Clara
Wykręciłam kod do szafki szkolnej, wyciągnęłam potrzebne mi książki i ruszyłam w stronę klasy na angielski. Wybrałam najszybszą trasę i popędziłem do sali, było już po dzwonku więc na korytarzu nie było tłumu, co ułatwiło mi dojście do segmentu bez żadnych przeszkód. Otworzyłam drzwi od pomieszczenia i wypowiedziałam tylko ciche „przepraszam za spóźnienie", po którym posadziłam się w drugiej ławce. Zwykle siedziałam w pierwszej ale dziś podsiadły mnie Emily wraz z Luną. Pani Williams tylko spojrzała na mnie podejrzliwie i wróciła do prowadzenia lekcji.
-Jak już wszyscy wiemy, przepraszam jak już wszyscy oprócz Clary wiedzą..-nauczycielka kontynuowała swoją lekcje, ale nie byłam nią zbyt bardzo zainteresowana.
„Szmata" pomyślałam tylko gdy się do mnie odniosła. Przez resztę lekcji dowiedziałam się tylko tyle, że nasza ukochana edukatorka mnie nienawidziła, a ja odwzajemniałam jej uczucia. Podczas mojego rozmyślania zadzwonił dzwonek, który oznaczał to, że w końcu mogę uciec od tej diablicy, to nie tak żeby była jakaś najgorsza, ale nie można było jej tez nazwać bardzo miłą. Słysząc szum dobiegający z korytarza trochę się zawahałam, ale w końcu po rozkazie pani Williams musiałam ulotnić się z ławki. Wybiegłam przez duże luksusowe drzwi i zaczęłam kierować się do prawego skrzydła szkoły, w którym znajdowało się między innymi laboratorium oraz sekretariat. Chciałabym móc powiedzieć, że kieruje się w stronę sali chemicznej, jednak nie zgadzało by się to, gdyż specjalnie na życzenie dyrektora musiałam pędzić na drugi koniec szkoły na tyle szybko, aby potem mieć czas wrócić do szafki i pójść na muzykę. Stanęłam chwile przed drzwiami poprawiając mundurek tak, aby wyglądać na jak najbardziej zadbaną. „Raz kozie smierć" pomyślałam po czyn zapukałam lekko w drzwi. „Zapraszam" słysząc te słowa nacisnęłam klamkę i lekko popchnęłam drzwi przed siebie, przy biurku siedziała jeszcze jedna osoba. Nie poznałam jego twarzy a byłam w to dość dobra, wiec wnioskowałam, że pewnie to znowu ktoś nowy, a dyrektor po prostu nie ma czasu go oprowadzić po szkole.
-Dyrektor chciał, abym przyszła w bardzo ważnej sprawie, a więc słucham, o co chodzi?-spytałam kobietę siedząca za biurkiem
-tak Claro, owszem chciał on się spotkać, lecz wypadło mu coś na ostatnią chwilę, wiec poprosił mnie tylko, abym przedstawiła ci nowego ucznia naszej szkoły.
Chłopak podniósł się z krzesła i spojrzał na mnie bez żadnych emocji. Był wysokim blondynem o niebieskich oczach i bladej cerze. Nie miał na sobie mundurka, więc domyśliłam się, że dyrektor nic o tym nie wspomniał, co jest do niego bardzo podobne bo jest zapominalski.
-Cześć witaj w naszej szkole! Jestem Clara Wilson i będę cię dzisiaj oprowadzać po szkole. Widzę, że nie masz na sobie naszego obowiązkowego stroju, więc zapewne pan Russel nic ci o nim nie wspomniał? Oczywiście dzisiaj nie musisz się tym przejmować bo każdy ci odpuści, ale na jutro będziesz musiał posiadać mundurek szkolny.
-Miło cię poznać Claro, ja jestem Aaron, Aaron Stokes tak dokładniej. Nic mi nie wiadomo o mundurkach, nie wiedziałem nawet, że w jakiejś szkole tutaj obowiązkowe są jeszcze mundurki.-odpowiedział mi swoim niskim głosem który bardzo przyciągnął moja uwagę.
-No tak dyrektor ma tyle spraw, że czasami wymykają mu się takie drobnostki, ale nie przejmuj się pomogę ci znaleźć mundurek i chętnie oprowadzę cię po szkole na przerwie obiadowej! Jeśli chcesz możesz teraz pójść ze mną na muzykę, aby nie musieć czekać tutaj jeszcze godziny.-powiedziałam mu tak tylko po to, aby móc lepiej go poznać na muzyce, bo ostatnio normalnie prowadzoną lekcje mieliśmy chyba w piątej klasie podstawówki, a od tamtego czasu mamy tylko wolne lekcje na pogaduchy.
-jasne kocham muzykę-chłopak odpowiedział mi entuzjastycznie a ja odrazu wiedziałam,że zjebałam, bo na muzyce i tak nie będziemy się niczego uczyć a koleś był gotowy na tortury- to jak idziemy bo za trzy minuty zadzwoni dzwonek jak dobrze liczę?
-tak tak już chodź.-powiedziałam łapiąc go za przed ramie pędząc przez korytarz na dziedziniec. -oddawaj pety Douglas.-powiedziałam stając plecami do Aarona, który prawdopodobnie nie wiedział o co chodzi
-kurwa po chuj ci te fajki? Zbierasz je i kolekcjonujesz czy co?-opowiedział mi trochę agresywnie, ale ja nie miałam zamiaru robić szopki na dziedzińcu.
-Przecież wiesz, że żartuje. Jakbym chciała zbierać fajki to bym ci powiedziała chciałam ci przedstawić nowego ucznia.-wyciągnęłam przed siebie segregator i spojrzałam do środka. Tak jak myślałam.- To jest Aaron, w swojej zeszłej szkole tez grał w drużynie koszykarskiej, wiec może chcielibyście go przyjąć? Jest dość wysoki w porównaniu do mnie.
-w porównaniu do ciebie każdy jest wysoki bo masz metr sześćdziesiąt trzy wzrostu, nawet moja siostra ma więcej.-odpowiedział mi Charles po czym rzucił kiepa na chodnik.- Jak chcesz grać to możemy cię przyjąć stary, ale najpierw musimy zobaczyć twoje umiejętności, bo chciałbym uniknąć jakiegoś mięczaka w drużynie. Jutro możesz przyjść na dużą salę na ósmej godzinie lekcyjnej, sprawdzimy jak sobie radzisz.
-jasne, a teraz jak pozwolisz to będziemy się powoli zbierać z..-chłopak na chwile przerwał i zaczął nad czymś myśleć. Po chwili chyba coś mu się przypomniało bo znów otworzył buzię-.. z Clarą. Musimy iść na muzykę.
-To do zobaczenia jutro.-odrzucił mu lekko Douglas i ruszył w kierunku wejścia do szkoły.
-chodź musimy iść bo zaraz się spóźnimy, a tego lepiej uniknąć jako nowy uczeń.-Powiedziałam ponownie łapiąc go za przedramię.
Ruszyłam w kierunku sali od muzyki, dalej trwała przerwa więc korytarze były zawalone ludźmi. Do klasy dotarliśmy sekundy przed dzwonkiem. Nie puściłam ręki Aarona, bo chciałam żeby usiadł ze mną by porozmawiać z nim o kilku rzeczach. Gdy już usiadłyśmy pani Brown odrazu wyłapała nowego ucznia.
-widzę, że jest ktoś nowy, chodź przedstaw się.-uśmiechnęła się lekko i zaprosiła go na przody sali.
Chłopak wstał niepewnie i ruszył do przodu, widziałam oczy dziewczyn zawieszone na jego wysokiej figurze, co wcale mnie nie zdziwiło.
-cześć jestem Aaron i mam 18 lat. Lubię grać w koszykówkę i na gitarze. Mam nadzieje, że wszyscy się polubimy.-powiedział po czym wrócił do ławki i szeptem powiedział mi- To była najstraszniejsza rzecz jaką wykonałem w swoim calutkim życiu.
