Artura obudził jego budzik nastawiony na godzinę szóstą. Przeciągnął się tylko i głośno ziewnął. Otworzył powoli oczy, po czym je szybko zamknął, ponieważ promienie słoneczne były oślepiające. Zmrużył je i obrócił się na drugi bok. Zmęczenie powodowało, że nie chciało mu się nawet ruszyć. Pomyślał, że jeszcze chwilę odpocznie. Jednak nie było mu to dane, z powodu jego młodszego brata - Maurycego, który wbiegł do pokoju i zaczął po nim skakać.
- Zostaw mnie! - krzyknął Artur - jeszcze chwila i wstanę.
Jednak po chwili usłyszał głos mamy dobiegający z parteru:
- Artur! Rusz się, bo tata nie będzie czekał. Masz pociąg na siódmą, a śniadanie samo się nie zrobi!
Niestety nie miał jak z nią dyskutować. Był już 20 października, a szkoła nadal trwała. Nie powinien się spóźnić na lekcje, a zwłaszcza na poranną matematykę z Panem Masłowskim. Dlatego Artur w końcu wstał i wygonił swojego brata z pokoju. Ubrał się i poszedł do łazienki ogarnąć twarz i włosy. Jego brązowe kosmyki zakrywały prawie mu oczy.
- Będę musiał znowu iść do fryzjera albo padnę - prychnął do siebie, po czym wytarł mokrą twarz. Następnie zbiegł na parter, gdzie czekali już jego rodzice, jak i brat.
- A plecak? - zapytała mama.
- Już, zaraz z nim wrócę - powiedział marudnym głosem, po czym wbiegł jeszcze raz na górę i złapał za worek ze strojem sportowym i swój plecak. Po powrocie na parter wziął mleko z lodówki oraz słoik wypełniony granolą. Od dłuższego czasu nie jadł płatków, jak to powiedziała jego mama:
- Dla zdrowia nie będę ich kupować, ponieważ mają za dużo cukru.
I tak już zostało. Nie zastanawiając się nad tym dłużej zagrzał mleko, a następnie wrzucił do niego granolę.
- Qki by mnie za to zabił, ale bywa - mruknął pod nosem przypominając sobie o jednej dyskusji z nim. Potrafili kłócić się ze sobą o praktycznie wszystkie bzdety. Mimo to wciąż się kolegowali. Dziwny pseudonim jak dotąd nie został mu wyjaśniony przez Qkiego.
- Kto ma dziwny nick? Orzeł456? - przypomniał sobie Artur inną dyskusję. Rzeczywiście długo nie myślał kiedy zaczął używać właśnie tego nicku. Jednak tak już się przyjęło wśród jego znajomych.
Nie minęło dużo czasu, a wrócił na górę umyć zęby. Zostało mu już tylko około dwudziestu minut do pociągu.
- Przyspiesz swoje tempo! Bo się spóźnicie! - krzyknęła mama z dołu.
Nigdy to się zresztą nie wydarzyło przez jej przewrażliwienie związane z punktualnością. Arturowi raz zdarzyło się tylko przyjechać dziesięć minut przed czasem, ponieważ zmienił się rozkład jazdy. Tak to zawsze był chwilkę szybciej niż pociąg na peronie. Wypluł pastę z ust, po czym wypłukał je z jej pozostałości. Zbiegł na dół, gdzie jego tata sznurował już buty. Dołączył do niego i sam zaczął zakładać swoje. Wsunął na siebie kurtkę jesienną oraz założył plecak. Wziął w rękę jeszcze worek ze swoim strojem sportowym. Jego tata już ruszył do auta, a następnie je odpalił. Artur wszedł do niego wrzucając przy okazji swoje rzeczy na tylnie siedzenia. Następnie odjechali w kierunku stacji kolejowej. Całą drogę przebyli w milczeniu. Artur był zbyt zaspany, aby znaleźć jakiś temat do rozmowy, więc wolał się wcale nie odzywać.
Po jakiś dziesięciu minutach jazdy dotarli na stację. Za około dwie minuty miała być siódma. Pociąg powinien zaraz się pojawić, dlatego Artur wyszedł z auta i wziął swoje rzeczy z tylnych siedzeń.
- Powodzenia w szkole - krzyknął mu jeszcze na pożegnanie tata, po czym odjechał samochodem. Artur został sam. Kiedy dotarł na peron zauważył tam grupkę ludzi czekającą na ten sam pociąg co on. Ustał z dala od nich, bo ich nie znał. Usłyszał w końcu dźwięk zbliżającego się pociągu. Wjechał on jak zwykle ze zbyt dużą prędkością na peron, dlatego Artur musiał jeszcze się chwilę przejść, aby dotrzeć do swojego wagonu. Westchnął tylko, po czym otworzyły się przed nim drzwi. Podskoczył, aż ze strachu jak zauważył konduktora. Różnił się znacząco wyglądem od ludzi, których zwykle widywał w tym zawodzie. Był strasznie wychudzony, z ciemnymi okularami przeciwsłonecznymi oraz zielonkawą skórą. Jego ręce przypominały raczej patyki, tak samo jak nogi. Był ubrany w bardzo ciasny uniform. Artur, pomimo że powinien zignorować konduktora wciąż się go bał. Jakby jego własny umysł ostrzegał go przed zagrożeniem. Dziwny chudzielec wyszedł z przejścia i uśmiechnął się złowieszczo do Artura. Chłopak wbiegł szybko do pociągu i odnalazł swoje miejsce. Usiadł, założył słuchawki i odpalił muzykę. Potrzebował się uspokoić, a był to jeden z jego najlepszych sposobów na to.
KAMU SEDANG MEMBACA
Xlo-com
Fiksi Ilmiah20 października 2023 rok - Toruń. Następuje wtedy atak terroru wymierzony w niczego się nie spodziewających mieszkańców polskiego miasta. Jeszcze przed nadchodzącą rzezią zwykły nastolatek o imieniu Artur dojeżdża właśnie do swojej szkoły - 10 liceu...
