Uwielbiałam przyciągać spragniny wzrok napalonych na mnie mężczyzn. Myśl że patrzą na mnie z żywnym uwielbieniem równocześnie zdając sobie sprawę z tego że nie mogą mnie dotknąć napawała mnie czymś na wzór ekscytacji.
Przemierzając ulice Nowego Jorku każdy na mnie patrzył nie zależnie od płci. Były to spojrzenia pełne uwielbienia, podniecenia oraz czegoś co zawsze było elementem nieodłączynym w moim życiu.... zazdrość. Nigd nie miałam koleżanek byłam na to za ładna moje słowa mogły wydawać się próżne ale taka była prawda. Kiedy już się z jakąś zakolegowała ta prędzej czy później zaczynała mi wytakqć że chłopak który podoba się jej wzdycha właśnie do mnie. Jak bym miała na to jaki kolwiek wpływ.
Znajdowałam się na każdym popularniejszym magazynie a o wywiady ze mną bił się każdy brukowiec. Byłam ikoną i nigdy tego nie ukrywałam. No cóż uwielbiałam błyszczeć.
Nowy Jork był miejscem w którym czułam się jak ryba w wodzie to tu spełniałam się zawodowo i to tu byłam sobą.
Ulice zatłoczone praktyczna niemożliwość przejechania o tej godzinie autem. A ja uwielbiałam spacer więc nie był to dla mnie problem.
Ubraną w czarną sukienkę na ramiączka opinającą całe mojeciqło do samych kostek miała wycięcie xiągnące się od połowy uda. Miałam na sobie proste Czarne okulary oraz lekki makijaż twarzy z ciemniejszymi oczami i czerwoną matową pomadką. Moje brązowe włosy były lekko zakreceone i sięgały do przed tyłek. Wręcz targałam torebkę od Lui Vito. Na stopach miałam Czarne szpilki z zapięciem do okoła kostki. Plus drogą biżuteria i perły na szyji. Wszystko było markowe. Mój wygląd krzyczał "Nie stać cię na to ale śmiało patrz zapracowałam na to sama i nie zamierzam się z tym kryć".
Zmierzałam do wysokiego oszklonego budynku przechodząc przez drzwi obrotowe wchodząc do windy nikt nie odważył się do mnie odezwać każdy mnie tu znał i wiedzieli że mam tutaj pełen dostęp. Chociaż nie jestem to wchodzę jak do siebie.
Wnętrze całej firmy było w czarno białych kolorach białe ściany i podłoga Czarne meble. Elegancko z wyczuciem i nieokrzesaną klasą.
Wjeżdżając na najwyższe piętro zdawałam sobie sprawę że nie zastanę żadnych pracowników. Miałam to wyliczone co do minuty i znając siebie jeśli została bym tu kogoś nie proszonego oberwał by tak pogardliwym spojrzeniem że już by tu nie przyszedł.
Mijając oszkolone boksy pracownicze w których po prostu są biura pracowników rozglądałam się po przyjemnej pustce. Stanęłam przed drzwiami z mlecznego szkła. Delikatnie w nie zapukałam.
-Proszę!- Niski pełen autorytetu i pewności siebie głos nakazał mi wejście. Był idealny.
Z gracją otworzyłam drzwi i weszłam do pomieszczenia. Zanim omotłam wzrokiem pomieszczenie odwróciłam się i przekręciłam kluczyk w zamku który się tam znajdował. I właśnie to zwróciło pełną uwagę mężczyzny siedzącego za biurkiem. Początkowo zmierzył mnie spojrzeniem zatrzymując się na okularach. Wiedziałam czego chce rozumieliśmy się bez słów. Powoli zdjęłam okulary i zaczepiłam je o dekolt sukienki co przyciągnęło jego wzrok.
-Dzień dobry. Wybaczy pan że pojawiłam się po pana godzinach pracy?- Mówiłam delikatnym i kokieternym tonem.
Koncik jego ust powędrował do góry. Dotychczas poważna męska twarzy zmieniła się w seksowną wersję.
-Nawet bardzo dobry. Ale ma pani rację jestem już po pracy i właśnie zamierzałem wychodzić.- Mówiąc drugą część wypowiedzi zaczął powoli wstawać i zmierzać w moim kierunku. Z racji tego że w tym momencie stałam przed jego biurkiem mógł podejść mnie z tyłu I właśnie to uczynił.-Dlatego muszę panią ukarać.- Szybkim ruchem wyją okulary które miałam zaczepione o koszulę rzucił gdzieś na podłogę I popchnął mnie na biurko.
Docisnął dowód swojego podniecenia do moich pośladków. A ja już czułam jak moją bielizna przesiąka. Byłam totalnie mokra i nic nie mogłam z tym zrobić. A on świadomy wszystkiego co że mną robił podwinął moją sukienkę do góry tak aby miał mój na widoku. Przejechał delikatnie po moim prawym pośladku a potem z całej siły wymierzył mi klapsa. Jęknęłam przez mieszankę bólu i podniecenia.
Nie zorietowałm się kiedy klęknąć za mną i sięgnął do moich bioder aby ściągnąć moją bieliznę. Podniosłam najpierw jedną nogę potem drugą tam aby mógł się ich pozbyć. Moją cipka była teraz centralnie przed jego twarzą a ja zaczynałam czuć swoje soki na wewnętrznej części obydwuch ud. Delikatnie chuchnął na moją kobiecość przez co przeszedł mnie zimny dreszcz i poczułam kłucie na dole kręgosłupa. Dossł się do mnie I z największym uwielbienie zaczą ją lizać , przygryzać i zasysać. Wiedział gdzie i co najbardziej lubię. Ugryzł mnie w pośladek i nagrodził kojenym klapsem uwielbiałam to. Przez cały ten czas jęczałam z przyjemności i dociskałam twarz do biurka. Trevor złapał moje nadgarstki jedną ręką przy moich plecach a to dlatego że od nadmiaru przyjemności zaczęłam nimi błądzić a końcowo nawet go odpychać. Lizał i wkładał język w głąb mnie przy tym drugą ręką masował moją łychtaczkę. Było mi tak dobrze. Moje mięśnie zacisnęłam się na jego języku a moje łydki zaczęły łapać skurcze. Z głośnym językiem doszłam i usłyszałam jego chrapliwy śmiech za sobą.
-Moja mała Maven już nie daje rady? Ale Skarbie ja się dopiero rozkręcam.- Dla każdej innej osoby mogło to wyglądać jakby ze mnie kpił ale ja wiedziałam że to część naszej gry.
Usłyszałam jak po szlufkach od jego garniturowych spodni przesuwa się pasek. Kompletnie zaszokowaną poczułam jak dostaje pasem. Pisłam z bólu ale zaraz poczułam kolejną dawkę przyjemności rozlewającą się po moim ciele a konkretnie w dolnych częściach.
Słyszałam szelesty zdejmowanych ubrać a potem gwałtowne wejście we mnie. Zaczął wchodzić we mnie i wychodzić w bardzo szybkim tempie nogi zaczęły mi drgać a zamiast jęczeć skomlałam. Dostawałam klapsy za klapsami a on dalej mnie brał był nie do zajechania. Nagle wyszedł ze mnie co spotakło się z moim cichym protestem. Delikatnie mnie wyprostował i obrucił twarzą do siebie. Musiał mnie podtrzymywać ponieważ moje nogi drgając mogły mnie zawieść.
Złapał mnie pod uda I posadził na zimnym biurku. Szkłami ponieważ przez obolały tyłek poczułam nie mały dyskomfort.
-Moja piękna diablica.-Patrzył mi głęboko w oczy i odgarnął z mojej twarzy włosy które na nią wcześniej upadły.-Bardzo cię kocham.
I bez niczego więcej gwałtownie wbił się w moje usta zasysając moją dolną wargę. Jego duża dłoń złapała mnie za szyję I lekko przydusiła. Ob bardzo dobrze wiedział co lubię. I był w tym mistrzem. Powoli znowu zaczął we mnie wchodzić przenosząc swoje pocałunki na uwolnioną już od jego chwytu szyję. Jestem pewna że moja szyję była cała w malinkach uwielbiał mnie oznaczać a w towarzystwie innych ludzi pokazywać że jestem tylko jego. Ale to nie było potrzebne bo ja chciałam być tylko jego i żeby on był tylko mój.....
