Prolog

77 3 7
                                        

Sybil

Życie w Manchesterze zaczęło mnie przytłaczać, mimo że mieszkam tu od dziecka to dopiero teraz zaczęłam to odczuwać. Nie mogłam narzekać na nudę, bo to miasto było idealne dla ludzi, którzy lubili się zabawić i kochali dobrą muzykę. Do tego nasze ukochane miasto ma wyższe wskaźniki przestępczości niż średnia krajowa w Anglii i Walii, więc mieliśmy ręce pełne roboty.

Od wielu rzeczy w naszym pięknym i zabytkowym mieście mogłam uciec, ale była rzecz, której się nie dało pozbyć, bo wszyscy byli tym przesiąknięci. Zresztą jak cała Anglia, czyli: piłka nożna. I nie, absolutnie nie dało się od tego uciec, gdy wychowywał cię tylko tata i do tego miałaś starszego brata. Nie miałam wyboru i musiałam oglądać z nimi wszystkie mecze Manchesteru United i większość ciekawszych meczy Premier League. Oczywiście na tym się nie kończyło, bo często jeździliśmy kibicować na żywo. I to było okej, dopóki pozostawało jedynie rozrywką — a nie częścią życia.

Mój ojciec — Thomas Hughes miał swoją kancelarię i był jednym z najlepszych prawników w Anglii, więc miałam czym się chwalić, ale przez to żyłam w ciągłej presji, żeby być taka jak on, a nawet lepsza. Zgodnie z obietnicą, gdy skończyłam studia i aplikacją — zatrudnił mnie w swojej kancelarii. Odkąd byłam dzieckiem zaszczepił we mnie tą pasję, ale zrozumiał, że się do tego nadaje, dużo wcześniej. A dokładniej wtedy, gdy zaczęłam mówić i gdy się rozgadałam to nie mogłam przestać nawijać. Z kolei w wieku sześciu lat lekarze zdiagnozowali u mnie ADHD. U dziewczynek przebiega to nieco inaczej, bo często tego po prostu nie widać, a u mnie cóż. Może miałam być chłopcem, bo wszędzie było mnie pełno i często miałam problem z tym, żeby się zamknąć. Czy moje małe zaburzenie było dla mnie przeszkodą? Oczywiście, że tak. Od zawsze miałam problemy z koncentracją i ciągle odpływałam gdzieś myślami, więc nauka bywała sporym wyzwaniem, ale udało mi się — zostałam prawnikiem.

Tata od zawsze powtarzał mi, że mam charakter przywódcy i zawsze muszę stawiać na swoim, ale nad tym akurat miałam pracować. Nie szło mi to zbyt dobrze, bo strasznie szybko się wściekałam. Oczywiście na sali sądowej dobrze to ukrywałam, ale nie należało to do najprostszych zadań. Moja praca polegała na pomocy ludziom, dlatego musiałam uważać na każdym kroku. Logiczne jest to, że biorę leki stymulujące, ale czasami działają lepiej, a czasami gorzej.

Wyrwałam się z transu, gdy ciemne drzwi do mojego biura stanęły otworem. Zamrugałam pośpiesznie i się wyprostowałam, gdy zdałam sobie sprawę, że prawdopodobnie od kilkunastu minut garbiłam się nad laptopem i wgapiałam się w tylko sobie znany punkt. Poprawiłam moją czarną marynarkę i uśmiechnęłam się delikatnie, gdy ojciec powoli do mnie podszedł.

Jak zwykle miał trzyczęściowy garnitur, tym razem szary i do tego białą koszule — oczywiście z krawatem. Jak zawsze wyglądał nienagannie, do tego jego gęste siwe włosy były idealnie zaczesane do tyłu — tak, że nie można było dostrzec w tej fryzurze, ani jednego niesfornego włosa. Mimo, że miał pięćdziesiąt sześć lat na jego twarzy była znikoma ilość zmarszczek, a niebieskie oczy jak zwykle uważnie mnie skanowały.

Westchnął ciężko i rzucił masę teczek i dokumentów na moje biurko. Zmarszczyłam brwi w niezrozumieniu, bo nie zapowiadał mi, że będzie miał do mnie jakąś nową sprawę.

— Witaj Syb. Marnie wyglądasz, powinnaś przestać pić to cholerstwo.

Przewróciłam oczami i pociągnęłam zdrowy łyk red bulla zero, które zaczęłam ograniczać — do jednego dziennie.

— Witaj tato. Co to jest? Nie mówiłeś, że dostałam coś nowego.

— Nagła zmiana planów. Wiem, że aktualnie masz sporo klientów, dlatego biorę od ciebie osiemdziesiąt procent z nich. Podzielę się z twoim bratem.

The Final WhistleWhere stories live. Discover now