Rozdział 1

498 22 2
                                        

Lipiec, obecnie


Zuza


Siedzę w samolocie i wpatruję się w okno, nie mogąc uwierzyć w moje szczęście. Kiedy rok temu wracałam z wakacyjnego wypadu z przyjaciółkami, byłam pełna obaw i wątpliwości, sceptycznie patrzyłam na ówczesny związek, ponieważ miotały mną sprzeczne uczucia. W Grecji poznałam Piotra, który zupełnie zawrócił mi w głowie, choć bardzo się przed tym broniłam. Próbowałam podejść do tego logicznie. O, ja naiwna!

Pomimo mocnego postanowienia, że spróbuję dać Adamowi i sobie szansę na wspólną przyszłość, wyszło inaczej. On o tym zadecydował. On oraz zdzira, z którą mnie zdradził. Chyba wolałabym dowiedzieć się od kogoś, że nie jest mi wierny, bo przyłapanie ich w trakcie marnego spółkowania było średnią przyjemnością, ale przynajmniej nie miałam złudzeń. Dla mnie był to definitywny koniec.

Praca uratowała mnie wtedy przed całkowitym rozsypaniem się. Poświęciłam się mojej knajpce – Garnkom, obowiązkom oraz gotowaniu. Na szczęście kilka miesięcy później na mojej drodze ponownie stanął Piotr. Tak bardzo się cieszę, że nie odpuścił i postanowił mnie odnaleźć. Początki naszej znajomości nie należały do najbardziej romantycznych historii. Sytuacja była jasna – żadnych uczuć, tylko seks i miłe towarzystwo. Mocno się tego trzymałam! Przynajmniej oficjalnie.

To Piotr pierwszy przyznał, że mnie kocha. Jego wyznanie było dla mnie równocześnie spełnieniem marzeń, jak i ziszczeniem najgorszych obaw. Musiałam mu w końcu powiedzieć, że nie założy ze mną rodziny, nie zostanie tatusiem, bo nie urodzę mu gromady dzieci.Te informacje nie zraziły go, cały czas podkreślał, że to niczego między nami nie zmienia.

Jego przeszłość też nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Uważam, że niepotrzebnie obwinia się o śmierć Matyldy, swojej siostry, wymierzając sobie karę i obciążając swoje sumienie. W moich oczach jest najbardziej opiekuńczym, odpowiedzialnym i najlepszym facetem na świecie.

Myślę, że teraz – kiedy każde z nas przyznało się do wszystkiego, co dotychczas chowaliśmy przed ludźmi – mamy czystą kartę. Wiemy o sobie wszystko, chcemy ze sobą być, kochamy się i planujemy być szczęśliwi. Cholernie szczęśliwi!

Po powrocie do rzeczywistości czeka nas remont mieszkania, o którym Piotr nie raczył mnie wcześniej poinformować. Do tego mamy wspólną restaurację Forest, która coraz lepiej prosperuje. Ja muszę doglądać knajpy w Szczyrku, a Piotrek ma swoje interesy, firmę deweloperską, hotele, rozpoczęte budowy oraz inwestycje. Podsumowując, dzieje się.

– Za dziesięć minut lądujemy. Zapnij pas. – Z zamyślenia wyrywa mnie głos narzeczonego.

Narzeczonego.

Bierze moją prawą dłoń, kładzie sobie na lewym kolanie i dotyka pierścionka, uśmiechając się lekko. 

Rok. Tyle czasu wystarczyło, aby moje życie... Nie! Nasze życie, odwróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Już nie mogę się doczekać, kiedy podzielimy się nowinami z najbliższymi.

– Tęsknię za Sonią. Mam nadzieję, że o nas nie zapomniała. – Ten pies jest naszym oczkiem w głowie.

– Jak się na ciebie rzuci, to nie będziesz miała wątpliwości. W przyszłym tygodniu musimy zacząć ustalenia z firmą. Chciałbym, aby w sierpniu budowa domu wystartowała już pełną parą.

Mój narzeczony myśli o wszystkim. Nie możemy zostać w jego i tak dużym mieszkaniu. Zamarzył mu się dom w lesie. Przyznaję, że sama tego chciałam, lecz jego projekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

– Ale najpierw ogłoszenie zaręczyn oraz twoje urodziny, maleńka.

– Cmoka mnie w skroń.

Plan BWhere stories live. Discover now