głośno.
-O nie, nie, nie! Musze uciekać!- krzyczałem do siebie. Dobrze, że wokół nie było żadnych strażników czy coś. Nie miałem chyba co zrobić innego. Musiałem uciec na Mindgard. Jedyne miejsce na, którym chyba mój "kochny" brat nie bedzie mnie szukać. Zaraz. Przecież on nadal myśli, że nie żyje. Już za późno. Stałem nadal przy oknie, widziałem jak leci tym swoim Mjolinrem. Gdy wchodził do pałacu ja się wymknałem pod postacia wojownika, przeszedłem dosłownie obok Thora nie wiedzacy, że to ja. Biegłem przez tęczowy most. Heimdall też nie wiedział, że ja to ja. Wysłał mnie na zimie jakby nigdy nic.
Oh, Thor. Mógłbyś zapowiadać kiedy przylecisz.

It's just friendship ZAWIESZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz