Prolog

416 17 1
                                        

Nigdy nie byłam dobrym dzieckiem. Odkąd pamiętam rodzice mieli ze mną problemy.
Już od urodzenia czułam, jakby mnie nie potrzebowali, umieliby mnie zastąpić, lub żyć dalej beze mnie. Czasami sądziłam, że jestem ciężarem, który przygniata ich ramiona i nie pozwala im rozwinąć skrzydeł. Wiedziałam, że nigdy nie chcieli moich narodzin. Widziałam to w ich oczach za każdym razem, gdy mówili, żebym wzięła się w garść. Ich słowa zawsze brzmiały pusto. Większość tego czasu nie słuchałam ich. Nie radzili sobie z tym co powinno dla nich być oczywiste w chwili, gdy zdecydowali się na dziecko - nie byli gotowi na rodzicielstwo. Byli młodzi, uparci i zbyt zapatrzeni w swój własny, mały świat, oślepiony przez miłość.
Byłam ich drugim zmartwieniem z rzędu, pierwszy zawsze był uważany za kogoś bardziej wartościowego, gdyż mógł się urodzić jako chłopiec. Miałam wrażenie, że nasze światy otaczają się na innych orbitach i posługują się innymi wartościami. U niego zawsze wszystko szło gładko, bez problemu, bez kłótni, bez zobowiązań. Natomiast u mnie problemy siedziały w mojej głowie, otaczały się ciemną chmurą, nie umiały się z niej wydostać. Zaprowadzali mnie do możliwych psychologów, bez skutku. Dzień za dniem, noc za nocą, powtarzali mi jaką wartość ma ludzkie życie - jak ważne jest.
Natomiast ja, nic nie mówiłam o sobie, a oni próbowali mi wmówić kim jestem i jaka powinnam być, aby się odnaleźć wśród rówieśników w obecnym świecie. Czy to wszystko było tego warte?
Nigdy nie byłam dobrą uczennica. Zawsze zabrakło mi więcej niż trochę do udowodnienia, że mnie stać oraz, że się staram. Potem szkoła przestała mieć większe znaczenie, gdyż nienawidziłam jej i przestałam się nią interesować. Tkwiły we mnie stare wspomnienia ludzi, którzy teraz stali się dla mnie niewidzialni. Kiedyś byli to przyjaciele, teraz nieznajomi. Nie da się uleczyć tego co zostało ostatecznie zniszczone. Po prostu można o tym wszystkim zapomnieć.

Czasami jak zamykam oczy wydaje mi się, że umiem kontrolować pochłaniającą mnie ciemność, lecz jest to niemożliwe. Nie mam nad nią kontroli. Czasami, gdy skupię się na jednej czynności, zapominam, jak to jest wziąć pełny oddech i zaczynam się dusić nie mogąc uspokoić własnych płuc. Każdy kolejny oddech kosztuje mnie zbyt wiele. Widzę jedynie rodziców wbiegających do pokoju.
— „Wszystko dobrze?"
— „Wezwij pomoc!"
A potem tylko ich spojrzenia. Przecież nic jej nie jest, może tylko udaje aby ktoś w końcu na nią zwrócił uwagę. Może potrzebuje tego abyśmy spojrzeli w inny sposób na nią i powiedzieli że jesteśmy dumni z tego, że dalej żyje. Chociaż pewnie to kolejne z jej kłamstw, które ją otaczają.
To mnie różniło od innych dzieci. Po nich rodzice zawsze przyjeżdżali po lekcjach, chodź wydawało się to zupełnie głupie, samochodu mojej mamy nigdy nie ujrzałam pod szkołą. Miłość, jakkolwiek można to inaczej określić zniknęła, rozpłynęła się w powietrzu lub po prostu się udusiła w jednym domu, ponieważ nie mogła już znieść dwójki ludzi którzy codziennie podrzynali sobie gardło. Nigdy nie sądziłam, że była coś warta, może czasami potrzebna, lecz nigdy nie określiłabym jej, że była czymś co mogłoby trwać wiecznie. Dla mnie była niewidzialna - zarówno w domu jak i wszędzie gdzie tylko byłam, uczuć nigdzie nie było widać. Coś złego zabiło nie tylko cząstkę mnie, ale także osobę na której mi jedynie zależało w tym świecie. Po prostu mi go odebrało. Ostatnia cząstkę rodziców, która po nich pozostała. Mój brat umarł.
I chociaż nie chce tego pamiętać, ten dzień pamiętam wyjątkowo dobrze, z każdym najmniejszym detalem. Pamiętam godzinę w której odebrałam telefon i usłyszałam słowa przyjaciela Lana. „Zamordowali go." Kto kiedy gdzie jak? dlaczego? Nigdy nie czułam tak wielkiego żalu do siebie jak i całego świata. Wszystko co mnie do tamtej pory otaczało to była pustka. Czarna otchłań, która mnie pochłaniała z dnia na dzień, z roku na rok. Wiele nie myślałam w tamtym momencie, po prostu sięgnęłam do pierwszej szafki w kuchni wyciągając moje leki. Nie zawahałam się ani sekundy, wiedziałam, że jest to moje przeznaczenie, mój los w którym podążałam na ślepo. Nikt nie umiał naprostować ani pokazać mi prawidłowej ścieżki, lecz nie miałam im tego za złe. Myślałam jedynie o śmierci, która zabiera duszę w tedy kiedy się jej to podoba. Odbiera nadzieję, ostatnie cząstki szczęścia i jakiegokolwiek oparcia. Myślałam jedynie o niesprawiedliwości ludzkiego losu, przeciwnościach i przeszkodach, na które w większości nie mamy wpływu. Byłam całkowicie pewna, że zasłużyłam na to wszystko, to jest moja wina, że moje życie potoczyło się w dany, a nie inny sposób. Jednak coś się zmieniło w momencie, w którym dotarło co tak właściwie zrobiłam, jak łatwo się poddałam. Czułam się oswobodzona z łańcuchów w których byłam zamkniętą po wsze czasy. Byłam jednocześnie bezsilna, sądziłam, że to wszystko się zakończy tak jak się rozpoczęło.
Po otworzeniu oczu zastanawiałam się gdzie trafiłam, czy to niebo czy piekło, lecz okazało się coś zupełnie gorszego na co nie byłam nigdy przygotowana. Raj i jednocześnie największa ludzka udręka.

Rozpoznano wszystkich graczy: dwunastu. Gra: klasy. Poziom trudności: sześć trefl. Zasady: musisz skoczyć na odpowiednią stronę. Na klasach znajdują się liczby, sam zdecyduj, która z nich jest poprawna i skocz w odpowiednie miejsce. Macie dwie minuty na jedną odpowiedź. Na ekranie pojawią się teraz numery. Będą one decydować w jakiej kolejności się ustawicie. Jeśli to zła odpowiedź i skoczycie w złe miejsce, przegrywacie.

Misaki - 10


anothertouch

Wszystko ma swój początek i koniec.

BETWEEN LIFE AND DEATH
czyli

Między Życiem, A Śmiercią

⭒☪

Between Life And Death 🃏 || Chishiya ShuntaroStories to obsess over. Discover now