12 Marca urodziły się kociaki. Dużo ich...
-co my z nimi zrobimy?-zapytała Karin swojego męża- Mąż Karin, Marcin popatrzał się na Kobietę
-oddamy -powiedział suho-
-a co zrobimy z tym- Karin powiedziała z obrzydzeniem na najnowszego kociaka .
-ja już wiem co zrobię -powiedział z drastycznym uśmiechem na twarzy -
-co masz zamiar zrobić?- zapytała Karin z lekkim strachem-
-wyrzucę do lasu. To najprostsze-
Powiedział oschle i bez czule-
-dobrze- powiedziała wiedząc, że tak nie można -
Marcin wsiadł do samochodu i pojechał do najbliższego lasu. Gdy już dojechał na miejsce wyjął kociaka z auta i wszedł głęboko w las nie zdając sobie sprawy gdzie porzuca. Położył kociaka na ziemię i przykrył liśćmi. Marcin patrzał się na bezradne miałczenie i czołganie kociaka po ziemię.
Minęło parę minut a Marcin dalej wpatrywał się w kociaka.
-no cóż- powiedział z głosem, który się załamał-
Ostatni raz popatrzał się na kocie i poszedł do auta.
Pojechał.
Kocie bez radnie próbowało miałczeć żeby ktoś je usłyszał.
-no mówiłam ci, że coś tu słyszę -powiedział nieznajomy głos-
-tak faktycznie...-zamyślił się wsłuchując się w miałczenie kociaka.
-szybko! - krzyknął ten sam głos-
Dwa koty pobiegły za źródłem dźwięku.
-patrz! - Jeden z kotów dojrzał małego kociaka-
-jejku to kocie!- drugi kot wrzasnął z przerażeniem-
Dwa koty podbiegły do kociaka zakrytego liśćmi.
-co z nim zrobimy?- zapytał jeden z kotów-
-nie wiem, a poza tym to chyba kotka-
Powiedział drugi kot z niepewnością-
Dwa koty zastanawiały się przez chwilę co mogą zrobić. Aż w końcu jeden z nich powiedział żeby go przynieść do ich klanu i zanieść go do przywódczyni.
-dobra weź go i zaniesiemy ją- powiedział kot-
Drugi kocur bierze kociaka w zęby i idzie do obozu.
-martwie się co zrobią z nią-powiedział pierwszy kot z niepokojem-
Drugi kot tylko kiwnął zgodnie głową zamrugał dwa razy.
-już prawie jesteśmy ! -krzyknął pierwszy kot-
Drugi kot się tylko uśmiechnął.
Dwa koty wraz z kociakiem wchodzą przez paprocie do swojego obozu. Pierwszy kot pobiegł do przywódczyni, a drugi kot tuż za nim uważając na kociaka.
-Fiołkowa Gwiazdo!- krzyknął pierwszy kot-
-co się stało Łaciata Łapo?-spytała przywódczyni -
-znaleźliśmy kociaka-powiedział Łaciata Łapa ze spokojem-
W tym momencie gdy Łaciata Łapa skończyła mówić to Biała Łapa weszła z kociakiem do legowiska Fiołkowej gwiazdy.
-pokaż mi go- powiedziała Fiołkowa Łapa z niepokojem-
Biała Łapa kładzie zziębniętego kociaka na ziemię.
-hmmm -mruknęła -.
Musimy zanieść go do Czarnej Plamy- powiedziała-
-ona- poprawiła ją Biała Łapa-
Fiołkowa Łapa popatrzyła się na Białą Łapę ze skrzywioną miną. Po chwili wzięła kociaka w zęby i zaniosła do medyczki. Biała Łapa i Łaciata Łapa poszli razem.
-Czarna Plamo!- krzyknął Łaciata Łapa- Znalazłem razem z Białą Łapą kociaka na naszym terytorium.
Czarna Plama tylko zerknęła na kotkę i powiedziała żeby ją jej podać. Czarna Plama zbadała kotkę i powiedziła że będzie z nią dobrze.
-Fiołkowa Gwiazdo...?- zapytał Łaciata Łapa ze strachem-
-co się stało?- zapytała -
-co z nią zrobimy?- zapytał Łaciata Łapa ze strachem patrząc się na przywódczyni-
- nie zostawimy jej przecież. Ona nawet nie ma jednego księżyca. Muszę przyjąć ją do klanu, oddam ją do karmicielek.
Fiołkowa Gwiazda wskoczyła na dużą skałę i zwołała wszystkie koty Klanu Nieba.
-drigie koty- powiedziała głośno i stanowczo- jest mi miło was widzieć, ale mam ważną sprawę-
Wszystkie koty były skupione na przywódczyni.
-Biała Łapa, Łaciata Łapa chodźcie do mnei!- krzyknęła-
Łaciata Łapa i Biała Łapa wskoczyły do przywódczyni na skalę.
-dziaj te dwa koty na patrolu odnalazły kocię- powiedziła czule-
Jeden z kotów który zwał się Błękitne Oko wstał.
-chyba nie chcesz na powiedzieć że przygarnięty do klanu kocie, które pewnie było i dwunożnych!- wrzasnął Błękitne oko-
-spokuj!- warknęła Fiołkowa Gwiazda-
Błękitne Oko usiadł na swoje miejsce naburmuszony. Wiedział że to będzie zły pomysł.
-ten kociak zostanie w naszym klanie!-powiedziała Fiołkowa Gwiazda- Od teraz tę kocię będzie się nazywać Brzoskwiniowy Kwiat!- krzyknęła z dumą.
Tłum kotów zaczął krzyczeć i wiwatować oprócz Błękitnego Oka.
Błękitne Oko czuło, że coś nie gra z tym kotem.
Zbliżała się już noc a Fiołkowa Gwiazda zaniosła Brzoskwiniowego Kwiata do żłobka i skierowała się do legowiska medyczki.
-jesteś tu Czarna Plamo?- spytała Fiołkowa Gwiazda-
-tak jestem tutaj czego potrzebujesz ?-
Spytała -
-czy trzeba będzie kontrolować stan zdrowia kot? Nie wiemy jak długo tam leżał- zapytała zaniepokojona -
-myśle że tak, bedę parę razy w dniu chodzić do żłobka by sprawdzić jej stan - powiedziała-
-dobrze dziękuję -powiedziała Fiołkowa Gwiazda-
Fiołkowa Gwiazda poszła do swojego legowiska myśląc o to jak karmicielki będą się zachowywać w stosunku do nowego kota.
-może pójdę szybko sprawdzić?- powiedziała pod nosem-
Pobiegła do żłobka i wskoczyła do środka. Od razu zobaczyła ram dwie karmicielki.
-witaj Fiołkowa Gwiazdo, co potrzebujesz?- spytała karmicielka. Nazywała się Biała Chmura-
-witaj, jak z nowym kociakiem? Chce tylko wiedzieć czy dobrze ego traktujecie- powiedziała zaniepokojona -
- tak traktujemy ją dobrze. Spokojnie dam sobie radę- uśmiechnęła się Biała Chmura-
Fiołkowa Gwiazda kiwnęła głową w odpowiedzi i wyszła z żłobka. Po tym pokłusowała do swojego legowiska.
Wskoczyła do swojego legowiska i zamknęła oczy i od razu zasnęła.
ESTÁS LEYENDO
Biało-ruda Kocica
AventuraPiękna biało-ruda kotka urodziła się u dwunożnych ale zostaje porzucona w lesie, tam znajdują ją dwa koty i postanawia zabrać do obozu. kotka marzy aby zostać przywódcą i wymyśla plan aby pozbyć się przywódczyni ale, zostaje przyłapana
