Wybór

9 2 0
                                        

Obudziłem się że względu na uporczywy głos mojej nauczycielki Pani Dixie. Uczyla mnie manipulacji światłem. Wyglądała na przestraszoną. - Avis wszystko ok? Zapytała, gdy otworzyłem oczy. - Tak, a co sie tak właściwie stało? - Zapytałem z wyczuwalnym zaskoczeniem w głosie. - Nic, po prostu nagle zemdlałeś. Przestraszyłam się bo nic takiego do tej pory się nie działo. Na pewno wszystko jest ok? Jeżeli jesteś zmęczony możemy równie dobrze przerobić ten temat jutro. - Po dłuższym namyśle odpowiedziałem - Tak chyba będzie lepiej - Staruszka skinęła glową. Oznaczało to, że mogę opuścić sale. Ruszyłem powoli w stronę korytarza zastanawiając się czemu straciłem przytomność. Moje przemyślenia przerwał cios w mój brzuch. Napastnik rzucił mnie na ścianę i przytulił. Zdziwiony go odepchnąłem, ale kiedy zauważyłem kto to sam wtargnąłem na niego z podwojoną siłą. Był to mój wybrany przez niebiosa Benjamin był on wysokim brunetem o ciemnych i przenikliwych oczach. Miał na sobie jasno-szare jeansy i koszulkę w odcieniu fiołkowym. Spojrzał na mnie z nieukrywanym zadowoleniem. Zaczerwieniłem się i zakrywając twarz rękami odpowiedziałem. - Jeszcze jeden raz a zginiesz. - Na potwierdzenie swoich słów przyciemniłem oświetlenie w pomieszczeniu. - Zdajesz sobie sprawę jakie to jest hot nie? - Zaczerwieniłem się jeszcze bardziej i odparłem  zdecydowanym głosem - Wiesz co nie jest hot? Straszenie mnie na korytarzu! - Jasne, jasne kotku do zobaczenia w domu. - odparł flirciarsko. - Pa. - Odparłem chłodno, odwróciłem się i rozpocząłem piesza wycieczkę do domu. W którym czekali na mnie rodzice. Matka była blondynką z niebieskimi oczami a Ojciec był siwy od urodzenia. Na ich kolanach siedział mój piękny rudy kot. Patrzył na mnie wyczekująco wręcz jakby coś ode mnie chciał. - Chcieliśmy z tobą o czymś porozmawiać. - Powiedzieli wręcz jakby każde ich słowo było na miarę złota. - Słucham - Zapytałem że zdziwieniem. - Wiesz do czego służą nasze naszyjniki? - Te z symbolami wszystkich mocy? - Tak, służą one do połączenia się z naturą. Dzięki nim ma się większą kontrolę. - Po co mi to mówicie przecież są wasze. - Nadszedł czas żebyś wybrał sobie dwa. - Ile mam czasu? - Ile tylko chcesz. - Pobiegłem do swojego pokoju. Był urządzony w stylu loft. Położyłem się na łóżku i zacząłem się zastanawia, które wybrać. - Światło, ciemność, ogień, woda, powietrze, ziemia, sny, lód, pioruny. - Powiedziałem wszystko powoli jakby miałoby mi to ułatwić wybór. Moje przemyślenia przerwał Benjamin, który wtargnął do mojego pokoju bez zapowiedzi, ale wyglądał i poruszał się inaczej jakby był kimś innym. Gdy do niego podszedłem zauważyłem, że jest pół przezroczysty. I wtedy zrozumiałem co sie stało. - Widzę cię debilu. - Gdy wypowiedziałem te słowa chłopak momentalnie zmienił się z powrotem w stuprocentowo materialnego. Na jego szyji zauważyłem dwa naszyjniki. Jeden miał na sobie maly księżyc a drugi krople. - Tak szybko wybrałeś? - Zapytałem. - Przecież dobrze wiesz, że  wybrałbym wodę i ciemność to było oczywiste. - Wypalił.  - Wyłaz muszę się zastanowić jakie wybrać. - Benjamin wyraźnie obrażony wyszedł z pokoju. - Dzięki - Krzyknąłem zanim wyszedł. Wróciłem do moich przemyśleń i wtedy przypomnieli mi się moi rodzice i to co mi zawsze powtarzali. - Kontrola to władza, a władza to siła, której potrzebujemy. - Usłyszałem te słowa wręcz jakby ktoś wyłączał mi je do głowy. Wybór nagle stał się oczywisty. Zdecydowanym krokiem poszedłem w stronę pokoju moich rodziców, ale zanim wszedłem zrobiłem się niewidzialny, żeby ich podsłuchać. Była to podstawowa umiejętność ludzi władających magia światła i ciemności. Usłyszałem tylko jak moja matka mówi. - Nie są gotowi na prawdę, dlatego musimy ja zatuszować. - Po tych słowach odczekałem pięć minut i wszedłem do ich pokoju. Starałem się wyglądać na beztroskiego, chociaż tak naprawdę byłem strasznie zestresowany. - Światło i sny. - Powiedziałem zdecydowanym głosem. Rodzice wyglądali na zdziwionych, jakby oczekiwali innego wyboru. Gdy założyłem obydwa naszyjniki poczułem przypływ energii. Wręcz jakby nowego źródła, o którym wcześniej nie miałem pojęcia. - Chcielibyśmy o czymś ci powiedzieć. Za trzy miesiące odbywa się turniej. Wszystkie księżniczki i książęta muszą wziąść w nim udział. - Gdy wypowiedzieli te słowa do pokoju weszła moja Bliźniaczka Ava. Miała na sobie naszyjniki z symbolami powietrza i piorunów. - Chodźmy przetestować nasze nowe. - Z chęcią wezmę udział w turnieju. - Krzyknąłem zanim Ava przeciągnęła mnie za drzwi. - Szybko! Benji już na nas czeka. - Wtedy zrobiło mi się smutno. - Ava była jedna z osób do których nikt nie był kompatybilny. Zjednej strony byłem szczęśliwy, że ms dzięki temu taki dobry kontakt ze mną i moja bratnią duszą, co nie zmienia tego, że współczucie pozostało. Pomimo tego wyglądała  szczęśliwą.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Nov 30, 2022 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Przeznaczenie Z WyboruStories to obsess over. Discover now