Obudziłam się o 7 rano. Wstałam z cieplutkiego i wygodnego łóżka które aż błagało bym do niego wróciła . Odsłoniłam zasłony przez co oślepiły mnie porane promyki słońca. Przetarłam oczy i powedrowalam do łazienki która znajdowała się w moim pokoju. Stanęłam przed lustrem i oceniłam stan swojej cery. Nie było źle gdyby nie wielki pryszcz który wyszedł mi na brodzie. Boże...tragedia. Był cały podrażniony i zaczerwieniony. Nie było szans by go zakryć korektorem.
Leniwym korkiem sciaglam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Wodę ustawiłam na gorącą by rozluźnić się przed ważnym dla mnie dniem. Umyłam włosy i całe ciało. Prysznic był krótki lecz bardzo rozluźniający. Założyłam na siebie szlafrok i wyszłam z łazienki odświeżona i gotowa na najgorsze. Podeszłam do dużej białej szafy z lustrem która była obok moich dużych okien. Na niej wisiał schludny i czysty mundurek.
Jasno niebieska spódniczka , biała koszula, jasnoniebieski krawat , czarna marynarka z logiem szkoły i białe zakolanówki. Zdjęłam go z szafy i założyłam na siebie. Przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam że nie wyglądam źle.
Westchnęłam i ruszyłam do swojej toaletki by wysuszyć i rozczesac włos i zrobić makijaż. Moje długie ciemnego blądu włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż za pomocą korektora,pudru, różu,złotego cienia który nałożyłam w konciki oczu i na nos, tuszu do rzęs i różowego błyszczyka do ust. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i spojrzałam w telefon.
Boże... jest 9:00 a na 9:15 mam rozpoczęcie roku szkolnego.
Szybko wstałam od toaletki chwyciłam swój czarny plecak który spakowałam wczoraj i wybiegłam z pokoju . Jak najszybciej jak umiałam przedostałam się do garażu gdzie czekało na mnie moich trzech braci.
Etchan który siedział za kierownicą miał blond włosy niebieskie oczy i miał 187cm wzrostu. Najstarszy z nas .
Olivier rozbrykany trzynastolatek . Miał brązowe włosy ciemnie oczy totalne przeciwieństwo Etchan. Był najmłodszy z nas .
Aron sobowtór Etchan. Blond włosy , niebieske oczy około 180cm wzrostu.
Weszłam do auta i mocno trzasnelam drzwiami. Pospiesznie zapinając pasy.
-Mozemy jechać - powiedziałam na jednym wydechu do braci.
-Taaa... księżniczka szybciej nie mogła przyjść?- spytał się Etchan wyjeżdżając z naszej posesji.
Wywróciłam oczamy i nie odzywając się wbiłam wzrok w szybę samochodu. Mijaliśmy przeróżne domy i wielkie wieżowce poważnych korporacji. W radiu leciała piosenka Taylor Swift ,,Lavender Haze" która dawała mi otuchy. Oparłam głowę o szybę samochodu i zastanawiałam się czy wrócenie do szkoły po pięciu latach to dobry pomysł.
Od pięciu lat nie chodzę do szkoły przez śmierć mojej mamy. Zmarła ona w wypadku samochodowym wpadła w poślizg i wjechała w drzewo. Niestety zgon był na miejscu. Po tym zamknęłam się w sobie i bałam się każdej osoby i przedmiotu. Przeszłam przez długą terapię lecz i tak boję się spotkać tyle osób w tym samym budynku. Jedyne osoby które widziałam to byli moi bracia oraz ojciec i terapeutka. Wszyscy z mojej poprzedniej klasy kontynuują naukę w tej samej szkołe przez jej duży próg nauczania. Na szczęście nie każdy poszedł na ten sam kierunek.
-Anstasia jesteśmy - powiedział to mój najmłodszy brat co stał w drzwiach samochodu z plecakiem zawieszonym na jednym ramieniu.
Szybko wyszłam z auta i zaczęłam się rozglądać po parkingu. O nie... Ruszyłam biegiem do drzwi wejściowych i zaczęłam biec do sali gdzie mieliśmy spotkać się przed apelem. Stanęłam przed drzwiami i położyłam rękę na rączkę drzwi wzięłam głęboki wdech . Gdy chciałam pociągnąć klamkę w dół ktoś je otworzył z środka przez co dostałam drzwiami w twarz i upadłam na ziemię. Zaszokowana podniosłam się do siadu i otarłam wierzchniej dłoni czoło z którego spływała krew.
Popatrzyłam w górę i zobaczyłam przerażoną nauczycielkę która próbowała z siebie wydusić cokolwiek. Za nią stała moja nowa klasa. Super rozpoczęcie. Powoli wstałam z zimnych płytek i popatrzyłam na przerażoną nauczycielkę.
- Boże Anastasia przepraszam ja...- kiedy nauczycielka wypowiedziała moje imię niektórym osobą stojącym za nauczycielką zszedł uśmiech z twarzy i zamiast tego na twarzy pojawiło się zaszokowanie.- ...nie chciałam.- kiedy zakończyła mówić obruciła się do mojej nowej klasy i powiedziała.- Aiden zaprowadzić ją do pielęgniarki.
Zaszokować otworzyłam szerzej oczy. Aiden popatrzał na mnie smutnym wzrokiem po którym wiedziałam wszystko. Aiden był moim najlepszym przyjacielem. Który niespodziewanie zerwał ze mną kontakt i wyprowadził się na drugi koniec kraju. I on wrócił...
Ruszył w moją stronę i mnie ominą szybko odwróciłam się i ruszyłam za nimi.
Ręce trzymał w kieszeniach czarnych garniturowych spodni. Śnieżno biała koszula opinała jego mięśniem. Był około wzrostu Ethana przez co moje 162 było niczym . Jego włosy ściemniały z kasztanowego brązu do ciemnego brązu. Na lewym nadgarstku miał srebrny zegarek.
Kiedy skręciliśmy w lewo spuściłam głowę i przyłożyłam jeleń do czoła. Wzięłam głęboki wdech. I poczułam że na coś wpadam szybko złapałam się tego czegoś wolną ręką i upadłam z tym czymś na ziemię kiedy otworzyłam oczy pode mna leżal ciemny brunet spojrzałam w jego oczy które się nie zmieniły na przestrzeni tych pięciu lat. Błękitne tęczówki które wyrażały za dużo uczuć na raz. Jego twarz stała się bardziej wyrazista. Zarysowana szczęka i kości policzkowe.
Jak najszybciej wstałam z niego i rozgladajacy się po korytarzu zauważyłam drzwi z napisem ,,Gabinet pielęgniarki " nie patrząc na Aiden . Który podniósł się do siadu wyminelam go i ruszyła. W stronę gabinetu pielęgniarki. W oczach poczułam łzy które by chciały wypłyną.
-Poczekaj - usłyszałam za sobą zachrypnięty głos .
Stanęłam jak sparaliżowana. Gdy poczułam jego dłoń na ramieniu . Odwróciłam się do niego przodem i zadarlam głowę by spojrzeć na jego twarzy. Proszę powiedzcie że to sen.
- Chciałbym z tobą porozmawiać - oświadczył donośnym głosem.
-Spierdalaj- wymknęło mi się przez przypadek. Rozszerzyłam oczy i nie mogąc uwierzyć w to co właśnie powiedziałam weszłam do gabinetu pielęgniarki .
🥀🥀🥀
-Dziekuje za pomoc dowiedzenia - pożegnałam się z pielęgniarki i wyszłam z jej gabinetu z plastrem na czole.
Na korytarzu były pojedyncze osoby które zmierzały do wyjścia . Nie będąc gorsza też skierowałam się do wyjścia. Gdy wyszłam przed szkołę było tam pełno osób stojących przy swoich samochodach. Gdy namierzyłam nasze auto chciałam ruszyć w jego stronę lecz zatrzymali mnie to że przy samochodzie stali moi bracia i Aiden sobie słodko gawędzili i wypalali swoje papierosy oczywiście oprócz Oliviera. Z plecaka wyjęłam telefon i wybrałam numer swojego najstarszego brata w między czasie wyszłam z szkolnego parkingu i weszłam do autobusu co prowadził do przystanka przed moim domem.
-Co chce...- nie skończył dokończyć przez to że przerwałam mu i na jednym wydechu wypowiedziałam.
-Wracam z szkoły autobusem - jak najszybciej się rozlaczylam i schowałam telefon do plecaka.
____________________________________________
1057 słów
Wiem że jestem nie zdecydowana ale jakoś tak wyszło wytłumaczenia nie mam . Jedynie mogę wszystkich strasznie przeprosić.
Nikola
YOU ARE READING
What is love?(Poprawa i kontynuacja)
RandomCo się stanie gdy ważnego dnia dla Anastasii pojawi się niespodziewanie jej dawny przyjaciela do którego czuje jedynie nienawiść? Co się stanie gdy jej dziecięca miłość wyzna jej uczucia? Co zrobi główna bohaterka gdy dowie się że jej mama nie zagin...
