Rozdział I Wpadka

159 8 0
                                        

Obudziłam się o 7 rano. Wstałam z cieplutkiego i wygodnego łóżka które aż błagało bym do niego wróciła . Odsłoniłam zasłony przez co oślepiły mnie porane promyki słońca. Przetarłam oczy i powedrowalam do łazienki która znajdowała się w moim pokoju. Stanęłam przed lustrem i oceniłam stan swojej cery. Nie było źle gdyby nie wielki pryszcz który wyszedł mi na brodzie. Boże...tragedia. Był cały podrażniony i zaczerwieniony. Nie było szans by go zakryć korektorem.

Leniwym korkiem sciaglam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Wodę ustawiłam na gorącą by rozluźnić się przed ważnym dla mnie dniem. Umyłam włosy i całe ciało. Prysznic był krótki lecz bardzo rozluźniający. Założyłam na siebie szlafrok i wyszłam z łazienki odświeżona i gotowa na najgorsze. Podeszłam do dużej białej szafy z lustrem która była obok moich dużych okien. Na niej wisiał schludny i czysty mundurek.

Jasno niebieska spódniczka , biała koszula, jasnoniebieski krawat , czarna marynarka z logiem szkoły i białe zakolanówki. Zdjęłam go z szafy i założyłam na siebie. Przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam że nie wyglądam źle.

Westchnęłam i ruszyłam do swojej toaletki by wysuszyć i rozczesac włos i zrobić makijaż. Moje długie ciemnego blądu włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż za pomocą korektora,pudru, różu,złotego cienia który nałożyłam w konciki oczu i na nos, tuszu do rzęs i różowego błyszczyka do ust. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i spojrzałam w telefon.

Boże... jest 9:00 a na 9:15 mam rozpoczęcie roku szkolnego.

Szybko wstałam od toaletki chwyciłam swój czarny plecak który spakowałam wczoraj i wybiegłam z pokoju . Jak najszybciej jak umiałam przedostałam się do garażu gdzie czekało na mnie moich trzech braci.

Etchan który siedział za kierownicą miał blond włosy niebieskie oczy i miał 187cm wzrostu. Najstarszy z nas .

Olivier rozbrykany trzynastolatek . Miał brązowe włosy ciemnie oczy totalne przeciwieństwo Etchan. Był najmłodszy z nas .

Aron sobowtór Etchan. Blond włosy , niebieske oczy około 180cm wzrostu.

Weszłam do auta i mocno trzasnelam drzwiami. Pospiesznie zapinając pasy.

-Mozemy jechać - powiedziałam na jednym wydechu do braci.

-Taaa... księżniczka szybciej nie mogła przyjść?- spytał się Etchan wyjeżdżając z naszej posesji.

Wywróciłam oczamy i nie odzywając się wbiłam wzrok w szybę samochodu. Mijaliśmy przeróżne domy i wielkie wieżowce poważnych korporacji. W radiu leciała piosenka Taylor Swift ,,Lavender Haze" która dawała mi otuchy. Oparłam głowę o szybę samochodu i zastanawiałam się czy wrócenie do szkoły po pięciu latach to dobry pomysł.

Od pięciu lat nie chodzę do szkoły przez śmierć mojej mamy. Zmarła ona w wypadku samochodowym wpadła w poślizg i wjechała w drzewo. Niestety zgon był na miejscu. Po tym zamknęłam się w sobie i bałam się każdej osoby i przedmiotu. Przeszłam przez długą terapię lecz i tak boję się spotkać tyle osób w tym samym budynku. Jedyne osoby które widziałam to byli moi bracia oraz ojciec i terapeutka. Wszyscy z mojej poprzedniej klasy kontynuują naukę w tej samej szkołe przez jej duży próg nauczania. Na szczęście nie każdy poszedł na ten sam kierunek.

-Anstasia jesteśmy - powiedział to mój najmłodszy brat co stał w drzwiach samochodu z plecakiem zawieszonym na jednym ramieniu.

Szybko wyszłam z auta i zaczęłam się rozglądać po parkingu. O nie... Ruszyłam biegiem do drzwi wejściowych i zaczęłam biec do sali gdzie mieliśmy spotkać się przed apelem. Stanęłam przed drzwiami i położyłam rękę na rączkę drzwi wzięłam głęboki wdech . Gdy chciałam pociągnąć klamkę w dół ktoś je otworzył z środka przez co dostałam drzwiami w twarz i upadłam na ziemię. Zaszokowana podniosłam się do siadu i otarłam wierzchniej dłoni czoło z którego spływała krew.

Popatrzyłam w górę i zobaczyłam przerażoną nauczycielkę która próbowała z siebie wydusić cokolwiek. Za nią stała moja nowa klasa. Super rozpoczęcie. Powoli wstałam z zimnych płytek i popatrzyłam na przerażoną nauczycielkę.

- Boże Anastasia przepraszam ja...- kiedy nauczycielka wypowiedziała moje imię niektórym osobą stojącym za nauczycielką zszedł uśmiech z twarzy i zamiast tego na twarzy pojawiło się zaszokowanie.- ...nie chciałam.- kiedy zakończyła mówić obruciła się do mojej nowej klasy i powiedziała.- Aiden zaprowadzić ją do pielęgniarki.

Zaszokować otworzyłam szerzej oczy. Aiden popatrzał na mnie smutnym wzrokiem po którym wiedziałam wszystko. Aiden był moim najlepszym przyjacielem. Który niespodziewanie zerwał ze mną kontakt i wyprowadził się na drugi koniec kraju. I on wrócił...

Ruszył w moją stronę i mnie ominą szybko odwróciłam się i ruszyłam za nimi.

Ręce trzymał w kieszeniach czarnych garniturowych spodni. Śnieżno biała koszula opinała jego mięśniem. Był około wzrostu Ethana przez co moje 162 było niczym . Jego włosy ściemniały z kasztanowego brązu do ciemnego brązu. Na lewym nadgarstku miał srebrny zegarek.

Kiedy skręciliśmy w lewo spuściłam głowę i przyłożyłam jeleń do czoła. Wzięłam głęboki wdech. I poczułam że na coś wpadam szybko złapałam się tego czegoś wolną ręką i upadłam z tym czymś na ziemię kiedy otworzyłam oczy pode mna leżal ciemny brunet spojrzałam w jego oczy które się nie zmieniły na przestrzeni tych pięciu lat. Błękitne tęczówki które wyrażały za dużo uczuć na raz. Jego twarz stała się bardziej wyrazista. Zarysowana szczęka i kości policzkowe.

Jak najszybciej wstałam z niego i rozgladajacy się po korytarzu zauważyłam drzwi z napisem ,,Gabinet pielęgniarki " nie patrząc na Aiden . Który podniósł się do siadu wyminelam go i ruszyła. W stronę gabinetu pielęgniarki. W oczach poczułam łzy które by chciały wypłyną.

-Poczekaj - usłyszałam za sobą zachrypnięty głos .

Stanęłam jak sparaliżowana. Gdy poczułam jego dłoń na ramieniu . Odwróciłam się do niego przodem i zadarlam głowę by spojrzeć na jego twarzy. Proszę powiedzcie że to sen.

- Chciałbym z tobą porozmawiać - oświadczył donośnym głosem.

-Spierdalaj- wymknęło mi się przez przypadek. Rozszerzyłam oczy i nie mogąc uwierzyć w to co właśnie powiedziałam weszłam do gabinetu pielęgniarki .

🥀🥀🥀

-Dziekuje za pomoc dowiedzenia - pożegnałam się z pielęgniarki i wyszłam z jej gabinetu z plastrem na czole.

Na korytarzu były pojedyncze osoby które zmierzały do wyjścia . Nie będąc gorsza też skierowałam się do wyjścia. Gdy wyszłam przed szkołę było tam pełno osób stojących przy swoich samochodach. Gdy namierzyłam nasze auto chciałam ruszyć w jego stronę lecz zatrzymali mnie to że przy samochodzie stali moi bracia i Aiden sobie słodko gawędzili i wypalali swoje papierosy oczywiście oprócz Oliviera. Z plecaka wyjęłam telefon i wybrałam numer swojego najstarszego brata w między czasie wyszłam z szkolnego parkingu i weszłam do autobusu co prowadził do przystanka przed moim domem.

-Co chce...- nie skończył dokończyć przez to że przerwałam mu i na jednym wydechu wypowiedziałam.

-Wracam z szkoły autobusem - jak najszybciej się rozlaczylam i schowałam telefon do plecaka.

____________________________________________
1057 słów

Wiem że jestem nie zdecydowana ale jakoś tak wyszło wytłumaczenia nie mam . Jedynie mogę wszystkich strasznie przeprosić.

Nikola

What is love?(Poprawa i kontynuacja)Stories to obsess over. Discover now