Impassivity

8 0 0
                                        

Krople deszczu spadały jedna po drugiej , lecz Stanley cały czas się uśmiechał. Za nic nie umiałam zrozumieć co utrzymuje uśmiech na jego twarzy choć właściwie miałam to gdzieś, tak jak wszystko co mnie otacza. Stanley coś do mnie mówił a ja tylko wpatrywałam się bezczynnie w ścianę , wkurzyło go to , ale ja nawet się nie przejęłam co sobie myśli. Zapytał mnie co sądzę na temat nowej kłótni która wydarzyła się pomiędzy jakimiś dziewczynami w klasie na lekcji chemii , ale jedyne co ja pamiętałam z tej lekcji to widok pomazanej ławki i tuszu od długopisu , więc zrobiłam obojętną minę i powiedziałam żeby dał mi spokój.                                                                 -Zamierzasz mnie tak kurwa ignorować?? Bo jak tak to masz poważny problem z sobą!!! krzyknął Stanley i rzucił lizakiem który trzymał w ręce.                                                                                                                 -Możliwe. odparłam                                                                                                                                                                       -Nikt nigdy cię nie lubił przez twoją obojętność, tylko ja, każdy zawsze cię wyśmiewał a ty miałaś to wszystko gdzieś , a ja jak głupi cię pocieszałem bo chciałem jak najlepiej dla ciebie, ja zawsze byłem przy tobie i cię wspierałem a ty mnie odtrącałaś, właściwie to po co do mnie przychodzisz skoro masz we mnie wyjebane.                                                                                                                                       -To czemu się chcesz ze mną przyjaźnić? Skoro taka okropna jestem.                                                                 -Bo cię kurwa kocham. Myślę o tobie przez każdą sekundę od kąd cie znam a znamy się 10 lat. Przy tobie jestem szczęśliwy i czuje się sobą nawet gdy ty masz wywalone co ja czuje i co do ciebie mówię i wiesz co? Jakbyś nie zauważyła to twoja rodzina się rozpada bo twoi rodzice nie wiedzą co robią źle w twoim wychowaniu że jesteś taka bezuczuciowa , a twoja młodsza siostra przestała cię rysować na obrazkach przedstawiających rodzinę.                                                                     

Poczułam lekkie ukłucie  w sercu ale mój umysł i prawdziwa ja miała gdzieś co sądzą i czują inni , więc wzruszyłam ramionami i sięgnęłam po kolejnego chipsa. Nagle mój telefon zadzwonił i była to moja mama z prośbą powrotu do domu. Zabrałam rzeczy i wyszłam bez słowa i kątem oka zobaczyłam jak Stanley rzucił telefonem o betonową podłogę i ujrzałam odłamki telefonu szybujące w powietrzu i wolno opadające na dół , tak jakbym widziała w zwolnionym tempie. Szłam wolnym krokiem do domu , obdzierając podeszwy od butów bo właściwie to już od dawna chce nowe , a jak byłam młodsza zawsze to robiłam żeby mama w ogóle zauwarzyła to że potrzebuje nowych butów, jednak to już przeszłość bo mama ogarnęła się i ojca i zaczęli zwracać na mnie uwagę chociaż już mnie to średnio obchodzi. Nagle potknęłam się i straciłam panowanie nad nogami i rąbnęłam z całej siły głową o jezdnię. Właściwie to nie bolało , więc wstałam i podbiegłam do domu. W środku stała mama w dresach z walizeczką i tato z torbą i kluczami od auta i jakimiś papierami. Okazało się że jakaś ciocia zaprosiła ich na weekend i zabierają tez moja siostrę dla tego chcą wiedzieć cqzychce jechać.

-Nie chce z wami jechać , zostane sama.                                                                                                                     -Tak myśleliśmy z tatą więc zostawiłam ci obiady na cały tydzień w zamrażalniku oraz rozpiskę jakiś obowiązków. Papa Kochamy cię.                                                                                                                         PA- odparłam i pobiegłam do góry z myślą że skoro ich nie ma w domu to mogę sobie nie chodzić do szkoły. super.                                                                                   

Wstałam rano i leżałam przez 5 godzin gapiąc się na firankę która lekko z wiatrem poruszała się do przodu i do tyłu. Lekko podparłam się łóżka i wstałam. W salonie leżał dziennik mojej mamy z  napisem ,,Kocham cię córciu, kup kostki do zmywarki,,. Miałam to wszystko gleboko w czterech literach i poszłam grać na konsoli która była stara jak świat. Odpaliłam gta i założyłam słuchawki

Obudziłam się nagle i jedyne co pamiętałam to to że grałam bardzo długo. Spojrzałam w telefon i zobaczyłam inną datę... CO GRAŁAM 2 DNI BEZ JEDZENIA I SNU??? Nie myślałam o tym za długo bo usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny w moim domu więc bez namysłu pobiegłam do sypialni rodziców i weszłam pod łóżko. Wtedy czułam się jak nigdy... tak dawno nie czułam stresu, złości ,strachu , a serce waliło mi jak szalone, bardzo spodobało mi się to uczucie i stwierdziłam że wolałabym żeby rodzice gdy byłam mała kłócili się ze mną i ze sobą zamiast chodzenia bez słów i wpatrywania martwo w okno. Chciałabym czuć to częściej, tą adrenalinę oraz tą miłość do świata. Zaczęłam analizować słowa Stanleya , bo pomyślałam że w takim stanie uda mi się zrozumieć coś z tego co powiedział , ale wtedy ktoś zaczął wyciągać mnie z pod łóżka, to był ten facet. Zaczęłam płakać i chociaż byłam przestraszona to cieszyłam się że w końcu coś czuje i  zaczęłam sobie zdawać sprawę z tego jak ważne są emocje.                                                                             Ten mężczyzna kazał mi wstać gdy ja płakałam i błagałam o życie, on wtedy wyciągnął śrubokręt z kieszeni i jedyne co poczułam to silne ukłucie które z czoła rozprowadziło się po całym ciele i wszystkich narządach i mimo tego bólu wstałam i zaczęłam układać wszystkie myśli choć było ich dużo bo w głowie miałam to co powiedział mi Stanley i tez to czemu ja wstałam i ten facet nawet na mnie nie patrzy Tylko powoli schodzi po schodach. Ujrzałam ciało na podłodze, ale to było moje ciało... może po prostu mam zwidy?

EmptinessWhere stories live. Discover now